"Głębokie zaniepokojenie". Ambasador Iranu wezwany do MSZ

1 godzina temu

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało ambasadora Iranu w związku z krwawym tłumieniem protestów w tym kraju. Resort odwołał się do historii Polski, która dowodzi, iż "przemoc nie jest skutecznym środkiem osiągania celów politycznych".

X/Eisa Kameli, Polsat News
Ambasador Iranu wezwany do MSZ

"W dniu 15 stycznia 2026 r. Pan Eisa Kameli, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce, został wezwany do MSZ w związku z trwającymi w Iranie od ponad dwóch tygodni gwałtownymi protestami społecznymi" - poinformowało ministerstwo na platformie X.

Ambasadorowi przekazano, iż Polska jest głęboko zaniepokojona reakcjami irańskich władz na ostatnie wydarzenia. Chodzi przede wszystkim o tłumienie protestów w niehumanitarny sposób, a także wtrącanie ich uczestników do aresztu.

Według nieoficjalnych szacunków w zamieszkach w Iranie zginęło do tej pory około trzech tysięcy osób, a amerykańskie media - taki jak CBS News - podają liczbę nawet kilkunastu tysięcy. Rozbieżność danych wynika z blokowania kanałów komunikacji w Iranie.

Polskie MSZ apeluje do Iranu. "Ze względu na własne doświadczenia"

"Polska ze względu na własne doświadczenia historyczne ma pewność, iż przemoc wobec przejawów wolności słowa, zrzeszania się czy pokojowych manifestacji jest niedopuszczalna i nie jest skutecznym środkiem osiągania celów politycznych" - podkreślił polski resort spraw zagranicznych.

MSZ zaznaczyło ponadto, iż - uznając szczególne relacje polsko-irańskie - Polska apeluje o dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu w Iranie.

ZOBACZ: Zwrot w sprawie ataku na Iran. Media ujawniają plany Trumpa

Przypomnijmy, iż w środę MSZ Polski ponowiło apel do obywateli, aby zrezygnowali z podróży do Iranu, o ile nie jest to konieczne, a także opuścili jego terytorium, jeżeli w tej chwili się tam znajdują.

Podobny komunikat wydały rządy Niemiec, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji oraz USA. Ponadto Amerykanie i Brytyjczycy ewakuowali część swoich wojsk z bazy w Katarze.

Groźba ataku

Źródła agencji Reutera informowały w środę, iż w ciągu 24 godzin może nastąpić atak Stanów Zjednoczonych na Iran. Kilka godzin po publikacji tej wiadomości Donald Trump przekazał, iż Islamska Republika Iranu odwołała egzekucje demonstrantów i wstrzymała ich zabijanie, co było warunkiem niezbędnym do pohamowania amerykańskiej interwencji w regionie.

Jak z kolei podał "The Guardian", Arabia Saudyjska, Katar, Turcja i Oman apelowały do Donalda Trumpa, by nie przeprowadzał ataków na Iran. Zdaniem przedstawicieli tych państw taki akt agresji wywołałby nierozwiązywalny konflikt na Bliskim Wschodzie.

ZOBACZ: Donald Trump apeluje do protestujących Irańczyków. "Przejmijcie instytucje"

Mimo osłabienia gróźb ataku Trump podkreślił, iż na stole pozostaje wiele opcji, aby pomóc protestującym Irańczykom w razie potrzeby.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Europoseł PiS mówi, co słyszy od Amerykanów. "Hipokryzja Europy"
Idź do oryginalnego materiału