Globalny kryzys liberalizmu. Dlaczego przyszłość należy do nacjonalizmu?

2 dni temu

Każdy system kulturowy, aby zachować trwałość, musi spełniać pewne elementarne wymogi, którym system liberalny nie odpowiada. Dlatego jego dni w cywilizacji zachodniej są policzone. W warunkach regresu religijności trwałym systemem wartości, który będzie się rozprzestrzeniał na Zachodzie, stanie się nacjonalizm.

Newsletter

Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Dołącz do grona zawsze poinformowanych! Zapisz się na newsletter i otrzymuj cotygodniowe podsumowania naszej działalności oraz informacje o nadchodzących wydarzeniach.

Please wait…
Zapisz się

Dziękujemy za zapis do naszego newslettera!

Religia i wartości jako fundament trwałej cywilizacji

Każda trwała cywilizacja opiera się na określonym, spisanym zbiorze zasad. Dla cywilizacji zachodniej ich źródłem jest chrześcijaństwo, dla Chin – taoizm i konfucjanizm, dla Indii – hinduizm, natomiast dla Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej – islam. Trwałość cywilizacji zależy od funkcjonalności zasad, na których się ona opiera. Dobre zasady są przekazywane z pokolenia na pokolenie, a zarazem sprawiają, iż cywilizacja cieszy się dostatkiem oraz względnym pokojem, zamiast pogrążać się w biedzie i wewnętrznych konfliktach.

Za przekazywanie zasad cywilizacyjnych z pokolenia na pokolenie odpowiada miękka represja: kto ich nie przestrzega, zostaje potępiony. Przewidując takie potępienie, ludzie odczuwają wstyd, gdy łamią zasady lub choćby zamierzają je złamać. Dobrobytowi i względnemu pokojowi służą natomiast reguły, które ograniczają ludzką skłonność do żerowania na innych oraz budują wzajemne zaufanie. W chrześcijaństwie taką zasadą jest miłość bliźniego, a sankcją za jej złamanie – gniew Boży. Taoizm zaleca życzliwość, będącą pierwszym z „trzech skarbów”. Człowiek nieżyczliwy przynosi hańbę swoim przodkom, przez co ich duchy zaczynają mu szkodzić, zamiast mu sprzyjać. Hinduizm wprowadza z kolei pojęcie powracającej karmy. Oznacza ono między innymi, iż ludzie wyrządzający krzywdę innym sami doświadczą w przyszłości podobnych krzywd. Także islam potępia krzywdzenie muzułmanów, którzy na to nie zasłużyli[1].

W chrześcijaństwie miłość bliźniego powinna przypominać miłość Boga, która ma charakter ojcowski, a więc jest wymagająca – w przeciwieństwie do bezwarunkowej miłości matczynej.

Człowiek zawsze stoi przed wyborem: maksymalizować własną korzyść albo dobro wspólnoty. Może wydać pieniądze na siebie lub przeznaczyć je na wspólny cel; walczyć za swój kraj, ryzykując śmierć, albo uniknąć służby wojskowej i zwiększyć swoje szanse na przeżycie. Kierując się wyłącznie własną korzyścią, człowiek wykazuje skłonność do wyznaczania celów, których horyzont nie wykracza poza koniec jego życia. Podporządkowanie działań wspólnoty w tak krótkiej perspektywie sprawia, iż kolejne pokolenia dziedziczą sytuację gorszą, niż gdyby działania te służyły dobru wspólnemu. Gdybyśmy chcieli zapewnić możliwie najlepsze warunki sobie – ludziom żyjącym w tej chwili – powinniśmy zobowiązać państwo do finansowania naszego dobrobytu dzięki długu publicznego. Odbywałoby się to jednak kosztem przyszłych pokoleń, które musiałyby spłacić ten dług wraz z odsetkami.

Dlatego każda cywilizacja określa interes wspólnotowy – narodowy, Ludu Bożego lub jeszcze innego podmiotu zbiorowego – i zobowiązuje ludzi do działania na jego rzecz tak, jak gdyby wspólnota miała trwać wiecznie.

Buduj z nami Nowy Ład!

Twoje wsparcie to inwestycja w rozwój Polski. Pomóż nam budować niezależny portal opinii broniący polskiej suwerenności i wartości narodowych.

Wpłacam teraz

Liberalizm i kryzys wartości cywilizacji zachodniej. Triumf wartości „zajawkowych”

W miarę jak mieszkańcy Zachodu stają się coraz mniej religijni, wartości naszej cywilizacji przestają być respektowane. Ich miejsce zajmują inne, zwulgaryzowane wartości, które nie mają żadnego powodu sprzyjać trwałości cywilizacji zachodniej.

