Trudno się dziwić tej przegranej, skoro zdaniem kornelukowej prokuratury pan mecenas jest tak głupi, iż nie zauważył co podpisuje własnemu kierowcy
Koniu domagał się 200 tysięcy złotych i kary więzienia dla dziennikarza
Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy wyrok uniewinniający Samuela Pereirę od zarzutu zniesławienia Romana Giertycha. Proces toczył się z art. 212 kodeksu karnego. – Cieszę się, iż sąd podzielił moje zdanie zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji – mówi Pereira w rozmowie z Wirtualnemedia.pl
Giertych został przez sąd obciążony kosztami postępowania. Zwróciliśmy się do Romana Giertycha o komentarz, jednak poinformował, iż jest po głosowaniach w Sejmie, nie zna jeszcze decyzji sądu i zakończył rozmowę.
– Cieszę się, iż prawda zwyciężyła, iż sąd w pierwszej i drugiej instancji podzielił przedstawione dowody, o których mówiłem – skomentował Samuel Pereira w rozmowie z Wirtualnemedia.pl.
Dziennikarz przekazał nam, iż "drugiej stronie nie pomogły zabiegi polegające na cytowaniu wypowiedzi z anteny w formie tekstowej w taki sposób, iż w transkrypcji pomijano słowa najważniejsze z punktu widzenia obrony".
Poszło o zniesławienie
O co chodziło w sprawie? Roman Giertych oskarżył Samuela Pereirę o czyn z art. 212 par. 2 kodeksu karnego (zniesławienie).
Postępowanie w tej sprawie toczyło się z wyłączeniem jawności. W skierowanym przeciwko dziennikarzowi akcie oskarżenia Roman Giertych domagał się dla niego kary roku więzienia oraz zapłaty przez niego 200 tys. zł.
Giertycha oburzyły słowa, które padły na antenie TVP Info w trakcie komentowania sprawy Polnordu oraz zatrzymania polityka. Chodziło o wypowiedź Samuela Pereiry z 18 października 2020 roku w programie "Serwis Info".
Dziennikarz komentował w nim zatrzymanie Giertycha na polecenie prokuratury w śledztwie dotyczącym Polnordu, z którego miało dojść do wyprowadzenia ponad 90 mln złotych. W czasie programu podano informacje o posiadłości Giertycha i jego żony we Włoszech.
– Pytanie, czy ta działka została zakupiona z przestępczego procederu kosztem właśnie akcjonariuszy poszkodowanej spółki i pytanie, jaką rolę też w tej sprawie odegrał Sebastian J., który znany jest właśnie z tego gestu, ale wcześniej był też znany jako taki, takie zbrojne ramię Romana Giertycha w LPR, w Lidze Polskich Rodzin – powiedział w studiu TVP Info Pereira.
– Przecież to nie Prawo i Sprawiedliwość kazało mu wyprowadzać te pieniądze, to nie Prawo i Sprawiedliwość kazało zakładać spółki Romanowi Giertychowi, Sebastianowi J., Piotrowi Ś., byłemu szefowi Młodzieży Wszechpolskiej. To nie Prawo i Sprawiedliwość kazało mu tak długo przebywać we Włoszech i przylecieć akurat tego dnia, w którym Roman Giertych przyleciał i mógł zostać zatrzymany, przecież to też nie Prawo i Sprawiedliwość kazało mu angażować się w sprawy Ryszarda K. i stworzyć cały ten łańcuszek spółek, kupować nieruchomości, sprzedawać je drożej po tygodniu i różnice inkasowali współpracownicy Ryszarda K., którzy mieli pełnomocnictwa do rachunków – mówił dalej o Giertychu.
Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieście w pierwszej instancji w kwietniu 2025 roku uniewinnił Pereirę od zarzucanego mu przez Giertycha czynu. Od tego wyroku przysługiwało jednak stronom odwołanie.
Przypomnijmy, iż Samuel Pereira szefem redakcji portalu TVP Info został w lipcu 2017 roku, a od stycznia 2016 do czerwca 2017 roku był zastępcą kierownika redakcji publicystyki w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Wcześniej był dziennikarzem "Gazety Polskiej Codziennie".
Od września 2024 roku Pereira pracuje w telewizji wPolsce24. Odpowiada za wydawanie serwisów informacyjnych, pojawiał się też jako komentator w programach publicystycznych.








