Giertych pisze o Kaczyńskim i ogłasza amnestię dla części posłów PiS. "Nie bójcie się go"

16 godzin temu
Roman Giertych w obszernym wpisie w mediach społecznościowych zwrócił się do posłanek i posłów PiS po aferze w Sejmie i ostrej wymianie zdań z Jarosławem Kaczyńskim. "Przeproście, abyście potem nie płakali, gdyż przyjdzie wam płacić za swe czyny" – czytamy w swoistym liście zatytułowanym "50 twarzy Kaczyńskiego".


Roman Giertych powrócił w mediach społecznościowych do środowej afery w Sejmie. Przypomnijmy, iż po tym, jak poseł KO wyszedł na mównicę, jego wystąpienie zakłócał Jarosław Kaczyński, a część posłów PiS – na czele z Iwoną Arent – zaczęła wykrzykiwać, iż mecenas jest "mordercą".

"50 twarzy Kaczyńskiego" – tak zaczyna się sobotni wpis Giertycha w serwisie X.

"To, co wydarzyło się w Sejmie 2 kwietnia, nie ma żadnego precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu. 50 posłów zagłuszających moje wystąpienie najgorszą zniewagą, jaka może dotknąć człowieka, czyli nazwaniem kogoś mordercą, pokazało całej Polsce, iż są gotowi zrobić dla tego człowieka wszystko. Z mojej perspektywy te wrzaski wyglądały jak krzyki 50 opętanych" – stwierdził poseł.

"50 twarzy Kaczyńskiego". Giertych pisze do posłów PiS po aferze w Sejmie


Giertych dodał, iż "każdy i każda z tych 50 posłów wie, iż nikogo nie zabiłem, a wiązanie mnie ze śmiercią Barbary Skrzypek z tego powodu, iż 6 lat temu podjąłem się prowadzenia sprawy w imieniu Geralda Birgfellnera, to idiotyzm wielokrotnie przekraczający choćby bezczelne oskarżenia o 'zbrodnię smoleńską'".



"Zrobiły to osoby, które ostentacyjnie nazywają się katolikami, a niektóre z nich widziałem, jak wychodziły z kaplicy sejmowej po rekolekcjach wielkopostnych. Tymczasem takie lżenie innego człowieka to ciężki grzech. Ponadto rzucanie w twarz podczas przemówienia posła w Sejmie tego typu oskarżeń jest chyba najpoważniejszym rodzajem popełnienia przestępstwa znieważania funkcjonariusza publicznego wykonującego swoje obowiązki służbowe (art. 226 kk)" – czytamy.

Zawiadomienie do prokuratury na posłów PiS


Giertych przekazał, iż klub parlamentarny Koalicji Obywatelskiej złożył zawiadomienie na posłów PiS do prokuratury, a on sam – jako pokrzywdzony – będzie domagał się "bardzo szybkiego śledztwa". "Właściwie wszyscy powinni być skazani na pierwszej rozprawie. Moim celem jest zakończenie tej sprawy w tym roku" – dodał mecenas.

Ujawnił też, jakiej kary będzie domagał się dla posłanek i posłów PiS, którzy skandowali w jego stronę "Morderca!". "6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok oraz nałożenia w związku z zawieszeniem kary obowiązku zapłaty 200 tysięcy na rzecz WOŚP" – poinformował Giertych.

W przypadku Kaczyńskiego i Arent poseł będzie domagał się wyższej kary: roku więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz po 300 tys. zł na WOŚP. "Orzeczenie takich kar oznaczałoby oczywiście, iż wszyscy oni straciliby mandaty poselskie (przestępstwo jest ścigane z oskarżenia publicznego) oraz do końca zatarcia skazania nie mogliby kandydować" – podkreślił Giertych.

Giertych pisze o "amnestii wielkanocnej"


Co ciekawe, poseł KO przewiduje... "amnestię Wielkanocną". "Jeżeli którykolwiek z tych posłów publicznie przeprosi mnie w nagraniu lub na żywo w TVP do tegorocznej Wielkanocy oraz prześle mi do kancelarii swoje przeprosiny, to będę wnioskować o warunkowe umorzenie jego sprawy bez żadnych kar" – napisał.

"Ta amnestia nie dotyczy pani Arent, Kaczyńskiego i wszystkich członków rządów Mateusza Morawieckiego, gdyż powinni być bardziej świadomi swoich czynów i bardziej za nie odpowiadają" – dodał.

Na koniec Giertych zwrócił się z apelem do części posłów PiS, którzy "mogą skorzystać z tej amnestii". "Przeproście, abyście potem nie płakali, gdyż przyjdzie wam płacić za swe czyny. Przeproście też dlatego, iż zrobiliście coś złego. Ja też mam rodzinę. Wyobraźcie sobie, co by wasi najbliżsi czuli, gdyby taka sytuacja was spotkała" – wskazał.

Wspomniał także o prezesie PiS.

"Kaczyński was zwiódł, bo boi się sprawy karnej, która przybrała dla niego niekorzystny obrót. I wciągnął was w ten swój strach i nienawiść. Nie bójcie się go. On już żadnych list wyborczych ustawiać nie będzie, bo nieuchronnie spotka go, do następnych wyborów, surowa sprawiedliwość. Liczę na to, iż się zreflektujecie" – podsumował polityk KO.

Idź do oryginalnego materiału