Burmistrz Łukasz Miśkiewicz do odwołania – tego domaga się grupa mieszkańców Pionek. Jest już powiadomienie w tej sprawie. Potwierdza to dyrektor delegatury krajowego biura wyborczego w Radomiu Anita Bugajny.
– Z uzasadnienia pisma wynika, iż inicjatorzy są niezadowoleni z sytuacji, która jest w tym momencie w mieście Pionki. Jedną z pozycji jest na przykład utrata zaufania i brak współpracy z radnymi miasta. Zarzucają niewłaściwą realizację inwestycji – mówi.
Z kolei burmistrz uważa, iż to decyzja polityczna i próba destabilizacji w Pionkach.
– Mieszkańcy dobrze sobie zdają sprawę, iż te osoby, które są twarzami referendum, to są dublerzy wystawieni w tej sytuacji. Faktycznie za tym referendum stoją inne osoby, które zostały zweryfikowane już w ostatnich wyborach i dalej nie mogą pogodzić się z porażką – mówi Łukasz Miśkiewicz.
Burmistrz dodaje, iż zarzuty we wniosku są nietrafione.
– Jest dobra kooperacja z przedsiębiorcami, dobry kontakt z mieszkańcami. Pionki mają teraz swoje pięć minut i to powinniśmy przede wszystkim zabezpieczyć: rozwój miasta, rozwój przedsiębiorczości, bo to powoduje, iż mieszkańcy się tu będą osiedlać, bądź choćby wracać do Pionek. Półtora roku to jest dopiero niejako pierwsza faza kadencji – podkreśla.
Komitet referendalny ma teraz 60 dni na zebranie podpisów.
– Jest to 10 procent mieszkańców uprawnionych do głosowania. To około 1342 podpisów. Są one wymagane do przyjęcia wniosku przez komisarza wyborczego – wyjaśnia Ania Bugajny.
Jeśli dojdzie do referendum, koszt jego przeprowadzenia poniesie miasto Pionki.

2 godzin temu













