Ile Tauron chce dać dla poszkodowanych przez katastrofę ekologiczną firm?

1 godzina temu
Zdjęcie: Tauron


Przedstawiciele Tauron Ekoenergii podczas negocjacji z przedsiębiorcami odegrali Oskarową scenę. Był płacz, były emocje, zabrakło tylko poważnych pieniędzy. Zobacz propozycję spółki dla branży turystycznej.

Katastrofa ekologiczna wywołana przez człowieka

Katastrofa ekologiczna na Jeziorze Pilchowickim i rzece Bóbr nie jest wyłącznie problemem środowiskowym. Jej skutki coraz mocniej odczuwa lokalna gospodarka, której znacząca część opiera się na turystyce. Po gwałtownym obniżeniu poziomu wody w zbiorniku, odsłonięciu ogromnych połaci dna oraz spływie osadów dennych do Bobru doszło do masowego śnięcia ryb. Z resztek wód w jeziorze wyłowiono 23,47 tony martwych ryb i zaledwie 2,219 tony żywych ryb. W następstwie katastrofy Wojewoda Dolnośląski wprowadziła zakaz korzystania z wód Bobru na terenie powiatu lwóweckiego.

Oznaczało to nie tylko utratę cennego ekosystemu, ale również praktyczne zatrzymanie wielu form aktywności turystycznej, które od lat stanowiły wizytówkę Doliny Bobru.

Piękno Doliny Bobru

Dolina Bobru należy do najbardziej malowniczych zakątków Dolnego Śląska. Jezioro Pilchowickie, przełom Bobru, zabytkowa zapora oraz otaczające je lasy od lat przyciągają kajakarzy, wędkarzy, rowerzystów i turystów szukających wypoczynku z dala od dużych miast. w okresie letnim to właśnie ruch turystyczny napędza działalność pensjonatów, gospodarstw agroturystycznych, restauracji, czy wypożyczalni sprzętu wodnego.

Skutki katastrofy ekologicznej

Zakaz korzystania z rzeki oznacza jednak, iż nie można organizować spływów kajakowych ani korzystać z wielu atrakcji opartych na wodzie. Dla wędkarzy Bóbr również przestał być celem wyjazdów. To z kolei przekłada się na kolejne odwoływane rezerwacje noclegów, mniejszą liczbę gości w lokalach gastronomicznych oraz spadek przychodów przedsiębiorców, którzy właśnie w okresie wakacyjnym osiągają największe obroty.

Przedsiębiorcy zapraszali Tauron Ekoenergię do negocjacji

Co istotne, przedstawiciele branży turystycznej alarmowali o możliwych skutkach inwestycji jeszcze przed rozpoczęciem zasadniczych prac przy zaporze. Już w grudniu ubiegłego roku właściciele firm działających nad Jeziorem Pilchowickim skierowali do TAURON Ekoenergia pismo, w którym wskazywali, iż planowane wyłączenie jeziora z użytkowania na około dwa lata oraz zamknięcie przejazdu przez koronę zapory mogą praktycznie uniemożliwić prowadzenie działalności gospodarczej.

„W związku z doniesieniami prasowymi dotyczącymi remontu zapory wodnej w Pilchowicach pragniemy poinformować, iż jesteśmy głęboko zaniepokojeni brakiem podjęcia z nami jakichkolwiek rozmów.” – wskazywali lokalni przedsiębiorcy, którzy już wtedy wnioskowali o rozpoczęcie rozmów oraz przygotowanie systemu rekompensat za utracone dochody.

„Planowane wyłączenie z użytku Jeziora Pilchowickiego na okres 24 miesięcy (2 lata) oraz zamknięcie jednego z dwóch dojazdów (przez Zaporę) uniemożliwi nam prowadzenie działalności, która jest jedynym źródłem utrzymania. W związku z powyższym wnosimy o zabezpieczenie środków finansowych na pokrycie strat (rekompensat) związanych z uniemożliwieniem nam prowadzenia działalności gospodarczej i znacznym utrudnieniem prowadzenia działalności statutowych”. – pisali w piśmie do Tauron Ekoenergii w grudniu 2025 roku lokalni przedsiębiorcy.

Od złożenia tego wniosku minęły miesiące. Tymczasem skutki modernizacji zapory zostały spotęgowane przez katastrofę ekologiczną, która dodatkowo osłabiła atrakcyjność turystyczną Doliny Bobru i pogłębiła problemy lokalnych przedsiębiorców. Do poszkodowanych firm dziś dołączają kajakarze, agroturyści, wędkarze, a z pewnością niedługo dołączą właściciele małych sklepów, czy restauratorzy, … Dla wielu z nich obecny sezon letni może okazać się jednym z najtrudniejszych od wielu lat.

Branża turystyczna w kłopotach

Skala katastrofy, decyzja wojewody o zakazie korzystania z wód rzeki Bóbr oraz nacisk medialny sprawiły, iż Tauron widzi pogarszający się wizerunek firmy, co może się przełożyć na zachowanie inwestorów na giełdzie. W czwartek, 16 lipca 2026 roku w Starostwie Powiatowym w Lwówku Śląskim odbyło się spotkanie, w którym udział wzięli przedstawiciele spółki, przedstawiciele lokalnej branży turystycznej oraz władze Powiatu.

