Greenpeace Polska rok po pierwszym wecie Karola Nawrockiego uderzył w prezydenta plakatami w Warszawie i Poznaniu, twierdząc, iż rodzina traci 1500 zł rocznie przez zablokowanie ustawy wiatrakowej. Weto zapadło 21 sierpnia 2025 r. Spór pokazuje, jak ekologiczny lobbing próbuje przykryć pytanie o bezpieczeństwo mieszkańców i ceny energii.
Akcja Greenpeace w rocznicę weta
Greenpeace Polska poinformował, iż aktywiści rozwiesili w Warszawie i Poznaniu plakaty wymierzone w prezydenta Karola Nawrockiego. Organizacja powiązała akcję z rocznicą jego pierwszego weta, czyli odmowy podpisania nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw.
Według komunikatu Greenpeace każda polska rodzina ma płacić 1500 zł rocznie przez zablokowanie transformacji energetycznej. Organizacja rozbija tę kwotę na kilka pozycji: 600-800 zł dopłat do górnictwa, 300 zł opłat za emisję CO2 z bloków węglowych, 300 zł kosztów importu gazu i 200 zł rynku mocy.
To mocny przekaz. I bardzo wygodny dla zielonego aktywizmu. Wrzuca do jednego rachunku różne koszty systemu energetycznego, a następnie przypina je jednej decyzji prezydenta. Tyle iż polityka państwa nie jest plakatem na słupie. Musi uwzględniać portfele, bezpieczeństwo, suwerenność energetyczną i głos ludzi, którzy mają żyć obok turbin.
Co naprawdę zawetował prezydent
21 sierpnia 2025 r. Karol Nawrocki odmówił podpisania tzw. ustawy wiatrakowej. Kancelaria Prezydenta podała, iż chodziło o nowelizację ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw. Prezydent argumentował, iż przepisy umożliwiały budowę farm wiatrowych blisko gospodarstw domowych, przy zmniejszeniu odległości do 500 metrów.
DN opisywał już prezydenckie weto do ustawy wiatrakowej. Nawrocki mówił wtedy, iż nie zgadza się na łączenie kwestii cen energii z rozwiązaniami dotyczącymi wiatraków. Podkreślał też, iż jest gotowy podpisać osobne przepisy o zamrożeniu cen energii, wyjęte z zawetowanej ustawy.
To sedno sporu. Rząd i środowiska klimatyczne chciały sprzedać pakiet jako rozwiązanie dla rachunków za prąd. Prezydent odpowiedział, iż w jednej ustawie znalazły się elementy akceptowalne oraz rozwiązania budzące sprzeciw społeczny. Taka technika legislacyjna jest wygodna dla większości parlamentarnej, ale nieuczciwa wobec obywateli.
1500 zł jako narzędzie nacisku
Rachunek Greenpeace ma charakter politycznej kampanii. Organizacja nie pokazuje, iż dokładnie 1500 zł rocznie jest bezpośrednią, mierzalną konsekwencją jednego weta. Pokazuje raczej własną ocenę kosztów utrzymywania obecnego miksu energetycznego. To zasadnicza różnica.
Polska potrzebuje tańszej energii. Potrzebuje też atomu, stabilnych mocy, własnych surowców w okresie przejściowym, biogazu tam, gdzie ma sens, i OZE rozwijanych bez deptania lokalnych wspólnot. Energia ma służyć narodowi, a nie być polem eksperymentu pod dyktando organizacji, które widzą w Polsce głównie teren do wdrażania kolejnych zielonych dogmatów.
Dlatego warto czytać tę akcję razem z szerszym bilansem, jaki pokazuje monitor prezydentury Karola Nawrockiego. Weta są narzędziem kontroli politycznej, nie awarią systemu. Konstytucja daje prezydentowi prawo odmowy podpisu właśnie po to, by zatrzymać ustawy pisane pod presją większości, lobbystów albo chwilowej kampanii medialnej.
Energia bez szantażu i bez naiwności
Prawica nie może udawać, iż wysokie ceny energii są problemem drugorzędnym. Są ciosem w polskie rodziny i przemysł. Ale odpowiedzią nie jest przyjmowanie każdej ustawy z etykietą transformacji, zwłaszcza jeżeli w środku znajdują się przepisy zmieniające życie ludzi na prowincji.
Jeżeli Greenpeace chce rozmawiać o rachunkach, niech rozmawia o ETS, Zielonym Ładzie, kosztach narzucanych przez Brukselę i o tym, kto naprawdę płaci za ideologiczne tempo transformacji. Plakat z karykaturą nie zastąpi bilansu energetycznego państwa.
Nawrocki wziął na siebie polityczny koszt weta. Można go krytykować. Ale nie wolno sprowadzać całej sprawy do prostego hasła, iż jedna decyzja zabrała rodzinom 1500 zł. Polska potrzebuje energii tańszej, stabilnej i suwerennej. Bez szantażu ustawowego, bez dyktatu aktywistów i bez lekceważenia ludzi zamieszkałych poza wielkimi miastami.
Źródło: Greenpeace Polska, Kancelaria Prezydenta RP.











