Gm. Rejowiec Fabryczny. Nie zmienią systemu opłat za śmieci. Pozostanie ten oparty na liczbie mieszkańców

2 godzin temu
Pomysł trafił pod obrady radyTemat zmiany sposobu naliczania opłat za odpady pojawił się po raz pierwszy w czerwcu 2026 roku. Wówczas grupa ośmiu sołtysów - reprezentujących Krzywowolę, Józefin, Pawłów, Krasne, Leszczankę, Kanie, Zalesie Krasieńskie oraz Liszno - złożyła do rady gminy wniosek o przeanalizowanie możliwości odejścia od obecnego systemu. O tej inicjatywie informowaliśmy już zresztą obszernie przy okazji jednego z wcześniejszych artykułów.Inicjatorzy, na czele z sołtysem Radosławem Klejem, argumentowali, iż powiązanie opłaty za odbiór odpadów z ilością zużytej wody byłoby bardziej sprawiedliwe i pozwoliłoby skuteczniej identyfikować przypadki, w których liczba osób faktycznie zamieszkałych w danym gospodarstwie różni się od danych zawartych w deklaracjach śmieciowych.Ich zdaniem zużycie wody jest wskaźnikiem trudniejszym do zaniżania niż liczba zgłoszonych mieszkańców, dlatego taki system mógłby ograniczyć zjawisko unikania opłat przez osoby nieujawnione w deklaracjach.Rada: obecny system obowiązuje od kwietniaPrzedstawiając stanowisko rady, przewodniczący Piotr Prokopiuk przypomniał, iż obecny system naliczania opłat od liczby mieszkańców obowiązuje zaledwie od 1 kwietnia 2026 roku.Jak podkreślił, samorząd nie widzi w tej chwili podstaw do kolejnej zmiany zasad, zwłaszcza iż obowiązujące rozwiązania funkcjonują dopiero od kilku miesięcy.- Zmiana metody naliczania opłat wiązałaby się z koniecznością całkowitej przebudowy systemu rozliczeń. Nie jest to wyłącznie kwestia przyjęcia nowej uchwały, ale również dostosowania procedur administracyjnych i organizacyjnych - wyjaśnił przewodniczący.Podczas sesji wskazano, iż system oparty na zużyciu wody wymagałby okresowego aktualizowania wysokości opłat w zależności od odczytów wodomierzy. Oznaczałoby to konieczność przygotowywania nowych naliczeń co kwartał lub co pół roku oraz informowania każdego właściciela nieruchomości o zmianie wysokości należności. Przewodniczący poinformował, iż przygotowano analizę kosztów takiego rozwiązania.- Sama wysyłka zawiadomień do mieszkańców przy obecnej liczbie nieruchomości kosztowałaby około 5,8 tys. zł przy każdej aktualizacji. To wydatki, które musiałyby zostać pokryte z budżetu systemu gospodarowania odpadami - wyjaśnił.Do tej kwestii odniósł się również wójt Zdzisław Krupa.- Koszt wysłania jednego pisma listem poleconym ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru przekracza dziś 12 zł. Oczywiście część mieszkańców korzysta z elektronicznej skrzynki doręczeń, jednak przez cały czas wiele osób nie posiada aktywnego e-Doręczenia ani profilu umożliwiającego elektroniczne przekazywanie decyzji. W praktyce oznaczałoby to konieczność wysyłania setek tradycyjnych listów, co generowałoby bardzo wysokie koszty administracyjne - tłumaczył wójt.Problemem są studniePodczas dyskusji zwracano uwagę również na trudności związane z charakterem zabudowy na terenie gminy. Przewodniczący rady podkreślił, iż wysokość opłaty zależna od zużycia wody byłaby trudna do przewidzenia dla mieszkańców, ponieważ zmieniałaby się wraz z ilością pobranej wody. Jednocześnie wskazał na problem nieruchomości korzystających z własnych ujęć.- Znaczna część mieszkańców posiada studnie głębinowe i wykorzystuje wodę z własnych ujęć. Gdyby opłata była liczona wyłącznie od wody pobieranej z sieci wodociągowej, mogłoby dojść do sytuacji, w której część osób płaciłaby znacznie mniej, mimo iż wytwarza podobną ilość odpadów - argumentował.Wójt potwierdził, iż jest to realny problem na terenie gminy.- Dominującą formą zabudowy są domy jednorodzinne. W wielu gospodarstwach woda z wodociągu wykorzystywana jest głównie do celów bytowych, natomiast podlewanie ogrodów, pojenie zwierząt czy część prac gospodarskich odbywa się z wykorzystaniem własnych studni. Trudno byłoby więc uznać zużycie wody z sieci za miarodajny wskaźnik ilości wytwarzanych odpadów - powiedział.Przy okazji przytoczył sytuację, która - jak zaznaczył - dobrze pokazuje skalę problemu.