Gigantyczny wzrost kar w Polsce. Prezydent zawetował dwa razy, zostało 55 dni i jedna ostatnia szansa

2 godzin temu

6 maja 2026 roku Ministerstwo Finansów opublikowało trzeci projekt ustawy o rynku kryptoaktywów w ciągu jednego roku. Dwie poprzednie wersje zawetował prezydent Karol Nawrocki. Trzecia musi przejść przez Sejm, Senat, trafić do podpisu i wejść w życie przed 1 lipca 2026 roku – bo jeżeli tego nie zrobi, polska branża kryptowalut stanie przed ścianą: bez ważnych licencji, bez możliwości legalnego działania, a część firm już teraz pakuje walizki do innych państw UE. Jeden z czołowych ekspertów prawnych powiedział wprost: jest już za późno, żeby kogokolwiek uratować.

Fot. Warszawa w Pigułce

Trzy ustawy w rok – co poszło nie tak

Unijna regulacja MiCA (Markets in Crypto Assets) weszła w życie bez opóźnień i obowiązuje w całej Unii Europejskiej. Polska, jak każdy kraj członkowski, musi dostosować wyłącznie własne przepisy krajowe: wyznaczyć organ nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów – docelowo ma to być Komisja Nadzoru Finansowego – oraz określić wewnętrzne wymogi regulacyjne i zabezpieczenia interesów konsumentów. Zadanie było z pozoru proste.

Pierwszy projekt rząd przygotował z wyprzedzeniem. Prezydent Nawrocki go zawetował – zarzucając zbyt wysokie opłaty za nadzór i nadmierne uprawnienia KNF, w tym możliwość blokowania domen internetowych i rachunków bankowych firm kryptowalutowych. Rząd przygotował poprawioną wersję. Prezydent zawetował ponownie, z podobnym uzasadnieniem.

6 maja 2026 roku – 55 dni przed granicznym terminem – Ministerstwo Finansów opublikowało trzeci projekt (nr z wykazu: UC152) i skierowało go na Stały Komitet Rady Ministrów. „Zaostrzamy odpowiedzialność za oszustwa zagrażające oszczędnościom Polaków na rynku kryptoaktywów. Niestety dwie poprzednie ustawy zawetował Prezydent Nawrocki. Po czyjej stronie stanie tym razem?” – napisał minister finansów Andrzej Domański na platformie X.

Co nowego w projekcie 3.0 – głównie wyższe kary

Projekt 3.0 liczy 106 stron i – jak przyznają sami prawnicy – na pierwszy rzut oka kilka różni się od dwóch poprzednich wersji. KNF przez cały czas ma być organem nadzorczym. KNF przez cały czas będzie mogła wstrzymywać oferty publiczne tokenów, zakazywać dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu, cofać zezwolenia i nakładać kary finansowe. Utrzymano też opłaty dla dostawców usług i emitentów tokenów.

Zasadniczą zmianą są zaostrzenia kar, które rząd wprowadził pod wpływem afery Zondacrypto – głośnego skandalu na polskim rynku kryptowalut. Za wprowadzenie kryptoaktywów do obrotu bez wymaganego zgłoszenia KNF grozi teraz grzywna do 15 mln zł albo 3 lata pozbawienia wolności, albo obie kary łącznie. Za brak wymaganych zmian w dokumentach informacyjnych na żądanie KNF – grzywna do 1 mln zł lub 2 lata więzienia. W stosunku do poprzednich projektów kary wzrosły w niektórych kategoriach o ponad 100 procent. Ustawa ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Zegar tyka – co się stanie po 1 lipca bez ustawy

Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegała jeszcze przed drugim wetem prezydenta, iż scenariusz bez ustawy jest katastrofalny dla branży. Rozporządzenie MiCA przewiduje okres przejściowy, który pozwalał polskim firmom kryptowalutowym działać na podstawie dotychczasowych zezwoleń – ale wyłącznie do 1 lipca 2026 roku. Po tej dacie kontynuacja działalności na terenie Polski wymaga licencji zgodnej z MiCA. Licencję tę wydaje krajowy organ nadzoru. Bez ustawy wskazującej KNF jako taki organ – licencji wydać nie można.

