Incydent z udziałem śmigłowca Trumpa. Mogło dość do katastrofy

1 godzina temu

Śmigłowiec Marine One, z Donaldem Trumpem na podkładzie, znalazł się zbyt blisko samolotu pasażerskiego - potwierdziła w środę Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA). W komunikacie podkreślono, iż "w żadnej chwili prezydent USA nie był zagrożony".

Polsat News
Śmigłowiec Marine One

Do zdarzenia doszło we wtorek po południu, gdy prezydencki śmigłowiec Marine One wystartował z terenu Białego Domu. Kontrolerzy ruchu, wbrew obowiązującym procedurom bezpieczeństwa, nie wstrzymali samolotów rejsowych na pobliskim lotnisku im. Ronalda Reagana - informował "Wall Street Journal" powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.

Federalna Administracja Lotnictwa poinformowała w środę, iż przez chwilę śmigłowiec z Donaldem Trumpem znajdował się zbyt blisko samolotu pasażerskiego startującego z pobliskiego portu lotniczego. Zarówno śmigłowiec Trumpa, jak i samolot wylądowały bez żadnych problemów.

ZOBACZ: Rosyjski samolot nadał sygnał 7700. I nagle zniknął z radarów

Przekazano ponadto, iż w chwili utraty wymaganego odstępu między maszynami, kontroler ruchu lotniczego utrzymywał stały kontakt zarówno z pilotem samolotu pasażerskiego, jak również z pilotem Marine One. "Nadal analizujemy ten incydent i wdrożymy wszelkie odpowiednie działania naprawcze na podstawie naszych ustaleń" - przekazała Federalna Administracja Lotnictwa.

Incydent z udziałem śmigłowca Trumpa. Był zbyt blisko innej maszyny

"Loty Marine One są wykonywane przez jednych z najlepszych pilotów na świecie i w żadnej chwili prezydent nie był zagrożony" - zapewnił jeden z rzeczników Białego Domu Kush Desai.

Agencja Reuters ustaliła, iż w zdarzeniu, oprócz śmigłowca, udział brał pasażerki odrzutowiec Embraer E170, należący do regionalnych linii Envoy Air. Spółka nie skomentowała zdarzenia.

ZOBACZ: Odwołano setki lotów. Wielka akcja protestacyjna w Lufthansie

Przepisy FAA wymagają, aby samoloty zachowywały odstęp wynoszący co najmniej 1,5 mili (ok. 2,4 km) w poziomie oraz 500 stóp (ok. 150 m) w pionie w pobliżu lotnisk.

Po katastrofie lotniczej z 29 stycznia 2025 FAA znacząco ograniczyła jednoczesny ruch samolotów i śmigłowców w rejonie lotniska im. Reagana. Śmigłowiec Black Hawk należący do Armii USA zderzył się wówczas z samolotem pasażerskim, który podchodził do lądowania. Zginęło 67 osób.

WIDEO: Berlin opłakuje śmierć Polki w zamachu. Zorganizowano symboliczną uroczystość
Idź do oryginalnego materiału