Kłamca i padalec.
Jarosław Kaczyński znowu pokazał, iż gardzi swoimi wyborcami i wyznawcami. Sprawa dotyczy mitycznego zamachu w Smoleńsku, wokół którego PiS stworzył religię smoleńską.
Prezes PiS pozwał Radosława Sikorskiego za jego słowa o zmarłym bracie. Kaczyński powołał się na ochronę i poszanowanie pamięci o osobie zmarłej.
Pełnomocnicy prezesa PiS tłumaczyli, iż „przypisywanie komukolwiek przyczynienia się i odpowiedzialności za katastrofę lotniczą, w której zginęło 96 osób bez jakichkolwiek podstaw faktycznych stanowi pomówienie i naruszenie dóbr osobistych”.
Jak celnie wskazał Sikorski, linia obrony przedstawiona przez prawników Kaczyńskiego ośmieszyła herszta PiS.
– Twierdzenie publicznie, iż w Smoleńsku był zamach a w sądzie, iż wypadek uważam za szczyt hipokryzji – wskazał Radosław Sikorski.
Wcześniej na hipokryzję herszta PiS zwracał uwagę mec. Roman Giertych, który reprezentował część ofiar katastrofy.
– Albo dał się zwieść pomysłom Macierewicza, albo jest w takiej sytuacji psychologicznej, iż nie jest w stanie sobie powiedzieć, iż to był wypadek – wskazał adwokat.
Zamach bowiem oznaczałby, iż Kaczyńskiemu i jego kolegom nie należą się pieniądze, które pobrali za katastrofę. Pieniędzy musiałby się domagać od sprawców.
Dlatego zamach jest wtedy, gdy trzeba podburzyć bezmyślny pisowski motłoch. A gdy trzeba wyciągnąć ręce po pieniądze, to zamachu już nie ma.
Od pozytywnego dla Kaczyńskiego wyroku w pierwszej instancji oczywiście się odwołam.
Twierdzenie publicznie, iż w Smoleńsku był zamach a w sądzie, iż wypadek uważam za szczyt hipokryzji. https://t.co/gD6jU6MYz9
— Radosław Sikorski MEP (@sikorskiradek) March 21, 2023