Grecja stawia tamę Turcji. Parki morskie otwierają spór o Egejskie

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Grecja stawia tamę Turcji. Parki morskie otwierają spór o Egejskie


Grecja 16 sierpnia uznała za bezprawne dwa tureckie dekrety z 15 sierpnia o morskich parkach narodowych na północno-wschodnim Morzu Egejskim i we wschodniej części Morza Śródziemnego. Ateny twierdzą, iż Ankara wychodzi poza własne wody terytorialne i narusza grecki szelf kontynentalny. To kolejny test granic w NATO.

Ateny odrzucają tureckie dekrety

Greckie MSZ ogłosiło, iż tureckie parki morskie nie mogą tworzyć nowych faktów prawnych na morzu. W komunikacie z 16 sierpnia Ateny wskazały, iż Turcja ogłosiła dwa narodowe parki morskie wykraczające poza jej wody terytorialne. Według Grecji taka jednostronna decyzja jest bezprawna tam, gdzie obejmuje pełne morze oraz obszary uznawane przez Ateny za część greckiego szelfu kontynentalnego.

To nie jest spór o zieloną etykietę ochrony środowiska. Park morski bywa narzędziem administracji, mapowania i obecności państwa. o ile państwo używa ekologii do oznaczania przestrzeni, której status jest sporny, realna stawka dotyczy kontroli. Granice na morzu rzadko przesuwają się jednym spektakularnym ruchem. Częściej robi się to papierem, mapą, rozporządzeniem i praktyką urzędów.

Liczby pokazują skalę

Według danych przywołanych za tureckimi dekretami przez Türkiye Today, park Fethiye-Kas ma obejmować 21 706,03 km kw., a drugi, północnoegejski, 1 742,14 km kw. Pierwszy dotyczy rejonu między prowincjami Mugla i Antalya, w pobliżu Kastellorizo. Drugi leży w północnej części Morza Egejskiego, między rejonami Canakkale i Tekirdag.

Ateny twierdzą, iż decyzja Ankary nie wywołuje skutków prawnych ani wobec pełnego morza, ani wobec greckich praw do szelfu. Turcja patrzy na Egejskie inaczej. Jej MSZ w tle sporu od lat podkreśla, iż Morze Egejskie traktuje jako wspólne morze Grecji i Turcji, a problem szelfu kontynentalnego uważa za jeden z zasadniczych elementów konfliktu. Innymi słowy: obie strony mówią o prawie, ale prawo jest tu także językiem rywalizacji o przestrzeń.

Twarda gra Ankary

Turcja Recepa Tayyipa Erdogana od dawna prowadzi politykę, w której gest dyplomatyczny idzie obok nacisku. Raz pokazuje gotowość rozmowy, innym razem stawia na fakty dokonane. Ten mechanizm widać także poza Morzem Egejskim. Pisaliśmy niedawno, jak Erdogan podpisał ustawę o PKK, co również było testem dla państwa tureckiego i jego regionalnej strategii.

Dla Grecji sprawa jest egzystencjalna w sensie państwowym: chodzi o wyspy, szelf, szlaki, zasoby i możliwość samodzielnego stanowienia o własnej przestrzeni. Dla Turcji to element większej polityki morskiej, w której Ankara nie chce zostać zamknięta przy własnym wybrzeżu przez greckie wyspy i międzynarodowe interpretacje prawa morza korzystne dla Aten. Spór jest więc trwały, a parki morskie tylko odsłoniły jego kolejną warstwę.

Lekcja dla Polski i Europy

Polska powinna czytać ten konflikt chłodno. W NATO są państwa, które mają wspólne deklaracje, ale sprzeczne interesy. Turcja potrafi jednocześnie rozmawiać z Zachodem, pilnować własnej pozycji nad Morzem Czarnym i rozgrywać swoje sprawy w basenie Morza Śródziemnego. W innym kontekście pokazywaliśmy to przy tekście o tym, iż Turcja potwierdza wsparcie dla integralności Ukrainy. Sojusz nie znosi interesów narodowych. On je porządkuje tylko wtedy, gdy państwa są silne.

Brukselska wiara w procedury nie wystarcza tam, gdzie druga strona używa procedur do tworzenia przewagi. Grecja reaguje stanowczo, bo rozumie, iż na morzu każdy precedens może zostać wykorzystany później. To samo dotyczy Polski na własnych kierunkach strategicznych: państwo, które śpi przy mapie, budzi się z cudzą kreską na własnym terytorium interesów.

Źródło: Bankier.pl, MSZ Grecji, Türkiye Today, MSZ Turcji.

Źródło: Bankier.pl

Idź do oryginalnego materiału