Pierwszym wariantem tej narastającej fali aksjologicznej są wartości liberalne. Jej najbardziej widocznym przejawem pozostaje nasilający się libertynizm obyczajowy. W miarę postępów sekularyzacji ludzie Zachodu coraz rzadziej dostrzegają powody, dla których nie mieliby zaspokajać swoich potrzeb seksualnych w dowolnie wybrany sposób. Pozostaje to w sprzeczności z dobrem wspólnoty, ponieważ prowadzi do zmniejszenia liczby osób żyjących w rodzinach nuklearnych i posiadających dzieci.

Liberalizm jako metoda rozstrzygania o interesie państwa zakłada, iż powinno ono postępować zgodnie z konsensusem wypracowanym między obecnymi obywatelami i ich interesami. Realizacja tych interesów może jednak polegać na finansowaniu określonych korzyści dzięki kredytu oraz sprzedawaniu podmiotom zewnętrznym wspólnotowych aktywów, takich jak ziemia, bogactwa naturalne, pozycja na rodzimym rynku czy prawo do wpływania na działania państwa. Transakcje te mogą przynosić doraźne korzyści, ale niemal zawsze realizowane są kosztem kolejnych pokoleń, które zostają obciążone długiem, pozbawione ważnych aktywów lub ograniczone w autonomicznym decydowaniu o własnym losie.

Prawa człowieka jako świecki dekalog Zachodu

Drugim wariantem nowej fali aksjologicznej jest specyficzne świętoszkowanie – demonstrowanie dobrego serca poprzez ostentacyjne popieranie rozmaitych modnych wartości. Charakter tego zjawiska najtrafniej oddaje prawdopodobnie słowo „zajawka”. Taką zajawką są zwłaszcza prawa człowieka.

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka została przyjęta przez ONZ w 1948 roku i stała się czymś w rodzaju świeckiego dekalogu. Tymczasem obejmuje ona zarówno słuszne postulaty, zbieżne z doktryną prawną cywilizacji zachodniej, jak i rozmaite życzenia, dzięki których jej autorzy licytowali się na dobroć swoich serc. Artykuł 25 stanowi, iż każda osoba ma prawo do poziomu życia odpowiadającego potrzebom jej samej i jej rodziny w zakresie zdrowia i dobrobytu. Kto miałby jednak egzekwować to prawo, gdyby zainteresowany odczuwał niechęć do pracy? Oczywiście zobowiązanie to spadałoby na państwo, w którym dana osoba mieszka. Prawdopodobnie w żadnym kraju na świecie podobne regulacje nie zostałyby ustanowione, gdyby zaproponowano je niezależnie – po prostu dlatego, iż żadnego państwa na to nie stać. Zasada ta pozostaje zarazem w sprzeczności z regułami każdej trwałej cywilizacji, ponieważ tworzy zachętę do życia na cudzy koszt.

Z kolei artykuł 14 mówi, iż w razie prześladowania każda osoba jest uprawniona do ubiegania się o azyl i korzystania z niego w innych krajach. Nakłada on zatem na inne państwa obowiązek rozpatrywania wniosków azylowych i utrzymywania na swoim terytorium ludzi z tego powodu, iż wcześniej doświadczyli oni prześladowań. Co jednak w sytuacji, gdy pochodzą oni z kultury, w której wszyscy prześladują się nawzajem, i przenoszą tę kulturę do kraju udzielającego im azylu? o ile respektujemy „prawa człowieka”, musimy takiego azylanta utrzymywać. Ani ludzie zapytani o zdanie, ani rozsądni decydenci w jakimkolwiek kraju, ani twórcy trwałej cywilizacji nie wzięliby na siebie podobnych irracjonalnych zobowiązań, godzących w dobro i trwałość wspólnoty.

Kwintesencję liberalnego paradygmatu stanowi artykuł 18 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, zgodnie z którym każda osoba ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Trudno nie odczuwać sympatii do takiej zasady. Zwróćmy jednak uwagę, iż stanowi ona wyraźną przeszkodę w przekazywaniu zasad cywilizacyjnych: jak mamy zachować wspólny system wartości i działać razem na rzecz wspólnego dobra, skoro każdy może myśleć, co chce? Dlatego zasada ta nie towarzyszyła ekspansji żadnej cywilizacji – i pozostaje dziś nieobecna w islamie – ale jest raczej przejawem jej wchodzenia w okres atomizacji i schyłku. Zostanie zastąpiona zasadą, która określi uniwersalne wartości i ustanowi katalog twardszych lub łagodniejszych represji za ich nieprzestrzeganie.

