Grupa trzymająca władzę w sądownictwie

5 godzin temu
Sejm przyjął projekty ministra Waldemara Żurka, nazwane przewrotnie – jak się podkreśla – praworządnościowymi, które mają wykluczyć jedną trzecią sędziów. I według zapewnień resortu i stowarzyszeń sędziowskich lansujących te projekty ma to się przysłużyć obywatelom. Brzmi absurdalnie. Dlatego zasadne jest pytanie: o co naprawdę chodzi?
– Przede wszystkim należy powiedzieć, iż rebelianci, ci różni aktywiści sędziowskich stowarzyszeń będących w rzeczywistości przybudówkami Koalicji Obywatelskiej, a przypomnijmy, iż na czele tej rebelii stał nie kto inny jak pan Waldemar Żurek, wymyślili ideologiczną tezę, jakoby Krajowa Rada Sądownictwa była nielegalna, a zatem wszyscy ci sędziowie nie są sędziami. Jest to sprzeczne nie tylko z polską Konstytucją, z polskim prawem, z elementarną logiką, ale też z opiniami tych autorytetów, do których oni przez lata się odwoływali. Skrytykowała takie podejście Helsińska Fundacja Praw Człowieka, z orzeczeń TSUE też to nie wynika, podobnie z orzeczeń ETPC, czy choćby z opinii Komisji Weneckiej. Stałe orzecznictwo trybunałów zawsze było takie, iż choćby jeżeli ktoś ma wątpliwości co do procedury powołania sędziego, to sam fakt jego powołania przez prezydenta przesądza, iż sędzia jest sędzią i jest nieusuwalny. I to jest sfera faktów.
Idź do oryginalnego materiału