Globalne zasoby wody słodkiej nieustannie się kurczą, podczas gdy popyt na nie stale rośnie. Ta sytuacja, określana jako bankructwo wodne, może prowadzić do nieodwracalnych skutków i wymaga zintegrowanych i długoterminowych działań opartych na obecnych i prognozowanych realiach hydrologicznych – postulują badacze z Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych.
Raport za pięć dwunasta
Instytut Wody, Środowiska i Zdrowia Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych (United Nations University Institute for Water, Environment and Health – UNU-INWEH) opublikował w styczniu 2026 r. przełomowy raport po tytułem Global Water Bankruptcy: Living Beyond Our Hydrological Means in the Post-Crisis Era. Jak piszą autorzy, moment publikacji jest najważniejszy – ryzyko związane z wodą coraz poważniej zagraża realizacji Agendy 2030, a zakończenie w 2028 r. Międzynarodowej Dekady Działań Woda dla zrównoważonego rozwoju stanowi szansę na podniesienie rangi tematyki wodnej do poziomu globalnego priorytetu.
Era bankructwa wodnego zdaniem ekspertów z UNU-INWEH jest faktem. W wielu zlewniach i warstwach wodonośnych obserwuje się przekroczenie bezpiecznych granic eksploatacji – poziom poboru wody jest znacznie większy niż dopływy. Degradacji uległy jeziora, mokradła, rzeki oraz lodowce, a wielu z tych zasobów nie da się już odtworzyć..
Był kryzys, jest bankructwo wodne
Z danych przedstawionych w raporcie wynika, iż ok. 2,2 mld osób na świecie nie ma dostępu do bezpiecznie zarządzanej wody pitnej, a 4 mld doświadcza deficytu w tym zakresie przez co najmniej 1 miesiąc w roku. choćby 75 proc. światowej populacji żyje w regionach zagrożonych niedoborem wody. Biorąc pod uwagę gigantyczną skalę problemu, nie można oprzeć się wrażeniu, iż sformułowanie kryzys wodny, które sygnalizuje przejściowy charakter zjawiska, przestało być adekwatne. Stąd autorzy raportu sugerują bardziej trafne określenie: bankructwo wodne.
Rachunek strat w kontekście zasobów słodkiej wody jest katastrofalny. Ponad połowa największych jezior świata kurczy się od 1990 r., a wiele głównych rzek nie uchodzi już do morza. W ciągu ostatnich 50 lat straciliśmy 410 mln ha naturalnych mokradeł, co w przeliczeniu na usługi ekosystemowe kosztowało Ziemię 5,1 bln dol.
Około 70 proc. warstw wodonośnych wykazuje wyraźne oznaki kurczenia, a ich nadmierna eksploatacja doprowadziła do osiadania terenu na obszarze ponad 6 mln km2. W niektórych lokalizacjach powierzchnia ziemi opada choćby o 25 cm rocznie, co trwale zmniejsza zdolność retencyjną podłoża i zwiększa ryzyko wystąpienia powodzi. Od lat 70. ubiegłego wieku straciliśmy też ponad 30 proc. masy lodowcowej, co w bezpośredni sposób zagraża bezpieczeństwu wodnemu setek milionów ludzi.
Zapotrzebowanie na wodę wciąż rośnie
Bankructwo wodne napędza również strona popytu, w której dominującą rolę odgrywa rolnictwo odpowiedzialne za ok. 70 proc. globalnego poboru wody słodkiej. Mimo to 3 mld ludzi zamieszkuje obszary, gdzie deficyt zagraża już produkcji żywności. Ryzyko w tym zakresie zwiększa degradacja gleby rolniczej, która dotyczy już ponad połowy wszystkich pól uprawnych.
Szkody związane z powtarzającymi się suszami generują straty na poziomie 307 mld dol. rocznie – to więcej niż roczny PKB 75 proc. państw należących do ONZ. Woda, którą mamy do dyspozycji, jest tymczasem coraz gorszej jakości z powodu niedostatecznie oczyszczonych ścieków komunalnych oraz wód odpadowych z przemysłu, górnictwa i spływów rolniczych.
Zdaniem autorów raportu w tej chwili stosowane programy, skoncentrowane głównie na poprawie dostępu do wody, kanalizacji i higieny (WASH), są już niewystarczające. Oczekiwań nie spełniają również plany Zintegrowanego Zarządzania Zasobami Wodnymi (IWRM). Postępujące bankructwo wodne zaczyna zagrażać stabilności społeczno-ekonomicznej i staje się zarzewiem konfliktów międzynarodowych.
