Główny Inspektor Pracy przeczytał artykuł na stronie Pauliny Matysiak i postanowił wysłać dodatkowe pismo. Problem z dowolnym zmienianiem grafików przez pracodawców nie jest nowością — inspekcja sygnalizuje go kolejnym ministrom od ponad dekady. Ostatni wniosek o zmianę prawa trafił do Ministerstwa Rodziny we wrześniu 2025 roku. Odpowiedzi nie ma do dziś.
Harmonogramy bez regulacji
Gdy na stronie posłanki Pauliny Matysiak pojawiła się relacja z kontroli 176 placówek Biedronki, Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki uznał, iż poprzednie pismo wymagało dopowiedzenia. W uzupełnieniu sprzed kilku dni wprost nawiązuje do tamtego tekstu i tłumaczy, dlaczego inspekcja nie mogła zrobić więcej — choćby gdyby chciała.
Sedno jest proste: zmienianie harmonogramów pracy przez pracodawców w ogóle nie jest w Polsce uregulowane. Kodeks pracy mówi, iż grafik trzeba przekazać pracownikowi na tydzień przed rozpoczęciem okresu rozliczeniowego. Ale co potem — kiedy można go zmienić, z jakim wyprzedzeniem, na jakich warunkach — tego prawo nie reguluje. PIP działa tylko tam, gdzie prawo wyznacza granice. Bez przepisu nie ma naruszenia, bez naruszenia nie ma sankcji.
Dwanaście lat postulowania, przepisów brak
Państwowa Inspekcja Pracy zajmuje się tym problemem od 2013 roku — czyli od momentu, gdy weszły w życie przepisy o tworzeniu harmonogramów. Przedstawiała go Radzie Ochrony Pracy, Komisji do Spraw Kontroli Państwowej, opisywała w kolejnych sprawozdaniach rocznych. W 2016 roku wprost wskazała brak przepisów o zmianach harmonogramów jako „barierę w sprawowaniu nadzoru nad przestrzeganiem prawa pracy”.
30 września 2025 roku GIP złożył do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej formalny wniosek legislacyjny. Postulował, żeby Kodeks pracy wreszcie określił: kiedy można zmienić grafik, z jakim wyprzedzeniem pracownik musi być o tym poinformowany, jakie warunki muszą być spełnione i jak przechowywać dokumentację rozkładów.
Do dnia wysłania pisma do posłanki — 8 maja 2026 roku — Ministerstwo nie odpowiedziało.
Inspekcja widzi, ale nie może działać
GIP pisze to bez ogródek: inspekcja jest zobowiązana do działania wyłącznie w granicach i na podstawie prawa. Nie może karać pracodawców za coś, czego prawo nie zabrania. Może tylko apelować do tych, którzy mają inicjatywę ustawodawczą — a to już nie jej rola.
W grudniu 2025 roku pracownicy Biedronki dowiadywali się o nowych grafikach z dnia na dzień. Technicznie — zgodnie z prawem. Inspekcja odnotowała to w raporcie, wydała uwagi, nałożyła mandaty za błędy w ewidencji. Ale zmiana grafiku na ostatnią chwilę? Żaden przepis tego nie zabraniał. I przez cały czas nie zabrania.
Posłanka pyta ministerstwo wprost
W ślad za pierwszym pismem inspekcji posłanka skierowała interpelację do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, żądając konkretnych odpowiedzi w kwestii, która od lat krąży między instytucjami bez efektu.
Pierwsze pytanie dotyczy samego fundamentu prawnego — czy Ministerstwo podtrzymuje stanowisko z 2013 roku, według którego tygodniowy termin z Kodeksu pracy nie obejmuje zmian harmonogramów. jeżeli tak — na jakiej podstawie i czy w ogóle rozważano jego aktualizację w ciągu ostatnich dwunastu lat? Drugie jest bezpośrednie: czy resort planuje prace legislacyjne i kiedy? Trzecie zmusza do wskazania, jakie mechanizmy ochrony pracowników Ministerstwo uznaje za wystarczające w obecnym stanie prawnym — w szczególności dla zatrudnionych w dużych sieciach handlowych.
Posłanka pyta też o coś, co w polskim prawie pracy wciąż nie istnieje: prawo pracownika do odmowy przyjęcia grafiku zmienionego z niewystarczającym wyprzedzeniem. Takie rozwiązania funkcjonują w kilku państwach Unii Europejskiej. W Polsce pracodawca może przekazać nowy harmonogram dosłownie w ostatniej chwili — i pracownik nie ma prawnego narzędzia, by tego odmówić.
O odpowiedzi resortu poinformujemy.

3 dni temu







