II część wywiadu z Kazimierzem Świderskim

1 godzina temu

O tym, jak wyglądało zarządzanie miastem na przełomie lat 70. i 80., rozmawiamy z Kazimierzem Świderskim, byłym Naczelnikiem Miasta Lubonia. Funkcja ta – dziś już nieistniejąca – łączyła zadania obecnego burmistrza i zarządcy, a jej sprawowanie przypadło na bardzo wymagający okres w historii Polski.

To rozmowa o codziennej pracy, inwestycjach i budowaniu miasta adekwatnie od podstaw, ale także o spotkaniach z mieszkańcami, różnych oczekiwaniach i napięciach, które pojawiły się wraz ze zmianą systemu. Z tych wspomnień wyłania się obraz Lubonia, który stopniowo przestawał być zlepkiem trzech wsi, a zaczynał funkcjonować jak jedno, spójne miasto.

Część druga

Gazeta Lubońska: Czy łatwo było realizować inicjatywy oddolne w realiach PRL?

Kazimierz Świderski: W realiach PRL inicjatywy oddolne nie było łatwo realizować. Bo nie tylko brakowało środków finansowych, ale przede wszystkim materiałów budowlanych (większość limitowana). Ja wychodziłem z założenia, iż będąc Naczelnikiem Miasta – nie siedzę tylko za biurkiem, moim obowiązkiem jest szukanie możliwości i zdobywanie środków zarówno finansowych, jak i materiałowych, kiedy była inicjatywa mieszkańców (przyp. red. inicjatywy oddolne często przybierały formę tzw. czynów społecznych, w ramach których mieszkańcy deklarowali pracę własną, a miasto poprzez starania Naczelnika musiało dostarczyć niezbędne surowce).

Gazeta Lubońska: Jakie działania mieszkańców szczególnie zapadły Panu w pamięć?

Kazimierz Świderski: Wszystkie zadania inwestycyjne, które zostały zrealizowane w latach 80. głęboko zapadły w mojej pamięci. Jednak na pewno wyróżniłbym: budowę świetlicy Klubu Rolnika realizowanej przez lubońskich rolników. W części finansowanej przez UM, Kółko Rolnicze oraz Urząd Poczty. Powstał obiekt z salą wielofunkcyjną z zapleczem i pomieszczenie dla KGW na piętrze. Na parterze umieszczona została filia biblioteki miejskiej i poczta. Otwarcie uczciliśmy huczną zabawą, podczas której delektowaliśmy się prosiakiem ufundowanym przez przewodniczącego budowy Pana Stanisława Wnęka.

Budowa Szkoły Podstawowej nr 3 – dwukrotnie się do tego zadania zabierano, jednak bez rezultatu. Dopiero w latach 80., gdy powstał Komitet Budowy Szkoły na czele z przewodniczącym Zbigniewem Piecuchem, zastępcą Włodzimierzem Smogurem i Kazimierzem Świderskim – wtedy doszło do rozpoczęcia budowy. Wmurowano akt erekcyjny przy udziale Wicewojewody Romualda Zysnarskiego. Kierownikiem budowy był inż. Janusz Król, a wykonawcą Firma Ludwika Wita z ul. Dożynkowej. Szkoła została oddana do użytku we wrześniu 1990 r. Rok później została oddana sala gimnastyczna.

Budowa remizy OSP. Pierwotnie Powiat w latach 70. zamierzał wybudować remizę na terenach dzisiejszego targowiska przy ul. Poznańskiej, jednak poza niewielką stertą cegły nic nie zrobiono.

W latach 80. kiedy skierowano kolejne wozy bojowe do Lubonia, zmuszeni zostaliśmy do szukania rozwiązań. Pierwotnie miała to być rozbudowa o jeden garaż i zaplecze gospodarcze. W 1986 r. powołany został Komitet Budowy Strażnicy OSP na czele z przewodniczącym Kazimierzem Świderskim i zastępcą Zenonem Twardowskim. Pierwotnie zakładano niezbędne minimum, jednak gwałtownie plany zweryfikowano i postanowiono zbudować odpowiedni obiekt na potrzeby miasta choćby do 50 tys. mieszkańców.

Gazeta Lubońska: Jak Pan wspomina okres transformacji ustrojowej i likwidacji stanowiska naczelnika?

Kazimierz Świderski: Na rok przed wyborami członkowie Komitetu Obywatelskiego (KO) byli zapraszani na posiedzenia Komisji i Sesje Rady, a także objazdy po mieście, wizytacje realizowanych zadań inwestycyjnych. Członkowie KO otrzymywali różne dokumenty dotyczące niektórych pracowników Urzędu.

