Happening sprzed miesięcy wraca na wokandę. Straż miejska wzywa uczestników akcji z Mostów Berdychowskich

1 miesiąc temu

Latem aktywiści podczas konferencji prasowej nakleili na fragment balustrad czarne „kropki”, symboliczne naklejki mające ułatwić ptakom dostrzeżenie przezroczystej bariery. Obok pojawiła się kartka z apelem do władz miasta. Zwracano w nim uwagę, iż koszt pełnego zabezpieczenia szklanych przegród jest relatywnie niewielki wobec potencjalnych strat wśród ptaków i budżetu inwestycji.

Naklejki po kilku tygodniach usunięto, a sprawa przycichła. Do czasu.

Jak informuje tvn24, sprawa wróciła na koniec roku. Straż miejska przekazała, iż Zarząd Dróg Miejskich złożył formalne zgłoszenie dotyczące naruszenia przepisów, a dopiero później przeanalizowano nagrania monitoringu. Zidentyfikowano dwie osoby, które brały udział w akcji i obie otrzymały wezwania. Możliwe konsekwencje obejmują pouczenie, mandat do 500 zł lub skierowanie sprawy do sądu.

– Jestem zaskoczony, iż sprawa wraca po tylu miesiącach – mówi w rozmowie z tvn24 Amadeusz Smirnow, przewodniczący rady osiedla św. Łazarz, który wziął udział w happeningu. – Uważam, iż problem balustrad jest realny. Już na etapie budowy powinno się pomyśleć o rozwiązaniach bezpiecznych dla ptaków.

Mosty Berdychowskie otwarto pod koniec lutego 2025 roku i od tego czasu stały się jedną z najbardziej obleganych tras pieszo-rowerowych w mieście. Kładki zdobyły uznanie Europejskiej Federacji Cyklistów za nowoczesne rozwiązania dla ruchu rowerowego, ale jednocześnie wywołały obawy przyrodników.

Ornitolodzy już podczas budowy alarmowali, iż duże, całkowicie przezroczyste powierzchnie mogą być śmiertelną pułapką dla ptaków, szczególnie podczas migracji. Wiosną Fundacja Szklane Pułapki zwróciła się do prezydenta miasta o pilne zabezpieczenie balustrad, a kolejne zalecenia wydała także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Mimo to miasto nie zdecydowało się dotąd na oznakowanie szklanych tafli. Urzędnicy argumentują, iż do tej pory udokumentowano zaledwie dwa przypadki odnalezienia martwych ptaków w rejonie mostów, a utrzymująca je jednostka, ZZO, nie zgłaszała żadnych incydentów. Zdaniem magistratu decyzja o wydaniu kilkuset tysięcy złotych wymaga twardych danych, a nie jedynie obaw.

Radni miejscy są innego zdania. Jesienią jednogłośnie zaapelowali do prezydenta o wprowadzenie zabezpieczeń. Podczas sesji radna Dorota Bonk-Hammermeister przypominała, iż jeżeli śmierci zwierząt można zapobiec niewielkim kosztem, miasto powinno działać:

„Powinniśmy mieć zero tolerancji na takie przypadki. Nie czekajmy, aż będzie ich więcej” – przekonywała.

Na razie pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. Urząd miasta zapewnia, iż monitoruje sytuację i analizuje możliwe rozwiązania. Straż miejska prowadzi swoje postępowanie, a aktywiści zapowiadają, iż będą dalej naciskać na wprowadzenie zabezpieczeń.

Idź do oryginalnego materiału