- Odeszła. Krzyż na drogę - powiedział Donald Tusk zapytany o decyzję minister funduszy regionalnych Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która złożyła rezygnację. - Przepraszam, ale to nie była moja decyzja. To nie ja ją wyrzucałem z jej partii - dodał, zaznaczając, iż "wszyscy, którzy poznali minister, wiedzą, iż dobrze się stało". Premier podkreślił także, iż ma już dwie kandydatury na jej miejsce.
Gorzkie słowa Tuska o byłej minister. "Krzyż na drogę"

- Powiedziałem, iż nie będę jej publicznie krytykował. Odeszła. Krzyż na drogę - powiedział premier Donald Tusk zapytany o odejście z rządu minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz przez dziennikarzy w trakcie wizyty w Wietnamie.
- Przepraszam, ale to nie była moja decyzja. To nie, ja ją wyrzucałem z jej partii - dodał, zaznaczając, iż "wszyscy, którzy poznali panią minister, wiedzą, iż dobrze się stało".
Premier odniósł się do sytuacji z rozliczeniami Krajowego Planu Odbudowy w ministerstwie kierowanym przez Pełczyńską-Nałecz. - Jakie tam się pojawiły problemy, dobrze wiecie. Broniłem, bo wierzyłem w to, iż wyjdą na prostą - przekazał. - Ja w tej chwili nie mogę zaryzykować ani jednego euro. Szkoda tych pieniędzy. My musimy to skutecznie rozliczyć. I tam jest naprawdę dużo do nadrobienia - zaznaczył polityk.
ZOBACZ: "Zaczęli uciekać", "Dziękuję", "Ozięble żegnam". Fala komentarzy po decyzji ministry
Zapytany o następcę minister, szef rządu przekazał, iż zaproponuje ten resort osobie, do której będzie "miał stuprocentową pewność i zaufanie, iż dobrze do końca rozliczy ten wielki projekt (KPO - red.)". - Mówimy o miliardach dla Polski, a nie o jakiś partyjnych rozgrywkach.
- Także ja oczywiście będę otwarty, będę rozmawiał, ale w tej kwestii będę absolutnie zdeterminowany. Mam dwie świetne kandydatury. Jedna z nich obejmie ten urząd, jestem o tym przekonany i zyska poparcie wszystkich, bo są bezpartyjne i kapitalnie przygotowane do roboty - zadeklarował Tusk.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu. "Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki"
O odejściu z rządu ministra funduszy i polityki regionalnej oraz liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w czwartek na platformie X. Zapowiedziała też odejście z piastowanej od stycznia br. funkcji przewodniczącej Polski 2050.
"Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" - napisała. Dodała, iż "partię zostawia w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił". Chodzi o Szymona Hołownię, wicemarszałka Sejmu, wcześniejszego lidera partii.
Pełczyńska-Nałęcz kontrowersje wzbudzała od początku zasiadania w rządzie. Już jej nominacja odbyła się w niecodziennych okolicznościach - początkowo na przydzielone Polsce 2050 stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej w powstałym w grudniu 2023 roku gabinecie Donalda Tuska typowany był Michał Kobosko. W ostatniej chwili lider Polski 2050 Szymon Hołownia zdecydował, iż resort ten obejmie Pełczyńska-Nałęcz, która nie kandydowała do Sejmu i nie była posłanką.
ZOBACZ: Pełczyńska-Nałęcz usunięta z Polski 2050. "Działanie na szkodę partii"
Jako szefowa MFiPR miała zadanie zadbania o adekwatne wykorzystanie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Kierowany przez nią resort wynegocjował z Komisją Europejską sześć rewizji KPO, dzięki czemu udało się złagodzić tzw. kamienie milowe, czyli zadania, reformy oraz inwestycje, które Polska zobowiązała się wykonać w zamian za środki z unijnego Funduszu Odbudowy.
30 września b.r., niedługo przed dymisją Pełczyńska-Nałęcz informowała, iż cała pula środków przewidzianych w KPO zostanie zainwestowana, a inwestycje już zrealizowane odpowiadają za 1,5 proc. wzrostu PKB.
Pełczyńska-Nałęcz była znana przede wszystkim z publicznego wypowiadania własnych poglądów, choćby jeżeli były odmienne od stanowiska rządu czy koalicji. Pozwalała sobie nawet na otwartą krytykę premiera Donalda Tuska.


4 godzin temu











