Grzegorz Braun zaprosił mnie do auta, podróż nie trwała długo. "Ktoś musi to wszystko posprzątać"

2 godzin temu
Zdjęcie: Kongres partii Grzegorza Brauna


Na kongresie KINGS jest 700 osób, ale król jest tu tylko jeden. Grzegorz Braun robi sobie selfie z chętnymi, podpisuje gaśnice, z każdym chwilę porozmawia. Mnie zaprasza do auta, bo spieszy się już na panel o demografii w Polsce. I choć najpierw jadę ze śpiewającymi góralami, to przy drugim podejściu trafiam już na tylne siedzenie "wodza". — Panie redaktorze, my się nie zmieniliśmy. Mam wrażenie, iż dopiero teraz wielu dziennikarzy nas odkryło. My tu zawsze byliśmy — słyszę.
Idź do oryginalnego materiału