Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie zamierza wprowadzać do Kodeksu pracy minimalnego terminu, z jakim pracodawca musiałby poinformować pracownika o zmianie grafiku. Tak wynika z odpowiedzi na interpelację posłanki Pauliny Matysiak. Resort potwierdził jednocześnie, iż tygodniowe wyprzedzenie przewidziane w obecnych przepisach dotyczy tylko przekazania pierwotnego harmonogramu, a nie jego późniejszych modyfikacji.
Interwencja po sygnałach od pracowników handlu
Interpelacja Matysiak była konsekwencją sygnałów, które pod koniec 2025 roku zaczęły napływać do jej biura poselskiego od pracowników sieci Biedronka. Zgłaszali oni między innymi nagłe zmiany grafików w okresie przedświątecznym, pracę nocną połączoną z bardzo krótkim odpoczynkiem oraz problemy z uzyskaniem dni wolnych na opiekę nad dzieckiem.
Po interwencji posłanki Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadziła kontrole w 176 sklepach. W ich wyniku wydano 840 decyzji nakazowych dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. W 14 placówkach stwierdzono nieprawidłowości w ewidencji czasu pracy, w 10 sklepach harmonogramy nie były przekazywane pracownikom w terminie, a inspektorzy ujawnili 16 wykroczeń.
Kontrole pokazały jednak również znacznie szerszy problem: obowiązujące przepisy nie określają, z jakim minimalnym wyprzedzeniem pracownik powinien zostać poinformowany o zmianie ustalonego wcześniej grafiku.
Tydzień wyprzedzenia tylko przy pierwszym grafiku
W odpowiedzi na interpelację ministerstwo potwierdziło, iż tygodniowy termin zapisany w art. 129 § 3 Kodeksu pracy dotyczy wyłącznie przekazania pracownikowi pierwotnego rozkładu czasu pracy. Przepis ten nie reguluje ani zasad późniejszego zmieniania grafiku, ani terminu, w którym pracownik powinien zostać poinformowany o takiej zmianie.
Oznacza to, iż ustawowa gwarancja tygodniowego wyprzedzenia przestaje działać w momencie, gdy harmonogram został już przekazany. Późniejsze modyfikacje zależą przede wszystkim od zasad przyjętych w regulaminie pracy lub innych przepisach obowiązujących u danego pracodawcy.
Dla pracowników jest to szczególnie istotne, ponieważ możliwość wcześniejszego zaplanowania opieki nad dziećmi, nauki, wizyty lekarskiej czy innych obowiązków rodzinnych zależy w praktyce od decyzji pracodawcy oraz treści wewnętrznych regulaminów.
Ministerstwo: zmiany powinny być wyjątkowe
Resort pracy wskazał, iż zmiany harmonogramu w trakcie okresu rozliczeniowego powinny następować wyłącznie w wyjątkowych okolicznościach, których nie można było przewidzieć w chwili tworzenia grafiku. Jako przykłady wymieniono chorobę pracownika, konieczność sprawowania opieki nad dzieckiem, urlop na żądanie oraz potrzebę zorganizowania zastępstwa.
Przy modyfikowaniu grafiku pracodawca przez cały czas musi przestrzegać norm ochronnych dotyczących czasu pracy. Chodzi między innymi o zagwarantowanie co najmniej 11 godzin odpoczynku dobowego i 35 godzin odpoczynku tygodniowego, zachowanie przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy oraz zapewnienie odpowiedniej liczby dni wolnych.
Problem polega jednak na tym, iż samo stwierdzenie, iż zmiany powinny mieć charakter wyjątkowy, nie daje pracownikowi jasnej odpowiedzi, ile czasu powinien otrzymać na dostosowanie się do nowego harmonogramu.
Nie będzie ustawowego terminu uprzedzenia pracownika
Najważniejsza część odpowiedzi ministerstwa dotyczy planowanych zmian w prawie. Kierownictwo resortu poinformowało, iż nie planuje rozpoczęcia prac legislacyjnych nad wprowadzeniem do Kodeksu pracy minimalnego terminu informowania pracownika o zmianie grafiku.
Według ministerstwa ustanowienie takiego terminu mogłoby doprowadzić do skutku odwrotnego od zamierzonego. Resort obawia się, iż ustawowe określenie zasad mogłoby „znormalizować” zmiany harmonogramów, a jednocześnie utrudnić pracodawcom reagowanie na nieprzewidziane sytuacje, takie jak nagła nieobecność pracownika.
W odpowiedzi podkreślono, iż pracodawca nie powinien informować o zmianie z wyprzedzeniem, które uniemożliwia pracownikowi dostosowanie się do nowej sytuacji. Ministerstwo powołało się jednak nie na konkretną ustawową gwarancję, ale na stanowisko doktryny prawa pracy. Zgodnie z nim pracownik powinien zostać poinformowany najpóźniej do końca ostatniej dniówki roboczej poprzedzającej zmianę.
W praktyce może to oznaczać przekazanie informacji dopiero po zakończeniu jednej zmiany, mimo iż nowy grafik zacznie obowiązywać już następnego dnia.
Paulina Matysiak: pracownicy potrzebują realnej przewidywalności
Zdaniem Pauliny Matysiak odpowiedź ministerstwa potwierdza istnienie luki w przepisach. Pracownicy mają ustawową gwarancję wcześniejszego otrzymania pierwotnego grafiku, ale nie mają analogicznej ochrony przed jego nagłą zmianą.
Szczególnie dotkliwie odczuwają to osoby wychowujące dzieci, opiekunowie osób zależnych, pracownicy uczący się oraz wszyscy, którzy muszą godzić życie zawodowe z obowiązkami rodzinnymi. W ich przypadku nieprzewidywalny grafik może oznaczać konieczność nagłego organizowania opieki, rezygnację z wcześniej zaplanowanych zajęć lub ponoszenie dodatkowych kosztów.
Posłanka zwraca również uwagę, iż pozostawienie zasad zmiany harmonogramów wyłącznie regulaminom wewnątrzzakładowym nie zapewnia jednakowego poziomu ochrony wszystkim zatrudnionym. Pozycja pracownika przy ustalaniu treści takich regulaminów jest często znacznie słabsza niż pozycja dużego pracodawcy.
Sprawa przepisów o grafikach pozostaje otwarta
Odpowiedź ministerstwa nie przynosi zapowiedzi zmian, które zapewniłyby pracownikom ustawowy i jednolity termin uprzedzenia o modyfikacji harmonogramu. Resort uznaje obecne mechanizmy oraz wyjątkowy charakter zmian grafików za wystarczające.
Paulina Matysiak pozostaje jednak na stanowisku, iż przewidywalność czasu pracy nie powinna zależeć wyłącznie od dobrej praktyki pracodawcy lub treści zakładowego regulaminu. Brak jednoznacznych zasad sprawia bowiem, iż pracownik może dowiedzieć się o zmianie grafiku dopiero na krótko przed rozpoczęciem pracy, bez realnej możliwości odmowy lub przeorganizowania życia prywatnego.
Sprawa pokazuje, iż prawo do odpoczynku to nie tylko określona liczba godzin pomiędzy zmianami. To także możliwość planowania życia rodzinnego i osobistego — a tej obecne przepisy przez cały czas w pełni nie gwarantują.

1 godzina temu










