Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało o podpisaniu nowego rozporządzenia dotyczącego wzorów aktów małżeństwa. W praktyce oznacza to możliwość transkrypcji w Polsce zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych. Jak podkreśla rząd, ma to zapewnić „równe traktowanie wszystkich obywateli”. Dla jednych to historyczny krok w stronę nowoczesnego państwa. Dla innych to próba wprowadzania zmian światopoglądowych tylnymi drzwiami, bez debaty parlamentarnej.
Każda para jednopłciowa, która zawarła związek małżeński za granicą będzie mogła dokonać transkrypcji tego dokumentu
w Polsce powiedział wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Resort tłumaczy, iż zmiany są odpowiedzią na wyroki sądów administracyjnych oraz chaos prawny, z którym od lat mierzyły się urzędy stanu cywilnego. Dotychczas część USC odmawiała wpisywania takich aktów do polskich ksiąg, inne były do tego zobowiązywane wyrokami sądów.
Nowe przepisy mają uporządkować sytuację i umożliwić transkrypcję dokumentów bez konieczności wpisywania danych „niezgodnie z płcią” osób pozostających w związku.
Sprawa wywołała jednak ogromne emocje w przestrzeni publicznej. Krytycy zmian podkreślają, iż polska konstytucja definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, a rząd ich zdaniem próbuje rozszerzać skutki prawne zagranicznych małżeństw jednopłciowych poprzez rozporządzenie, a nie ustawę.
Zwolennicy odpowiadają, iż chodzi wyłącznie o techniczne uznanie dokumentów sporządzonych za granicą i zapewnienie obywatelom prawa do normalnego funkcjonowania w urzędach.
Rozporządzenie zostało już opublikowane w Dzienniku Ustaw. Przepisy mają wejść w życie po trzymiesięcznym vacatio legis, aby umożliwić dostosowanie systemów administracyjnych.
Jedno jest pewne, iż temat ponownie podzieli Polaków i stanie się jednym z najgorętszych sporów światopoglądowych najbliższych miesięcy.