- Mieliśmy choćby mieszkańca, który twierdził, iż jego studnia pompuje wodę do gminnej sieci. Takie przypadki pokazują, iż w praktyce bardzo trudno byłoby stworzyć system, który byłby jednocześnie prosty, szczelny i sprawiedliwy dla wszystkich mieszkańców - mówił.Symulacja dla sześcioosobowej rodzinyNa potrzeby analizy przygotowano również przykładowe wyliczenia. Przy założeniu, iż sześcioosobowa rodzina zużywa rocznie 156 mł wody, miesięczna opłata naliczana według metody wodnej wyniosłaby 144,69 zł.Dla porównania, przy w tej chwili obowiązującej metodzie naliczania od liczby mieszkańców taka rodzina - niekorzystająca z kompostownika - płaci 142 zł miesięcznie.Jak zaznaczył przewodniczący, jest to jedynie przykład, jednak pokazuje, iż w wielu przypadkach nowy system oznaczałby wzrost opłat.- Najbardziej odczułyby go rodziny wielodzietne oraz gospodarstwa wykorzystujące większe ilości wody do prowadzenia działalności rolniczej lub gospodarczej. Nie można zakładać, iż większe zużycie wody zawsze oznacza większą ilość wytwarzanych odpadów komunalnych - podkreślił.Podczas dyskusji przywołano również doświadczenia innych samorządów. Przewodniczący wskazał na planowane zmiany w Lublinie, gdzie również rozważany jest system naliczania opłat od zużycia wody.Jak zaznaczył, z dostępnych analiz wynika, iż część mieszkańców domów jednorodzinnych mogłaby zapłacić choćby dwukrotnie, a w niektórych przypadkach choćby trzykrotnie więcej niż obecnie.- Tego rodzaju rozwiązania sprawdzają się przede wszystkim w dużych miastach, miejscowościach turystycznych czy ośrodkach akademickich, gdzie liczba osób faktycznie zamieszkujących nieruchomości często odbiega od liczby osób zameldowanych. Specyfika gminy wiejskiej jest zupełnie inna - argumentował.Jednocześnie podkreślono, iż wzrost kosztów systemu gospodarowania odpadami wynika przede wszystkim z czynników niezależnych od samorządów.- Rosną koszty odbioru i zagospodarowania odpadów, ceny energii elektrycznej, paliw, wynagrodzeń oraz opłat środowiskowych. Sama zmiana sposobu naliczania opłat nie spowoduje obniżenia kosztów funkcjonowania całego systemu - zaznaczył radny Prokopiuk.Coraz więcej odpadów trafia do PSZOKDo problemów związanych z gospodarką odpadami odniósł się także wójt Zdzisław Krupa. Jak poinformował, z roku na rok wyraźnie rośnie ilość odpadów oddawanych przez mieszkańców do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych.- Kontenery bardzo gwałtownie się zapełniają. Dotyczy to między innymi tekstyliów, których mieszkańcy oddają coraz więcej. To powoduje wzrost kosztów funkcjonowania całego systemu - powiedział włodarz. Aby ograniczyć ilość odzieży trafiającej do PSZOK, gmina prowadzi rozmowy z firmą z okolic Rzeszowa. Plan zakłada ustawienie specjalnych pojemników na tekstylia w czterech lub pięciu największych miejscowościach.- Proszę sołtysów o wskazanie odpowiednich lokalizacji. Ważne jest, aby były to miejsca objęte choćby społecznym nadzorem. jeżeli do pojemników zaczną trafiać inne odpady niż odzież, firma może zrezygnować ze współpracy - apelował wójt.Wójt zwrócił również uwagę, iż część rzeczy oddawanych do PSZOK przez cały czas nadaje się do użytku.- Zdarza się, iż mieszkańcy przywożą meble czy elementy wyposażenia w bardzo dobrym stanie. o ile ktoś będzie ich potrzebował, warto zastanowić się nad przekazaniem ich świetlicom wiejskim lub innym mieszkańcom zamiast kierowania ich do utylizacji. To rozwiązanie korzystne zarówno ekonomicznie, jak i ekologicznie - podsumował.Tak więc wniosek sołtysów nie został uwzględniony, a opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi przez cały czas będą naliczane według liczby mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość.Czytaj także:Gm. Rejowiec Fabryczny. Inwestycje, finanse i bezpieczeństwo. Wójt podsumował pierwsze półrocze samorządowej pracyRejowiec Fabryczny. Zmiany w budżecie pod lupą. Ambitne inwestycje, ale też trudne pytania o MorawinekGm. Rejowiec Fabryczny. Co o portfelach radnych mówią nowe oświadczenia?Rejowiec Fabryczny stawia na „Smart City”
Idź do oryginalnego materiału