Jak tłumaczył Zbigniew Grześków Wicestarosta Lwówecki, spotkanie miało na celu wypracowanie form i możliwości pomocy oraz przedstawienie oferty Grupy Tauron dla lokalnych przedsiębiorców. Było to kolejne spotkanie w tej sprawie, natomiast starosta nie uczestniczył w poprzednim. Jak podkreślał Zbigniew Grześków, jednym z głównych oczekiwań przedsiębiorców prowadzących działalność na brzegach rzeki Bóbr i Jeziora Pilchowickiego było udrożnienie rzeki oraz umożliwienie spływów kajakowych. Wskazywał również, iż uczestnicy dowiedzieli się, iż aktualnie prowadzone są badania osadów i namułów, przez co Wojewoda ze względów bezpieczeństwa oraz ochrony zdrowia i życia ludzi nie zmieni obowiązującego zakazu aktywności na rzece do czasu uzyskania satysfakcjonujących wyników badań.

Oskarowa rola Tauron Ekoenergii

Zachowanie przedstawicieli Tauron Ekoenergii zasługuje na Oskara. Odegrany w trakcie spotkania dramat, to prawdopodobnie efekt godzin szkoleń z zakresu negocjacji. Przedstawienie prawdopodobnie miało na celu zmiękczenie serc przedstawicieli poszkodowanych firm działających na terenie gminy Wleń i gminy Lwówek Śląski. Był płacz, był szloch, były emocje, było skupianie uwagi na rodzinnych problemach pracowników spółki i mowa o ich wyjątkowym zaangażowaniu oraz dobrej woli zarządu firmy i oczywiście chęci pomocy.

Tauron Ekoenergia – propozycje dla przedsiębiorców

W rozmowie z Lwówecki.info uczestnicząca w negocjacjach w starostwie Olga Kostrzewska-Cichoń, rzeczniczka prasowa Grupy Tauron wskazywała, iż przyjechała z propozycjami, które zostały podzielone na kilka płaszczyzn, mówiła o odczarowaniu wizerunku brudnej rzeki, o bonie turystycznym, czy chęci współorganizacji imprez.

Były propozycje realnego wsparcia, takiego dosyć szybkiego, finansowego, w postaci voucherów turystycznych, które byśmy jak najszybciej chcieli przekazać klientom Grupy Tauron, żeby wzmocnić tutaj turystykę i żeby, mimo iż przez cały czas obowiązuje rozporządzenie wojewody, turyści mogli już tutaj przyjeżdżać.

Przyjechaliśmy też z propozycją konkretnych działań promocyjnych, już na teraz, dlatego iż wizerunek Doliny Bobru bardzo ucierpiał, zarówno w mediach, jak i w mediach społecznościowych. Więc wiemy, iż sama rzeka jest trochę źle przedstawiana, bo ani nie śmierdzi, ani nie truje. Oczywiście ta kondycja rzeki nie jest najlepsza i z tym choćby nie dyskutujemy. Natomiast bardzo nie chcielibyśmy, żeby przez to wizerunek doliny ucierpiał i ten ruch turystyczny zupełnie tutaj zamarł. Chcemy trochę po prostu to odczarować, zdementować pewne informacje i wydać na to konkretne środki, czyli mamy tutaj szereg działań promocyjnych. No i też szereg imprez takich, które chcemy wspólnie tutaj ze starostwem organizować w najbliższym czasie, które pozwolą faktycznie znowu na konkretne wydarzenia turystów tutaj zapraszać. To jest chyba jedyne porozumienie, które tutaj jakby nie wywoływało emocji. Faktycznie imprezy tak, może nie jedna, a kilka i tutaj też czekamy na propozycje od mieszkańców, od przedsiębiorców, bo oni najlepiej wiedzą, jaki rodzaj imprez, w jakich miejscach będzie dla nich najbardziej atrakcyjny.

Jest też taka pomoc odłożona trochę bardziej w czasie i tutaj też chcemy wspomóc przedsiębiorców, wesprzeć ich po prostu z racji tego, iż nie mogą prowadzić swojej działalności, ale to, powiedzmy, już będzie bardziej monitorowane przez starostwo, które może nam wyznaczyć jakąś listę przedsiębiorców i kryteria, w jaki sposób my potem mamy ich wspierać. Więc to jest trochę bardziej odłożone w czasie. – tłumaczyła przedstawicielka spółki Tauron Ekoenergia.

Co na to lokalni przedsiębiorcy?

W ocenie Artura Barcikowskiego, reprezentującego firmę BERGA (organizującą spływy pontonowe i kajakowe), trwający sezon turystyczny jest już całkowicie stracony.

– Generalnie dla mnie sezon jest stracony i to choćby nie ma co się łudzić, iż ten sezon uda się jeszcze uratować. Natomiast w dłuższej perspektywie, może jest jakieś tam światełko w tunelu,… zobaczymy – mówi przedsiębiorca.