Likwidację stanowiska Naczelnika Miasta wiązałbym bardziej ze zmianą nazwy, transformacja ta dotyczyła rozbudowy administracji. Przykład: Naczelnik Miasta wraz z jednym zastępcą, zostali zamienieni na 5-osobowy Zarząd (burmistrz, 2 zastępców i członkowie Zarządu).

Gazeta Lubońska: Jak wyglądało przekazanie władzy nowym organom samorządowym w 1990 roku?
Kazimierz Świderski: W 1990 roku po I sesji i wyborze Burmistrza nastąpiło przekazanie Urzędu. Na pierwszym spotkaniu oprowadziłem nowego Burmistrza po rozbudowanym budynku Urzędu i przedstawiłem pracowników. Zgodnie z wytycznymi Wojewody na piśmie, przekazałem zestaw prac realizowanych oraz pilnych problemów do rozwiązania. A także wskazałem sprawy przygotowane do realizacji na następne lata tj. budowa kanalizacji sanitarnej dla Żabikowa, dokumentacja i uzgodnienia, dokończenie budowy SP nr 3 i Przychodni Zdrowia w Żabikowie. Otrzymałem podziękowanie za dotychczasową pracę i trzymiesięczne wypowiedzenie. Ponadto wysłałem pismo informujące o zakończeniu pracy na stanowisku Naczelnika Miasta do byłych radnych, członków Komitetów Osiedlowych, Zakładu Pracy i organizacji społecznych.

Nowe władze pierwotnie zrezygnowały z rozpoczęcia budowy kanalizacji w ul. Sienkiewicza (choć już była tam wyprowadzona końcówka rurociągu), natomiast przystąpili do wspólnego przedsięwzięcia budowy oczyszczalni ścieków w Łęczycy. Było to porozumienie czterech gmin Lubonia, Komornik, Mosiny i Puszczykowa. Uważam, iż rezygnacja z planów budowy kanalizacji w ul. Sienkiewicza na rzecz wspólnej oczyszczalni w Łęczycy była błędem, który kosztował miasto 3 lata opóźnień i zmarnowane pieniądze.

Gazeta Lubońska: Jak ocenia Pan rolę Społecznych Komitetów Obywatelskich w tym czasie?
Kazimierz Świderski: Komitet Obywatelski w Luboniu nie był nastawiony na współpracę. Raczej szukał dziury w całym. Stał się biurem skarg i wniosków obywateli, którzy nie załatwili swoich spraw w Urzędzie. Pamiętam, gdy w Żabikowie zwołano zebranie mieszkańców w sali gimnastycznej SP nr 1 w sprawie gazyfikacji (już wykonanej, sprawa dotyczyła dalszych prac). Zostało zwołane pospolite ruszenie członków KO by udowodnić Naczelnikowi Miasta, jak to źle jest prowadzona inwestycja. Panowie nie mieli żadnych argumentów merytorycznych. Wyjaśnienia składali członkowie Społecznego Komitetu gazyfikacji, prowadzący zebranie, a także w uzupełnieniu obecny na zebraniu Naczelnik Miasta.

Gazeta Lubońska: Które inwestycje lub decyzje z lat 1981–1990 uważa Pan za najważniejsze dla rozwoju Lubonia?

Kazimierz Świderski: Okres lat 1981–1990, jak i wcześniejsze lata to intensywne działania na rzecz rozwoju miasta. Wszystkie inwestycje wówczas zrealizowane były ważne, a choćby bardzo ważne. Stąd trudno wskazać na najważniejsze. Sądzę jednak, iż osiągnięto główny cel budowy ciągów komunikacyjnych, zbudowano strategiczne obiekty dla funkcjonowania miasta. Stworzono zalążki do rozpoczęcia budowy kanalizacji sanitarnej.

Sprzyjającym elementem, takim czynnikiem miastotwórczym, była Spółdzielnia Mieszkaniowa. To adekwatnie Spółdzielnia jako pierwsza doprowadziła wodę i gaz z Poznania do Lubonia. Była miejscowa oczyszczalnia ścieków – jednak mało wydajna. Kiedy powstały możliwości – to całe osiedla podłączono do kanalizacji sanitarnej od strony ul. Opolskiej w Poznaniu. Z tego skorzystało Miasto – na wysokości ul. Kościuszki i Sienkiewicza wykonano niezbędne studzienki do podłączenia planowanego osiedla Poniatowskiego i tym samym Żabikowa. Wykonano prawie 600 m kanalizacji sanitarnej położonej na zapleczu posesji przy ul. Kościuszki od strony boiska SP 2 – tym sposobem stworzono możliwość podłączenia mieszkańców i budowę Strażnicy OSP.