„W przypadku braku krajowych przepisów wykonawczych, uzyskanie krajowej polskiej licencji będzie w praktyce niemożliwe” – wyjaśnił Tomasz Konarzewski, adwokat i doradca podatkowy z kancelarii Tomczykowski Tomczykowska. Jedynym legalnym wyjściem dla firm pozbawionych krajowej licencji jest uzyskanie licencji MiCA w innym kraju UE – i wiele polskich podmiotów już złożyło takie wnioski, głównie w Czechach, na Litwie i w Luksemburgu.

To oznacza de facto odpływ firm – wraz z miejscami pracy, podatkami i know-how – z polskiego rynku do krajów, które swoje przepisy MiCA wdrożyły terminowo.

Ekspertka: jest już za późno

Nawet jeżeli trzecia ustawa przejdzie przez Sejm błyskawicznie i trafi do podpisu prezydenta w maju, prawnicy wskazują na problem proceduralny, którego żadna ustawa nie rozwiąże: czas na wydanie licencji CASP przez KNF. Uzyskanie zezwolenia tego rodzaju to skomplikowana, wieloetapowa procedura, która – choćby przy najlepszej woli organu – nie da się przeprowadzić w dwa miesiące.

Katarzyna Szczudlik, adwokatka i partner w kancelarii Schoenherr, stwierdziła już pod koniec kwietnia wprost: „Nawet o ile ustawa zostanie uchwalona przez Sejm, podpisana przez prezydenta i weszłaby w życie już w maju, to KNF nie będzie w stanie wydać licencji CASP żadnemu podmiotowi przed upływem okresu przejściowego z MiCA. Wszystkim polskim dostawcom kryptowalut, którzy nie uzyskali jeszcze licencji CASP w innym kraju, pozostaje szukanie rozwiązań alternatywnych.”

Innymi słowy: choćby jeżeli Nawrocki tym razem podpisze, a Sejm uchwali ustawę z ekspresową prędkością, luka operacyjna po 1 lipca i tak dotknie część firm. Branża kryptowalutowa w Polsce płaci za kilka miesięcy opóźnienia cenę, której odrobienie zajmie lata.

Co to oznacza dla Ciebie – inwestora i użytkownika giełd kryptowalutowych

Jeśli korzystasz z usług polskich platform kryptowalutowych, warto sprawdzić, czy Twoja giełda lub broker posiada już licencję MiCA wydaną w którymś z państw UE. Po 1 lipca 2026 roku platformy bez takiej licencji nie będą mogły legalnie świadczyć usług obywatelom UE – a ewentualne środki zablokowane na kontach mogą trafić w skomplikowaną procedurę windykacyjną.

To nie znaczy, iż wszystkie polskie platformy znikną. Duże podmioty, które przewidziały ryzyko regulacyjne, już od miesięcy ubiegają się o licencje za granicą i po ich uzyskaniu będą mogły działać na polskim rynku – tyle iż jako podmioty zarejestrowane za granicą, podlegające nadzorowi zagranicznego organu. Mniejsze firmy, które na taki ruch nie stać, mogą zawiesić działalność lub ją ograniczyć.

Jeśli inwestujesz w kryptoaktywa – niezależnie od rozwoju sytuacji legislacyjnej – warto trzymać klucze prywatne do swoich zasobów we własnym portfelu sprzętowym, a nie wyłącznie na platformach giełdowych. Historia pokazuje, iż okresy regulacyjnego zamieszania to momenty podwyższonego ryzyka dla środków przechowywanych wyłącznie na platformach stron trzecich.

Idź do oryginalnego materiału