Łukasz Gibała złożył około 5,4 tys. podpisów, ale komisja miała uznać za prawidłowe jedynie około 1,7 tys. Do rejestracji potrzeba 3 tys., dlatego kandydat musi uzupełnić listy do 3 września, do godz. 16. jeżeli tego nie zrobi, nie wystartuje 27 września w przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa.
Komisja zakwestionowała większość podpisów
Komitet Łukasza Gibały znalazł się pod presją czasu. Według ustaleń serwisu LoveKraków.pl do Miejskiej Komisji Wyborczej trafiło około 5,4 tys. podpisów, z których za prawidłowe uznano około 1,7 tys. To oznacza brak mniej więcej 1,3 tys. ważnych podpisów do ustawowego minimum.
Sam Gibała poinformował 31 sierpnia, iż znaczna część wpisów zostanie odrzucona z przyczyn formalnych. Wyjaśnił, iż na wydrukowanej karcie zabrakło słowa „Kraków”. o ile osoba udzielająca poparcia nie dopisała nazwy miasta przy adresie, podpis nie przechodził weryfikacji. Kandydat podkreślił, iż nie chodziło o fałszowanie list ani o osoby spoza krakowskiego spisu wyborców.
Inne relacje wskazują również na nieprawidłowe numery PESEL, braki w danych o miejscu zamieszkania i powtarzające się wpisy. Komisja ma wydać czasową odmowę rejestracji i umożliwić komitetowi uzupełnienie dokumentów. Ostateczny termin zgłaszania kandydatów upływa 3 września o godz. 16. Każda nowa lista również przejdzie pełną kontrolę formalną.
Błąd formularza nie znosi odpowiedzialności komitetu
Gibała krytykuje przepisy jako nadmiernie formalistyczne i wskazuje, iż numer PESEL pozwala zweryfikować wyborcę. Ten argument zasługuje na rozmowę po wyborach. Teraz jednak reguły są jednakowe dla wszystkich komitetów. Kandydat ubiegający się o zarządzanie drugim co do wielkości miastem w Polsce musi dopilnować podstawowej dokumentacji własnej kampanii.
Nie wolno też lekceważyć głosu mieszkańców, którzy faktycznie poparli kandydaturę. Odrzucenie podpisu z powodu brakującej nazwy miasta może wyglądać jak triumf formularza nad realną wolą wyborcy. Rozwiązaniem nie jest jednak uznaniowość komisji, ale szybkie uzupełnienie list, a później rozsądna zmiana procedur. Prawo wyborcze musi być jasne i odporne na dowolność.
Komitet zaapelował do osób, które nie są pewne poprawności wcześniejszego wpisu, aby podpisały listę ponownie. Najbliższe godziny pokażą więc sprawność zaplecza Gibały. Wyścig o urząd po Aleksandrze Miszalskim od początku toczy się w atmosferze politycznego i organizacyjnego napięcia.
Kraków potrzebuje uczciwej konkurencji
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września. Do 14 września komisja ma ogłosić listę zarejestrowanych kandydatów. Gibała startuje po raz czwarty. W 2024 roku przegrał w drugiej turze z Aleksandrem Miszalskim, zdobywając 48,96 proc. głosów.
Stawka wykracza poza los jednego polityka. Krakowianie mają prawo wybierać spośród kandydatów, którzy potrafią zebrać realne poparcie i dochować wymaganych procedur. W wyborczym wyścigu pojawiły się już 24 komitety, ale sama liczba zgłoszeń nie zastąpi powagi, programu i organizacyjnej odpowiedzialności. Mieszkańcy nie powinni tracić realnej alternatywy przez błąd, którego komitet mógł uniknąć.
Jeżeli Gibała zbierze brakujące podpisy, decyzję podejmą mieszkańcy przy urnach. jeżeli nie zdąży, odpadnie przed rozpoczęciem adekwatnej walki. Dla kandydata, który chce przejąć odpowiedzialność za Kraków, to brutalny, ale czytelny test skuteczności.
Źródło: RMF24, LoveKraków.pl
Źródło: RMF24