Odnosząc się do pomysłu wprowadzenia bonu turystycznego, Barcikowski ocenił go jako potencjalnie dobre rozwiązanie, przypominając, iż taka forma wsparcia sprawdziła się już w czasie pandemii COVID-19. Podkreślił jednak, iż diabeł tkwi w szczegółach, bo propozycja jest na razie zbyt ogólna, brakuje konkretów dotyczących wartości bonów oraz ich liczby.

– Zobaczmy, w jakiej kwocie on tu będzie zaproponowany, ile tych bonów będzie, bo na razie mówimy ogólnikowo, konkretów dalej nie mamy. – przyznaje właściciel firmy.

Przedsiębiorca zwrócił przy tym uwagę na bardzo trudną sytuację finansową swojej firmy. Z powodu braku możliwości pływania na trasie z Nielestna do Lwówka Śląskiego. Wskazał, iż straty są ogromne. Podsumowując samo spotkanie, zauważył, iż choć dyskusja była potrzebna, jednak znowu zabrakło konkretów.

– Fajnie pogadaliśmy, super. Pani się popłakała trochę, było to mało profesjonalne, no ale gdzieś tam emocje biorą górę. My też mamy emocje, bo z tego żyjemy tak naprawdę, rzeka Bóbr utrzymuje nas. Też mam rodzinę do utrzymania i nie ukrywam tego wcale. – mówił Barcikowski.

Sztuka negocjacji

Wiesław Wróbel, reprezentujący firmę „Tęczowe Spływy” oraz agroturystykę i Wozownia nad Bobrem, oceniał spotkanie oraz propozycje Tauron niezwykle krytycznie, podkreślając, iż od poprzednich rozmów kilka się zmieniło. Zamiast wcześniejszych kredytów na niski procent, tym razem spółka proponuje wsparcie finansowe w wysokości po zaledwie 1500 złotych dla każdej firm

– Chcą nam dać, można powiedzieć, 1500 zł na 64 firmy i za to mamy się utrzymać do końca sezonu – mówił Wróbel.

Zdaniem przedsiębiorcy jest kwotą rażąco niska i nierealna, by pozwoliła utrzymać się lokalnym biznesom do końca sezonu. Za kompletną pomyłkę uważa on także pomysł wprowadzenia bonu turystycznego, negatywnie podsumowując całą obecną sytuację i działania wokół niej. Przedsiębiorca z dużym pesymizmem patrzy w przyszłość i nie wierzy w szybkie otwarcie wody, przypuszczając, iż rzeka pozostanie zamknięta aż do zimy. Twierdzi, iż poszkodowani są zwodzeni i zbywani z tygodnia na tydzień, a kolejne spotkania polegają jedynie na wysłuchiwaniu bzdurnych tłumaczeń.

Brać, czy nie brać, oto jest pytanie.

W trakcie spotkania dało się też słyszeć słowa o tym, iż jak ktoś nie jest zadowolony z przedłożonych propozycji, to może iść i się sądzić, co będzie trwało latami i na początek jeszcze sporo kosztowało.

Dla lokalnych firm niezwykle ważne jest finansowe wsparcie, współudział w pokryciu strat. Jak wskazują przedsiębiorcy, na te spółka na razie położyła na stole – uwaga – sto tysięcy złotych. Ale żeby nikt nie myślał, iż jest to 100.000 dla każdej z firm. Jest to pula do podziału. Początkowo w kolejce do nich stało 17 firm, a teraz jest mowa już o ponad 60, co daje po około 1,5 tysiąca na firmę. Co więcej, słyszymy już głosy od kolejnych przedsiębiorców, którzy odczuwają skutki „zamkniętego” jeziora i rzeki o chęci przyłączenia się do negocjacji.

Biznes to nie miejsce na sentymenty

Niewątpliwie każdy z biorących udział w spotkaniu właścicieli firm jest znakomitym przedsiębiorcą, który ciężką pracą oraz zaradnością zapewnia chleb dla swojej rodziny i rodzin pracowników. Ale raczej nikt z nich nie ma szerokiej wiedzy na temat negocjacji. Kompletny brak argumentów i liczenie wyłącznie na dobroduszne podejście ze strony spółki, która dostrzeże dramat ludzi w Dolinie Bobru, z góry spisuje negocjacje na porażkę. Płacz, granie na emocjach, przeciąganie spotkań, czy ich zrywanie lub przekładanie na kolejne terminy, to strategiczne zagrania zapisane w podręczniku do negocjacji. Ten podręcznik w jednym palcu mają wysłannicy Tauron, ale raczej nie przedsiębiorcy, którzy starają się ocalić własne firmy.

W naszej ocenie, przedstawiciele spółki z pewnością dobrze wiedzą, iż to właściciele tych małych biznesów w Dolinie Bobru mają w kieszeni mocne atuty niestety, sami przedsiębiorcy nie mają o nich pojęcia.

Dalszy ciąg negocjacji zaplanowano na przyszły piątek.

Idź do oryginalnego materiału