Kamil Grabara ma 25 sierpnia 2026 r. polecieć do Turynu, przejść testy medyczne i podpisać kontrakt z Juventusem. Według Interii, Onetu i Fabrizio Romano chodzi o wypożyczenie z VfL Wolfsburg z opcją wykupu. Dla polskiego bramkarza to awans sportowy, ale także twarda walka o miejsce w bramce.
Transfer z dużym ciężarem
Kamil Grabara jest o krok od jednego z najgłośniejszych ruchów w karierze. Interia Sport podała, iż Juventus porozumiał się z VfL Wolfsburg, a Polak ma trafić do Turynu na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. Podobnie sprawę opisuje Przegląd Sportowy Onet, wskazując na informacje Fabrizio Romano.
To przez cały czas moment przed oficjalnym komunikatem klubu, ale kierunek jest jasny. 27-letni bramkarz ma przejść testy medyczne i domknąć formalności. W futbolu takie szczegóły bywają ostatnią przeszkodą, ale sama zgoda klubów oznacza, iż Grabara dostał szansę, o którą wielu polskich piłkarzy może tylko zabiegać latami.
Z Wolfsburga do włoskiego giganta
Droga do Turynu nie jest prostą opowieścią o zawodniku niesionym przez łatwy sukces. Grabara trafił do Wolfsburga z FC Kopenhaga, a niemiecki klub ogłaszał w 2023 r., iż Polak dołączy od sezonu 2024/25 na długim kontrakcie. Wtedy VfL Wolfsburg przypominał, iż bramkarz miał za sobą mocne występy w Danii i w europejskich pucharach.
Potem przyszła trudna kampania w Niemczech. Wolfsburg spadł z Bundesligi, a bramkarz, choćby jeżeli nie był głównym winowajcą, znalazł się w zespole po przejściach. Właśnie dlatego ruch do Juventusu ma podwójny sens. To ucieczka z zaplecza niemieckiej elity i wejście do klubu, który choćby w słabszych latach pozostaje marką światowego formatu.
Polak w szatni Starej Damy
Według doniesień Grabara ma rywalizować z Guglielmo Vicario, sprowadzonym z Tottenhamu. Media wskazują, iż Mattia Perin ma odejść do Palermo, a Michele Di Gregorio do Bournemouth. Turyński klub przebudowuje więc obsadę bramki, a Polak ma wejść w sam środek tego ruchu.
Nie ma sensu udawać, iż czeka go autostrada do pierwszego składu. W Juventusie nikt nie rozdaje miejsca za paszport ani za reputację z poprzednich klubów. Dla Grabary to próba charakteru, koncentracji i cierpliwości. jeżeli zostanie numerem dwa, musi być gotowy natychmiast. jeżeli dostanie okazję, będzie grał pod presją trybun, historii i oczekiwań.
Polska piłka potrzebuje takich testów
Z perspektywy reprezentacji Polski to wiadomość ważniejsza niż zwykła transferowa ciekawostka. Po odejściu Wojciecha Szczęsnego z kadry bramka pozostaje pozycją, na której liczą się regularność i odporność psychiczna. Grabara ma talent, wzrost, mocny charakter i doświadczenie z Ligi Mistrzów. Teraz dochodzi klub, w którym każdy błąd jest widoczny w całej Europie.
To dobrze. Polska piłka zbyt często karmi się bezpiecznym komfortem średnich rozwiązań. Zawodnik, który idzie do Juventusu, wchodzi w środowisko bez taryfy ulgowej. Albo udźwignie presję, albo przekona się, ile naprawdę brakuje do najwyższego poziomu.
Boniek, Szczęsny, Milik i teraz Grabara
Jeżeli transfer zostanie domknięty, Grabara dołączy do małego polskiego grona związanego z Juventusem. Przed nim byli Zbigniew Boniek, Wojciech Szczęsny i Arkadiusz Milik. To nazwiska, które od razu podnoszą poprzeczkę. W Turynie polski piłkarz nie występuje w próżni, ale w cieniu konkretnych poprzedników.
Dla Grabary to może być najlepsza rzecz, jaka mogła mu się przytrafić. Po spadku Wolfsburga mógł wybrać spokojniejszą drogę. Wybrał walkę o miejsce przy wielkim stole. Taka decyzja nie gwarantuje sukcesu, ale pokazuje ambicję. A polski sport potrzebuje ambicji mierzonej nie słowami, ale gotowością do ryzyka.
Źródło: Interia Sport, Przegląd Sportowy Onet, Fabrizio Romano, VfL Wolfsburg.












