Zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w Bochni stało się przedmiotem sporu pomiędzy inicjatorami referendum a Urzędem Miasta. Magistrat poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury, by ta zbadała, czy podczas zbiórki nie doszło do naruszenia przepisów prawa. Jednocześnie pełnomocnik inicjatora referendum przedstawia odmienną wersję wydarzeń i żąda kroków prawnych wobec pracownika urzędu.
Pełnomocnik inicjatora referendum w Bochni, Joanna Solak, twierdzi, iż 30 stycznia w godzinach porannych, wspólnie ze współpracownikiem zbierała podpisy pod wnioskiem o referendum w rejonie Przedszkola nr 6 na osiedlu św. Jana. Jak podkreśla, zbiórka prowadzona była poza terenem placówki.
Według jej relacji, około godziny 8.30 dyrektor przedszkola miała zażądać przeniesienia zbiórki w inne miejsce. Następnie – jak wynika z przesłanego redakcji oświadczenia – na miejscu pojawił się pracownik Urzędu Miasta w Bochni. Joanna Solak utrzymuje, iż zarzucał on jej nielegalne zbieranie podpisów, fotografował uczestników zbiórki oraz próbował przejąć formularze z danymi mieszkańców. Jej zdaniem doszło w ten sposób do naruszenia prawa oraz próby zastraszania osób zaangażowanych w inicjatywę referendalną.
Po zakończeniu zbierania podpisów Joanna Solak wraz ze współpracownikiem udali się do Urzędu Miasta, gdzie – jak informuje pełnomocnik inicjatora referendum – złożyli skargę na działania pracownika magistratu oraz wniosek o wszczęcie wobec niego postępowania dyscyplinarnego. Zawnioskowali również, by sekretarz miasta skierował sprawę pracownika do prokuratury.
Stanowisko Urzędu Miasta
Odmienną wersję wydarzeń przedstawia Urząd Miasta Bochnia. W opublikowanym oświadczeniu magistrat poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury w związku z podejrzeniem naruszenia art. 248 kodeksu karnego oraz przepisów ustawy o referendum lokalnym.
Jak wyjaśnia urząd, zawiadomienie zostało złożone po zgłoszeniu dokonanym przez dyrektorkę Miejskiego Przedszkola nr 6. Według magistratu, jeden z pracowników przedszkola miał zostać wprowadzony w błąd co do celu zbierania podpisów – podpisując listę w przekonaniu, iż dotyczy ona poparcia dla burmistrz Bochni, a nie jej odwołania. Po uświadomieniu sobie rzeczywistego celu zbiórki pracownik miał zwrócić się z prośbą o wycofanie podpisu, na co – jak podano w oświadczeniu – nie wyrażono zgody.
Urząd Miasta informuje, iż o sprawie zostanie powiadomiony również Komisarz Wyborczy, a mieszkańcy, którzy mogli zostać w podobny sposób wprowadzeni w błąd, są proszeni o zgłaszanie takich przypadków organom ścigania. Magistrat podkreśla jednocześnie, iż zachowuje bezstronność wobec referendum, jednak – jak zaznacza – proces zbierania podpisów musi odbywać się zgodnie z prawem i zasadami uczciwości.

1 godzina temu














