Gorący ziemniak w łomżyńskiej radzie. Nadzwyczajna sesja w cieniu uników

mylomza.pl 2 dni temu
To nie były spokojne obrady przy dzbanie wody w ratuszu. Środowa nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Łomży, zwołana po pismach z Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku, gwałtownie zamieniła się w spektakl pod tytułem: kto ma wziąć na siebie odpowiedzialność. Wojewoda podlaski domaga się wyjaśnień dotyczących radnych Piotra Chmielewskiego i Marcina Mieczkowskiego pod kątem art. 24f (czyli zakazu łączenia mandatu z biznesem na miejskim majątku). Czas goni, bo termin odpowiedzi mija 18 września, a na sali przy Starym Rynku zamiast merytoryki oglądaliśmy głównie festiwal uników.
Plan przewodniczącego rady miejskiej Wiesława Grzymały wydawał się prosty: uchwalić powołanie specjalnego Zespołu Kontrolnego, dać radnym wolną rękę do przejrzenia dokumentów i wyjść do wojewody o wydłużenie czasu do końca października. Schody zaczęły się w momencie, gdy trzeba było wpisać konkretne nazwiska do uchwały.

Z sali po kolei płynęły kolejne odmowy. Koalicja Obywatelska od razu ogłosiła, iż do żadnego zespołu nie wejdzie. Zgłaszani radni wycofywali swoje kandydatury jeden po drugim. Andrzej Grzymała odmówił z powodu „ostatnich rozmów”, Hubert Norowski mówił z kolei o braku moralnego prawa do oceniania kolegów i wtykaniu nosa w sprawy polityczne “wojewody białostockiego”. Do zespołu nie palili się ani wnioskodawcy sesji, ani przewodniczący klubów.

Emocje sięgały sufitu. Piotr Modzelewski rzucił w stronę sali, iż gdyby komisja była płatna, to pewnie chętni by się znaleźli, na co Andrzej Grzymała wypalił, iż to bezczelność i w radzie &b
Idź do oryginalnego materiału