
Seniorka zapytana przez dziennikarza, co sądzi o Tusku odpowiedziała: - Ja go uwielbiam, ja go kocham! Dopytywana o przyczynę jej miłości do niemieckiego namiestnika dodała: - Naprawdę to jest człowiek naszej klasy. Nie tamtej klasy, tylko naszej. Dlatego powiedziałam, iż całe szczęście, iż może nikt nam tej emerytury nie zabierze…
Seniorka wielbiąca Tuska odpowiedziała więc na dręczące wielu pytanie dotyczące tak zdumiewającego poparcia dla Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska. Jest to po prostu strach. Wielu emerytów wie, iż Tusk i jego junta mogli odebrać seniorom emerytury, ale przecież tego jeszcze nie zrobili! Tusk jest zatem lepszy, niż sam Józef Wissarionowicz Stalin, którego seniorka mogła jeszcze pamiętać, a przynajmniej znać opowieści o dobrym Stalinie…
Jak tę opowieść o wypoczywającym na swojej podmoskiewskiej daczy Słoneczku Ludzkości. Gdy przechodzący obok daczy komsomolcy krzyknęli do Stalina: „Zdrastwuj tawariszcz Stalin” – ten dobrotliwie odpowiedział: „Zdrastwujcie komsomolcy” ! A przecież Stalin mógł rozkazać ich rozstrzelać za to, iż weszli na teren pilnie strzeżony…
Nie inaczej jest z naszym „Słońcem Peru”, nominowanym na Maharadżę indyjskiego stanu Karnataka. Jego dobroć poznali bowiem wszyscy emeryci – nie tylko owa seniorka ze stolicy. Otóż senacka komisja ds. budżetu zaproponowała w ubiegły poniedziałek, by wykreślić coroczną waloryzację progów podatkowych o wskaźnik inflacji! A przecież komisja mogła do zera wykreślić emerytury! Czyż nie jest to powód do kolejnego skoku poparcia dla Koalicji Obywatelskiej i dla Maharadży Tuska – zwłaszcza wśród części naszych seniorów? Tusk mógł przecież odebrać im emerytury, ale tego nie zrobił…
Jak dobry jest nasz Maharadża, wzorujący się na Józefie Wissarionowiczu, świadczy kolejna opowieść, relacjonowana w zachodniej telewizji. Uciekinier z ZSRR opowiedział o wielkim szczęściu, jakie go spotkało w czasach Stalina. „Była szósta rano, gdy usłyszałem gwałtowne walenie do drzwi. Gdy je otworzyłem – zobaczyłem uzbrojony oddział Czeki. Dowódca czekistów z kałszem w ręku zapytał mnie: „Wasza familia to Andrej Jurkiewicz?” „Niet” – odpowiedziałem i dodałem: „Andrej Jurkiewicz żywiot adin etaż wyże!”.
O podobnym szczęściu mogą więc mówić mieszkańcy bloku, w którym mieszka adwokat Bartosza Malewski - prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Ich szczęściem jest to, iż w przeciwieństwie do pana mecenasa – do ich mieszkań nie wtargnęła o świcie uzbrojona po zęby policja…
Bo przecież wszystkim dzisiaj wiadomo, iż na każdego można złożyć donos o dokonanym przestępstwie w jego domu, by już po chwili znalazły się tam uzbrojone oddziały Bobasa! A taki Piotr W. – obrońca Trybunału, którego policja skuła i trzymała w nieznanym areszcie przez dwa dni, zaś TVP w likwidacji określiła go jako „nożownika, który zaatakował policjantkę”? Każdy w czasach dyktatury Tuska może zostać tak potraktowany o ile publicznie nie wyzna, jak ta emerytka: - Ja go uwielbiam, ja go kocham!
Zrozumiał to sejmowy błazen Szymon Hołownia, twórca partii Polska 2050, który jeszcze kilka dni temu ograżał się Tuskowi wyjściem z koalicji, gdy ministrem po Pełczyńskiej- Nałęcz nie zostanie członek jego sejmowej ławeczki. Mimo tych gróżb - Tusk nominował na ministrę ściągniętą z Brukseli swoją apologetkę, zaś po rozmowie z Szymkiem, sprowadził Szymka do roli podnóżka, klęczącego przed Maharadżą.
Dziś Hołownia naciska swoją partyjną ławeczkę, by okazywała swą miłość do Tuska tak, jak owa emerytka. W przeciwnym przypadku stracą swoje stanowiska w nierządzie Tuska! A są to takie tuzy jak Cienkowska czy Gramatyka, choć prosta arytmetyka wskazuje, iż wystarczy usunięcie ławeczki Hołowni, by nierząd junty zawalił się z wielkim hukiem.
Maharadża jednak mocno trzyma błazna za gardło. Ten podszyty strachem błazen-maturzysta a zarazem niedoszły absolwent Collegium Humanum, na którego haki ma prokuratura – nie podskoczy już Tuskowi! Hołownia szczerze więc wyznał na wizji, iż „…wczoraj rozmawiałem z premierem na temat tej sytuacji, która dzisiaj ma miejsce. Słowem się nie zająknąłem na temat tego, iż może to jest miejsce, w którym ja mógłbym powalczyć o ten mityczny stołek. Otóż stołek mnie nie interesuje…”
A pamiętacie Szymka, który tak niedawno aspirował na mityczny stołek sekretarza ONZ? A pamiętacie tego „kaznodzieję” TVN-u, któremu jeszcze miesiąc temu marzył się mityczny stołek ambasadora w Watykanie? Przecież to Szymek robił sobie selfie w czasie pogrzebu ś.p. Papieża Franciszka – więc podobnie do Berka – spełniał wszystkie warunki do objęcia tego stołka!
Hołownia sprowadzony przez Tuska poniżej parteru, dzisiaj tylko interesuje się dotrwaniem przy korycie do końca kadencji. Oczywiście wysławiając imię Maharadży : - Ja go uwielbiam, ja go kocham! Niedowiarkom przypominam, iż rozstrzeliwani przez Stalina członkowie komitetu centalnego komunistycznej partii związku sowieckiego – ginęli z okrzykiem na ustach „Niech żyje Stalin!”