Gazeta Lubońska: Jak zmieniło się miasto w tym okresie – urbanistycznie i społecznie?
Kazimierz Świderski: Jeśli z początkiem lat 70. Luboń był zlepkiem trzech miejscowości. Widoczne gołym okiem były przerwy w zabudowie, brak dróg, brak utwardzonych ulic, słabe połączenia komunikacyjne z Poznaniem. To w latach kolejnych nastąpiło pełne połączenie urbanistyczne. Uporządkowano linie autobusowe. Utworzono linię 79 z Górczyna do skrzyżowania ul. Kościuszki z ul. Żabikowską. Najpierw wydłużono ich trasę do ul. Fabrycznej (zbudowano pętlę i targowisko), a następnie przedłużono do ul. Krętej. W 1977 roku wydłużono linie 53 i 56 z placu Edmunda Bojanowskiego do nowej pętli przy skrzyżowaniu Poniatowskiego z 11 Listopada. Uruchomiono również nową linię podmiejską z Górczyna przez ul. Żabikowską, Kościuszki i Dworcową do dworca PKP w Luboniu. W tym samym roku utworzono linię 115 z Górczyna przez Żabikowo, Sobieskiego, Dworcową do dworca PKP w Luboniu.

Budując główne ciągi komunikacyjne, uporządkowano także wjazdy i wyloty z miasta. Miasto wtedy z największą liczbą pojazdów mechanicznych było bez stacji paliw. Najbliższe stacje znajdowały się w sąsiednim Poznaniu oraz w Mosinie. Na przełomie 1982/84 roku wybudowano stację CPN przy ul. Fabrycznej. Miasto wydzieliło i uzbroiło działkę, zostały wykonane fundamenty pod pawilon i wiaty, a CPN postawiło pawilon, wiatę i niezbędne urządzenia. Biblioteka Miejska znajdująca się w budynku Spółdzielni Mieszkaniowej została przeniesiona do nowego lokalu. Bibliotekę oddano do użytku z pełnym wyposażeniem, funkcjonowały tam oddziały dla dorosłych, dla dzieci, czytelnia oraz gabinet do nauki języków obcych z pełnym wyposażeniem komputerowym. Luboń posiadał cztery szkoły, a tylko jedna z nich miała salę gimnastyczną. Przy wsparciu rodziców ze SP nr 1 wybudowano nową salę. Powstała nowa szkoła nr 3, przedszkole przy ul. Osiedlowej, Pogotowie Ratunkowe przy ul. Pułaskiego, Klub Rolnika przy ul. Sobieskiego oraz nowe skrzydło budynku urzędu miasta.

Małe nieliczne sklepiki prowadzone w prywatnych budynkach wyprowadzono do pawilonów handlowych zbudowanych przez PSS Społem Puszczykowo (przy ul. ks. Streicha 2x, przy ul. Krętej i sklepy w budynku Spółdzielni Mieszkaniowej). Wydzielono tereny pod pawilony handlowe przy ul. Osiedlowej – Sikorskiego oraz przy ul. Kościuszki. Budynek Restauracji Metro – pawilon wystawienniczy był prezentem od Targów Poznańskich (aktualnie sklep 40). Uporządkowano Plac Wolności przy Urzędzie, gdzie zamontowano nowe stylowe lampy, ułożono nowe chodniki, wydzielono parking oraz ustawiono rzeźbę Znicz Pokoju.

Gazeta Lubońska: Czy były projekty, których nie udało się zrealizować, a które uważa Pan za szczególnie ważne?
Kazimierz Świderski: Tak. Kanalizacja sanitarna w 1990 r. przygotowano plany, które uzgodniono z Miejskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji dla całego Żabikowa. Budowa osiedla Poniatowskiego realizowana przez Spółdzielnię Mieszkaniową.

Gazeta Lubońska: Czy dziś, patrząc na Luboń, widzi Pan kontynuację idei, które były realizowane w latach 80.?

Kazimierz Świderski: Od kilku lat mieszkam w Wirach. Często zdarza mi się przejeżdżać przez Luboń i z jakiejkolwiek strony nie wjeżdżam do Lubonia to zawsze jadę ulicami, które zostały zmodernizowane lub zbudowane w okresie mojej pracy na stanowisku Naczelnika Miasta. Mijam również różne obiekty zbudowane w tym czasie i wtedy odczuwam wielką satysfakcję, iż stoją, dobrze służą mieszkańcom i tętnią życiem.

Korzystając z okazji, pragnę serdecznie pozdrowić wszystkich mieszkańców, a w szczególności tych 60 plus i oczywiście władze miasta Lubonia.

Beata Spychała

fot. 1 Uroczyste rozpoczęcie budowy SP3 fot. Zb. Kazimierza Świderskiego

fot. 2 Hol główny SP3 w trakcie budowy fot. Zb. Kazimierza Świderskiego

Idź do oryginalnego materiału