Grzegorz Braun: plusy dodatnie, plusy ujemne

myslpolska.info 7 godzin temu

Grzegorz Braun jest w tej chwili jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków w naszym kraju. Powiedzieć, iż jest osobą kontrowersyjną, to tak jakby nic nie powiedzieć.

To głównie na skandalizujących wypowiedziach oraz bulwersujących część opinii publicznej happeningach Grzegorz Braun wykreował swój wizerunek oraz zbudował swoją polityczną pozycję. W konsekwencji antysytemowych oraz niepoprawnych politycznie wypowiedzi i działań – Braun stał się wrogiem numer jeden elit politycznych rządzących naszym krajem. Jednocześnie jednak, wątpliwości co do rzeczywistych intencji Brauna zgłaszają również środowiska antymaistreamowe, w tym także kręgi nawiązujące do tradycji obozu narodowego. W powyższym zakresie pojawiają się oskarżenia o koniunkturalizm, cynizm i instrumentalne traktowanie wyborców. Można zatem postawić pytanie, czy Grzegorz Braun jest rzeczywistym kontestatorem ładu politycznego ukształtowanego w III RP, czy też jedynie kabotynem i politycznym skandalistą.

Swoją polityczną aktywność Grzegorz Braun rozpoczął w 1987 roku w Pomarańczowej Alternatywie – opozycyjnej organizacji o charakterze happeningowym aktywnej w latach późnego PRL-u. W tym czasie Braun dział również w Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej, kierowanej ze strony polskiej przez dawnych aktywistów KOR-u. Po transformacji ustrojowej Grzegorz Braun związał się ze środowiskami konserwatywno-liberalnymi (Unia Polityki Realnej) oraz monarchistycznymi (Organizacja Monarchistów Polskich). Przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku znalazł się w komitecie poparcia Jarosława Kaczyńskiego. W 2015 roku Braun po raz pierwszy kandydował w wyborach prezydenckich uzyskując poparcie 0,83 %. W czerwcu 2019 roku zarejestrował swoje ugrupowanie – Konfederację Korony Polskiej, która weszła w skład Konfederacji Wolność i Niepodległość. Z tej listy dwukrornie uzyskał mandat poselskich – 2019 roku i 2023 roku. W wyborach prezydenckich w 2025 roku Braun uzyskał poparcie rzędu 6,34% (1.242.917 głosów). W sferze ideologicznej Grzegorz Braun deklaruje się jako tradycjonalista katolicki, monarchista oraz zwolennik wolnego rynku.

Według sondażu przeprowadzonego w połowie grudnia tego roku przez Ogólnopolską Grupę Badawczą Konfederacja Korony Polskiej uzyskała poparcie rzędu 11,18, stając się trzecią siłą polityczną w naszym kraju. jeżeli powyższy sondaż uznamy za wiarygodny, świadczyć to może o znacznej radykalizacji i polaryzacji nastrojów społecznych. Wzrost poparcia dla partii Brauna jest również odzwierciedleniem spadku popularności Konfederacji Bosaka i Mentzena, która od czasu wyborów prezydenckich stopniowo pogrąża się w zastoju i inercji. Jednocześnie wyniki sondażu wywołały zaniepokojenie politycznego mainstreamu. Obrazują to słowa wypowiedziane przez Władysława Teofila Bartoszewskiego: „Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość mają korzenie solidarnościowe. A teraz przechodzimy do Polski faszystowskiej, antysemickiej i niedemokratycznej. Oczywiście mam nadzieję, iż wyborcy, którzy teraz uważają, iż powinni głosować na Brauna, tego w rzeczywistości przy urnie nie zrobią. To jest pójście w stronę, która zupełnie Polsce nie pasuje, bo jesteśmy państwem tradycyjnie tolerancyjnym i demokratycznym, a nie faszystowskim” [1].

Niezależnie od wrogości elit, nieufność wobec Brauna i jego ugrupowania paradoksalnie przejawiają również przedstawiciele środowisk antysystemowych, w tym również wielu sympatyków i czytelników „Myśli Polskiej”. Najczęściej wypominają oni Braunowi sprzeczność w tej chwili głoszonych poglądów z wcześniejszymi deklaracjami i opiniami. Faktem jest, iż Grzegorz Braun przez dłuższy czas pozycjonował się po stronie „antykomunistycznej prawicy”, bliskiej Prawu i Sprawiedliwości. Miało to miejsce chociażby po katastrofie smoleńskiej. Lider Korony przekonywał wówczas, iż katastrofa była wynikiem przeprowadzonego zamachu, co było motywem przewodnim „sekty smoleńskiej” na czele z Antonim Macierewiczem. Nie da się również ukryć, iż Grzegorz Braun wielokrotnie krytycznie wypowiadał się na temat Rosji (Polska jako kondominium niemiecko-rosyjskie), co jest sprzeczne z jego obecną narracją. Lider Korony przyjmował również uproszczoną, by nie powiedzieć prymitywną narrację dotyczącą oceny PRL, powielając „antykomunistyczne” stereotypy i resentymenty, głoszone przez środowiska „solidarnościowe”.