Wartości zajawkowe nie służą ani trwałości, ani dobrostanowi społeczności, w której są kultywowane. Nie istnieje również żaden samoistny mechanizm, który zapewniałby ich podtrzymywanie. Prawa człowieka pozostają w tej chwili w modzie dzięki organizacjom pozarządowym finansowanym przez George’a Sorosa oraz Unię Europejską. Stracą więc na znaczeniu wraz z wygaśnięciem tego finansowania. prawdopodobnie pojawią się wówczas inne wartości zajawkowe, poprawiające samoocenę osób, które je głoszą, ale obojętne lub szkodliwe dla trwałości wspólnoty, w której zyskają popularność.

Czytaj także

Wielka podmiana populacji Europy. Czy historia się powtarza?

Paweł Wawrzyński
17 sierpnia 2026
Opinia

Mit Oriany Fallaci. Czy jej krytyka islamu broni się z perspektywy prawicy?

Michał Lewandowicz-Buchholz
27 sierpnia 2026

Wielokulturowość i bałkanizacja państwa liberalnego

Całkowite fiasko projektu liberalnego ukazują huczne obchody pakistańskiego Święta Niepodległości organizowane przez osoby pochodzenia pakistańskiego w Wielkiej Brytanii. Święto to upamiętnia bowiem wyzwolenie Pakistanu spod brytyjskiej zależności. Pakistańczycy mieszkający w Wielkiej Brytanii stanowią autonomiczną grupę, która nie identyfikuje się z resztą mieszkańców tego kraju. Również ostatni mundial dostarczył wielu przykładów tego, jak zamieszkujące Europę mniejszości etniczne pochodzenia afrykańskiego żywiołowo reagowały na zwycięstwa i porażki reprezentacji państw swojego pochodzenia.

Czy nacjonalizm zastąpi liberalizm?

Religie jako źródła kultury przeżywają globalny kryzys. Coraz mniej ludzi uznaje siły nadprzyrodzone za arbitra w kwestiach dobra i zła. Zjawisko to wyraźnie dotyka Zachodu, choć z polskiej perspektywy może być dostrzegalne w mniejszym stopniu. Trudno patrzeć na nie z zadowoleniem, ale równie trudno nie przyjmować go do wiadomości. Kryzys ten obejmuje także islam, choć zachodzi w nim z opóźnieniem o kilka pokoleń w stosunku do chrześcijaństwa.

W tej sytuacji powstaje globalna próżnia aksjologiczna. Wypełni ją system norm spełniający warunki, które umożliwiają społeczności ekspansję: zdolny do przekazywania wartości w czasie i sprzyjający budowie społeczeństwa wysokiego zaufania.

Perspektywa ta staje się coraz popularniejsza w Stanach Zjednoczonych i Europie. Nacjonalistyczna prawica rządzi już w USA i we Włoszech. Marine Le Pen prawdopodobnie zwycięży w wyborach prezydenckich we Francji. Alternatywa dla Niemiec jest najpopularniejszą partią w Niemczech. Ta wzbierająca fala stanowi skutek liberalnej polityki, która przyniosła obywatelom doraźne korzyści kosztem przyszłości ich dzieci i wnuków. Ta przyszłość właśnie nadeszła.

Perspektywa nacjonalistyczna stanie się podstawowym kryterium rozstrzygania o dobru i złu. Ci, którzy przyjmą ją jako ostatni, będą najdłużej eksploatowani przez zewnętrznych partnerów. Zwlekanie z jej przyjęciem byłoby w Polsce poważnym błędem.

[1] Koran 33:58

Ten tekst przeczytałeś za darmo dzięki hojności naszych darczyńców

Nowy Ład utrzymuje się dzięki oddolnemu wsparciu obywatelskim. Naszą misją jest rozwijanie ośrodka intelektualnego niezależnego od partii politycznych, wielkich koncernów i zagraniczych ośrodków wpływu. Dołącz do grona naszych darczyńców, walczmy razem o podmiotowy naród oraz suwerenną i nowoczesną Polskę.

Darowizna na rzecz portalu Nowy Ład Koniec Artykuły

Rodzaj płatności(wymagane)
Wpłata jednorazowa
Wpłata cykliczna
Wybierz kwotę płatności(wymagane)
250 zł
150 zł
100 zł
50 zł
20 zł
Pozostałe
Imię i nazwisko(wymagane)
Imię Nazwisko
Email(wymagane)
Zgoda PayU(wymagane)
Wpłacając darowiznę zgadzasz się z polityką prywatności i regulaminem darowizn PAYU
Idź do oryginalnego materiału