Wykres przedstawiający całkowite globalne pobory wody słodkiej na potrzeby rolnictwa, przemysłu i gospodarstw domowych w mld m3/rok w okresie 1900–2010. Źródło: UNU-INWEH Report: Madani, K. (2026). Global Water Bankruptcy: Living Beyond Our Hydrological Means in the Post-Crisis Era. United Nations University Institute for Water, Environment and Health (UNU-INWEH), Richmond Hill, Ontario, Canada. DOI: 10.53328/INR26KAM001Gospodarka wodna w erze post-kryzysu
Bankructwo wodne narzuca światu konieczność gruntownej zmiany sposobu zarządzania tym cennym zasobem. Według ekspertów z UNU-INWEH musimy skupić się na rozwoju nowych systemów, które będą funkcjonować w ramach trwałych ograniczeń hydrologicznych, zamiast zażegnywać kryzys i przywracać normalność. Jak to zrobić? Autorzy raportu sugerują:
- transparentną komunikację na temat ograniczeń i strat;
- uznanie zapobiegania dalszym nieodwracalnym szkodom za absolutny priorytet;
- dostosowanie roszczeń i oczekiwań do zdegradowanej zdolności środowiskowej;
- ochronę najbardziej wrażliwych grup społecznych, np. małych rolników, społeczności wiejskich, kobiet i dziewcząt;
- rozwój instytucji zdolnych do ciągłej adaptacji, a nie wdrażania jednorazowych rozwiązań.
Bardzo ważnym elementem zarządzania w erze bankructwa wodnego jest modulowanie popytu na wodę. Z jednej strony obejmuje ono identyfikację i ochronę nienegocjowalnych minimów, takich jak dostęp do akceptowalnej ilości i jakości bezpiecznej wody pitnej czy wsparcie podstawowej produkcji żywności. Z drugiej – potrzeba gruntownej reformy sektora rolnictwa, w szczególności w kontekście nierealistycznych wyobrażeń co do podaży wody.
Autorzy raportu podkreślają też najważniejsze znaczenie oddzielenia wzrostu gospodarczego od zużycia zasobów. Wiąże się ono z koniecznością dywersyfikacji gospodarki, w szczególności odejścia od wodochłonnej produkcji pierwotnej na rzecz sektorów opartych na wiedzy i produkcji o niskim śladzie wodnym. Decyzje o lokalizacji nowych zakładów przemysłowych powinny być podejmowane na podstawie warunków hydrologicznych, a niektóre istniejące zakłady mogą wymagać relokacji.
Świat potrzebuje nowej agendy wodnej
Jakkolwiek pesymistycznie brzmi diagnoza bankructwa wodnego, badacze z UNU-INWEH przekonują, iż może i powinno być ona katalizatorem współpracy między Północą a Południem. Paradoksalnie to właśnie deficyt wody jest wspólnym punktem wyjścia, który ma szansę zjednoczyć podzielony świat, wspierając rozmowy pokojowe oraz międzynarodową solidarność.
Globalne bankructwo wodne nie jest sumą lokalnych kryzysów, ale systemowym problemem, który wymaga ponadnarodowego podejścia. Autorzy raportu sugerują stworzenie globalnego systemu monitoringu całkowitych zasobów słodkiej wody, stopnia wyczerpywania wód podziemnych, zaniku lodowców i mokradeł oraz degradacji jakości wody. Pozyskane dane posłużą do identyfikacji aktualnego statusu i punktów krytycznych, a przede wszystkim do działań adaptacyjnych i mitygujących.
Planowane w latach 2026 i 2028 Konferencje Wodne ONZ powinny być okazją do przyjęcia nowej agendy wodnej, odpowiadającej hydrologicznym realiom antropocenu. Rządy na całym świecie muszą nauczyć się rozpoznawać regiony i sektory dotknięte bankructwem wodnym i zacząć projektować odpowiednie ścieżki transformacji, które będą jednocześnie wiarygodne hydrologicznie i realne w kontekście społeczno-politycznym.
Pisząc artykuł, korzystałam z:
UNU-INWEH Report: Madani, K. (2026). Global Water Bankruptcy: Living Beyond Our Hydrological Means in the Post-Crisis Era. United Nations University Institute for Water, Environment and Health (UNU-INWEH), Richmond Hill, Ontario, Canada. DOI: 10.53328/INR26KAM001

1 godzina temu

