Obrazują to chociażby wypowiedzi Brauna z 2013 roku: „W Norymberdze niemieccy narodowo-socjalistyczni zbrodniarze poszli na szafot lub do więzienia właśnie za planowanie wojny napastniczej. Choć często byli miłymi dżentelmenami, którzy sami może w życiu nigdy muszce skrzydełka nie przetrącili. A Jaruzelski brał udział, od kiedy został ministrem obrony narodowej PRL, w planowaniu wojny napastniczej. Należał do najściślejszych gremiów, które planują III wojnę światową, następnie te plany aktualizują i pilnują, by były wdrożone, czyli, by armie Układu Warszawskiego były na tę wojnę przygotowane”. „W czasie, kiedy wojska sowieckie wkraczały do Polski, Jaruzelski jest już utalentowanym współpracownikiem sowieckiego wywiadu, który pomaga w pacyfikowaniu Polski” [2].

Co ciekawe, Grzegorz Braun nie ma większych oporów przed udziałem w audycjach prowadzonych przez córkę „generała-zbrodniarza” – Monikę Jaruzelską, a choćby ostatnio zaproponował jej start w wyborach do senatu z poparciem jego ugrupowania.

Pomimo wyżej wskazanych faktów wiele osób uważa Grzegorza Brauna za swego rodzaju męża opatrznościowego i „ostatnią deskę ratunku dla Polski”. Rozumiem takie podejście. Trzeba bowiem obiektywnie stwierdzić, iż Grzegorz Braun jako jedyny znaczący i powszechnie rozpoznawalny polityk w naszym kraju, opowiada się jednoznacznie i konsekwentnie przeciwko próbie wciągnięcia Polski do wojny na Ukrainie. Niestety przywódcy Konfederacji Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak czynią to w sposób znacznie bardziej zniuansowany, a często po prostu wolą chować głowę w piasek. W związku z tym trudno widzieć w nich liderów środowiska antywojennego. Natomiast Grzegorz Braun od samego początku konfliktu stanowczo przeciwstawiał się przekazywaniu przez Polskę sprzętu wojskowego stronie ukraińskiej, jak również kosztom ponoszonym na rzecz ukraińskich „uchodźców”.

Nic zatem dziwnego, iż wielu uważa, iż w sytuacji nadzwyczajnej, jakim jest zagrożenie wojenne, wszelkie inne kwestie powinny odejść na plan dalszy. Mamy bowiem do czynienia ze stanem wyższej konieczności. Zresztą z podobnych przyczyn w 1981 roku, pomimo licznych zastrzeżeń do PZPR – należało poprzeć stan wojenny. Oczywiście mam świadomość, iż dla niektórych, choćby tak ważkie argumenty są niewystarczające. Słyszałem na przykład stwierdzenia, iż Grzegorz Braun nie ma nic wspólnego z tradycją obozu narodowego. W tym miejscu chciałem nieśmiało przypomnieć, iż wielu patriotów, którzy dobrze przysłużyli się Polsce również miało kilka wspólnego z tradycją i myślą endecką, by wymienić chociażby: Zygmunta Berlinga, Władysława Gomułkę, czy Andrzeja Leppera.

Trudno zatem oczekiwać na pojawienie się nowego Dmowskiego, niczym Żydzi wyczekują nadejścia Mesjasza. Trzeba dokonywać politycznych wyborów tu i teraz, kierując się zdrowym rozsądkiem i politycznym realizmem. Czy zatem poparcie Brauna jest w tej chwili najlepszym wyborem dla Polski? Myślę, iż powyższą kwestię każdy powinien rozważyć we własnym sumieniu, kierując się bezstronną analizą aktualnej sytuacji politycznej.

Michał Radzikowski

[1] Piotr Drabik: Jeden sondaż wywołał burzę w Sejmie. „Przechodzimy do Polski niedemokratycznej” – https://www.fakt.pl/.

[2] „Grzegorz Braun o Jaruzelskim: „Jest zbrodniarzem w znaczeniu norymberskim, ale także w sensie potocznym, ponieważ odpowiada za śmierć wielu ludzi” – https://wpolityce.pl/.

Myśl Polska, nr 1-2 (4-11.01.2026)

Fot. profil fb Grzegorza Brauna

Idź do oryginalnego materiału