Gość Niedzielny zakazany na Białorusi. Mińsk uderza w katolickie media

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Gość Niedzielny zakazany na Białorusi. Mińsk uderza w katolickie media


Białoruski Sąd Rejonu Leninskiego w Grodnie decyzją z 20 sierpnia 2026 roku uznał stronę, kanał YouTube, profile i logotypy Gościa Niedzielnego za materiały ekstremistyczne. Wpis widnieje w rejestrze Ministerstwa Informacji. Dla Polski to czytelny sygnał: Mińsk uderza w katolickie media i pamięć o represjach wobec Polaków.

Reżim wpisuje Gościa na czarną listę

Decyzja sądu w Grodnie została wpisana do oficjalnego rejestru białoruskiego Ministerstwa Informacji. Na liście znalazł się serwis www.gosc.pl, kanał tygodnika na YouTube, profile na Instagramie i Facebooku oraz opisane przez władze logotypy redakcji. W dokumencie podano datę 20 sierpnia 2026 roku i wskazano, iż decyzja podlega natychmiastowemu wykonaniu.

Tak działa państwo Aleksandra Łukaszenki. Nie polemizuje z tekstem, nie prostuje faktów, nie dopuszcza debaty. Nakleja etykietę ekstremizmu na medium, które pisze o więźniach politycznych, Kościele i Polakach na Białorusi. To metoda brutalna, ale logiczna z punktu widzenia reżimu: odciąć ludzi od informacji, zastraszyć czytelników i pokazać, iż choćby polski tygodnik katolicki może zostać potraktowany jak wróg państwa.

Poczobut i polski ślad

Według relacji WP Wiadomości i Onetu, powołujących się na białoruską rozgłośnię EuroRadio, Gość Niedzielny publikował w ostatnim czasie materiały niewygodne dla Mińska: rozmowy z byłymi więźniami politycznymi, teksty o Andrzeju Poczobucie, analizy rządów Łukaszenki oraz informacje o wydalaniu polskich księży katolickich z Białorusi. Ten zestaw tematów mówi wszystko o wrażliwych punktach reżimu.

Andrzej Poczobut pozostaje dla Mińska symbolem szczególnie niewygodnym. Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej zapłacił za wierność prawdzie więzieniem, a po wyjściu na wolność przez cały czas przypomina, iż polskość na Wschodzie nie jest dekoracją do dyplomatycznych komunikatów. Dziennik Narodowy pisał o jego deklaracji, iż w Grodnie jest jego dom i iż chce wrócić na Białoruś. Dla reżimu to wyzwanie większe niż niejeden oficjalny protest.

Antyekstremizm jako narzędzie cenzury

Białoruskie przepisy o ekstremizmie od lat są używane jako broń polityczna. Pod tę kategorię trafiają media, kanały społecznościowe, portale mniejszościowe i inicjatywy obywatelskie. Jak podają polskie media, wcześniej na podobnej liście znalazły się między innymi Polska Agencja Prasowa, rosyjska sekcja BBC i Voice of America. To pokazuje skalę paranoi władzy, która boi się informacji bardziej niż realnego przeciwnika.

Nie można też oddzielić tej sprawy od uderzeń w Kościół katolicki i polską pamięć historyczną. Mińsk konsekwentnie wypycha z przestrzeni publicznej wszystko, co przypomina o niezależnym życiu społecznym, polskiej obecności i antykomunistycznej tradycji. W tym samym porządku mieści się propaganda, która uderza w pamięć o Armii Krajowej i próbuje zrównywać Polaków z nazistami. Cenzura mediów jest tylko jednym z frontów tej samej wojny z prawdą.

Stawka dla Polski

Dla Polski sprawa Gościa Niedzielnego nie jest epizodem z zagranicy. To uderzenie w polską opinię publiczną, polskie katolickie środowisko i prawo do mówienia o losie naszych rodaków za wschodnią granicą. o ile reżim może bezkarnie nazywać ekstremizmem teksty o więźniach politycznych i księżach, to znaczy, iż chce narzucić własny język także poza granicami Białorusi.

Warszawa powinna odpowiadać spokojnie, ale twardo. Obrona Polaków na Białorusi, obrona Kościoła i obrona wolności słowa nie są dodatkiem do polityki zagranicznej. Są jej rdzeniem. Państwo, które odwraca wzrok od własnej wspólnoty poza granicami, samo osłabia swój autorytet.

Prawda zamiast strachu

Łukaszenka może wpisywać kolejne redakcje do rejestrów, ale nie zmieni faktu, iż system oparty na strachu boi się zwykłego artykułu. W tym sensie decyzja sądu w Grodnie jest aktem słabości, nie siły. Reżim potwierdza, iż polskie media, Kościół i pamięć o represjach przez cały czas mają znaczenie.

Polska odpowiedź nie powinna polegać na gestach dla kamer. Potrzebne są konsekwentne wsparcie dla niezależnej informacji, upominanie się o Polaków na Białorusi i jasny komunikat: prawda o Mińsku, więźniach politycznych i prześladowaniu Kościoła nie zostanie zamknięta decyzją jednego sądu.

Źródło: Ministerstwo Informacji Republiki Białorusi, WP Wiadomości, Onet, EuroRadio, Wb24.org

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału