Grzegorz Braun z zarzutami IPN. Pamięć ofiar ponad partyjną lojalnością

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Grzegorz Braun z zarzutami IPN. Pamięć ofiar ponad partyjną lojalnością


Prokurator krakowskiego pionu śledczego IPN przedstawił 25 sierpnia Grzegorzowi Braunowi dwa zarzuty publicznego zaprzeczania zbrodniom ludobójstwa w KL Auschwitz-Birkenau. Europoseł nie przyznał się do winy, a za czyn z art. 55 ustawy o IPN grożą grzywna lub do trzech lat więzienia. Stawką jest prawda o niemieckiej zbrodni i wiarygodność polskiej pamięci.

Dwa zarzuty po wypowiedziach z lipca 2025 roku

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie poinformowała, iż zarzuty dotyczą dwóch publicznych wypowiedzi Grzegorza Brauna. Pierwsza padła 10 lipca 2025 roku w Radiu Wnet podczas rozmowy przeprowadzonej w Jedwabnem. Druga znalazła się w opublikowanej cztery dni później rozmowie na kanale YouTube „Jan Pospieszalski rozmawia”.

Według oficjalnego komunikatu krakowskiego oddziału IPN europoseł publicznie kwestionował istnienie komór gazowych w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i obozie zagłady KL Auschwitz-Birkenau oraz ich wykorzystanie do masowego mordowania więźniów. IPN przytoczył między innymi stwierdzenie Brauna, iż „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk”. Instytut podkreślił, iż te słowa są sprzeczne z dokumentami, relacjami świadków, wyjaśnieniami sprawców i wynikami badań naukowych.

Braun nie przyznał się do zarzucanych czynów. Odmówił złożenia wyjaśnień na tym etapie, deklarując, iż zrobi to po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia postanowienia o przedstawieniu zarzutów. To ważne zastrzeżenie: o odpowiedzialności karnej może rozstrzygnąć wyłącznie sąd.

Niemiecka odpowiedzialność nie podlega rozmyciu

Polska prawica nie może uzależniać stosunku do prawdy historycznej od sympatii partyjnej. KL Auschwitz-Birkenau był niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym i obozem zagłady. Komory gazowe służyły tam do masowego mordowania ludzi. Zbrodni dokonali funkcjonariusze III Rzeszy Niemieckiej. Każdy z tych faktów musi być nazywany precyzyjnie, bo Polska od lat walczy z próbami przerzucania niemieckiej winy na naród polski.

Wcześniej IPN wszczął śledztwo po wypowiedzi Brauna o Auschwitz. Postępowanie rozpoczęło się w lipcu 2025 roku po zawiadomieniach Anny Marii Żukowskiej, dyrektora Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotra Cywińskiego i Bartosza Staszewskiego, prezesa Fundacji Basta, a także po analizie materiałów warszawskiej prokuratury. Przedstawienie zarzutów stało się możliwe po uchyleniu Braunowi immunitetu przez Parlament Europejski.

Prawo przewiduje za publiczne i sprzeczne z faktami zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim grzywnę albo karę do trzech lat pozbawienia wolności. Wyrok, jeżeli zapadnie, ma zostać podany do publicznej wiadomości. Sankcja jest sprawą sądu. Obrona prawdy historycznej jest obowiązkiem państwa.

Żurek zapowiada, iż „nie odpuści”

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ocenił wypowiedzi Brauna jako bulwersujące i zapowiedział, iż sprawa powinna trafić przed sąd. Wskazał też na wpływ polityka na młodych odbiorców, którzy nie mieli bezpośredniego kontaktu ze świadkami niemieckich zbrodni. Ten argument jest trafny. Negacjonizm nie pozostaje akademicką prowokacją, ale niszczy wiedzę historyczną następnego pokolenia.

Słowa ministra, iż „nie odpuści”, wymagają jednak instytucjonalnej powściągliwości. Członek rządu może bronić prawdy o Auschwitz i oczekiwać sprawnego działania organów państwa. Nie powinien tworzyć wrażenia, iż wynik procesu jest politycznie zamówiony. Sam Żurek zaznaczył, iż wysokość ewentualnej kary ustali niezawisły sąd. Tej granicy trzeba pilnować bez względu na nazwisko podejrzanego.

Sprawa jest odrębna od wcześniejszego aktu oskarżenia obejmującego siedem zarzutów wobec Grzegorza Brauna. Mieszanie postępowań służyłoby emocjom, a nie prawdzie. Każdy czyn trzeba oceniać oddzielnie, na podstawie dowodów i przepisów.

Pamięć narodowa wymaga odwagi wobec własnego środowiska

Interes Polski jest tu konkretny. Nasze państwo musi skutecznie odpierać fałszywe określenie „polskie obozy”, dokumentować niemiecką odpowiedzialność i chronić pamięć obywateli Rzeczypospolitej zamordowanych przez III Rzeszę. Tego wysiłku nie wolno osłabiać wypowiedziami, które podważają najlepiej udokumentowane mechanizmy Zagłady.

Prawica zachowuje wiarygodność wtedy, gdy stosuje jedną miarę. Broni wolności debaty, domniemania niewinności i niezależności sądu, ale nie ucieka od jasnego nazwania historycznego fałszu. Pamięć polskich ofiar wojny nie jest własnością partii ani polityka. Jest zobowiązaniem państwa i narodu.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej, Bankier.pl / PAP

Źródło: Bankier.pl

Idź do oryginalnego materiału