Gmina Zwierzyniec: Sochy pamiętają. Minęła 83. rocznica pacyfikacji wsi

1 godzina temu
Obchody rozpoczęła część artystyczna przygotowana przez uczniów Szkoły Podstawowej im. Dzieci Zamojszczyzny w Zwierzyńcu. Następnie w kościele filialnym pw. Miłosierdzia Bożego odprawiono mszę świętą w intencji pomordowanych mieszkańców. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Tadeusz Guz, który wygłosił okolicznościową homilię.Główna część uroczystości odbyła się przy pomniku ofiar pacyfikacji. Z udziałem wojskowej asysty honorowej odegrano hymn państwowy, podniesiono flagę oraz odczytano Apel Pamięci, po którym oddano salwy honorowe. Delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze.PRZECZYTAJ TEŻ: Zamość czy Zwierzyniec? Batalia o lokalizację Muzeum Dzieci ZamojszczyznyPodczas wystąpień okolicznościowych głos zabrali m.in. burmistrz Zwierzyńca Edyta Wolanin, starosta zamojski Stanisław Grześko oraz prezes ŚZŻAK Okręg Zamość i poseł na Sejm RP Sławomir Zawiślak. Podkreślano znaczenie pielęgnowania pamięci historycznej i przekazywania jej kolejnym pokoleniom. – Sztafeta pamięci trwa – zaznaczył Sławomir Zawiślak.W trakcie uroczystości wręczono także odznaczenia działaczom ŚZŻAK. „Odznakę Zasługi ŚZŻAK Okręg Zamość” otrzymał Krzysztof Dawid, prezes Koła Rejonowego ŚZŻAK w Zwierzyńcu, natomiast wiceprezes Stanisław Kowalczyk został uhonorowany „Medalem 35-lecia Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej”.W wydarzeniu uczestniczyli ocaleni świadkowie pacyfikacji, przedstawiciele wojska, służb mundurowych, samorządów, instytucji, organizacji społecznych oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy regionu. Oprawę muzyczną zapewniła Orkiestra Dęta ze Zwierzyńca pod dyrekcją Mariusza Czochry. Ostatnim akcentem wydarzenia był poczęstunek przygotowany przez mieszkańców Soch.1 czerwca 1943 r. o świcie oddziały niemieckiej policji i SS spacyfikowały wieś. Mordowano wszystkich mieszkańców bez względu na wiek i płeć. Domy podpalano wraz ze znajdującymi się tam rannymi. Po dwóch godzinach akcji policja i SS wycofały się z Soch. Ocalali zaczęli wychodzić ze swych kryjówek i poszukiwać bliskich. Wtedy nadleciało kilka niemieckich samolotów, z których strzelano do pozostających na polach. Wieś została doszczętnie spalona. Według szacunków historyków w wyniku niemieckiej pacyfikacji zginęło co najmniej 180 osób. Zbrodnię przeżyło kilkudziesięciu mieszkańców wsi. W większości trafili oni później do obozu przejściowego w Zamościu, skąd zostali wywiezieni na roboty przymusowe do Niemiec.
Idź do oryginalnego materiału