Gen. Wiktor Nazarow: Rosja wybrała Polskę do eskalacji. Są dwa powody

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Gen. Wiktor Nazarow: Rosja wybrała Polskę do eskalacji. Są dwa powody


Gen. Wiktor Nazarow ocenił 30 września, iż Rosja wybrała Polskę do testowania i nasilania prowokacji z dwóch powodów: przez nasz kraj płynie główny strumień pomocy na Ukrainę, a granice z Białorusią i obwodem królewieckim ułatwiają Moskwie wywieranie presji. Dla Polaków oznacza to trwałe zagrożenie hybrydowe.

Polska na pierwszej linii rosyjskiej presji

Generał major rezerwy Wiktor Nazarow, były szef sztabu ukraińskiej operacji antyterrorystycznej i były pierwszy zastępca szefa Głównego Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, przedstawił swoją ocenę w projekcie ŚwiatOgląd na Slawa.TV i Espreso. Według niego wybór Polski jako miejsca testowania rosyjskich prowokacji wynika z geografii i znaczenia naszego kraju dla obrony Ukrainy. To opinia doświadczonego wojskowego, a nie oficjalnie potwierdzony plan Kremla. Nie wolno jej jednak zbyć wzruszeniem ramion.

Rosja od dawna sprawdza odporność państw zachodnich poniżej progu otwartej wojny. Sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i naruszanie przestrzeni powietrznej pozwalają Moskwie badać procedury, czas reakcji oraz polityczną wolę przeciwnika. Niedawne rosyjskie groźby wobec europejskich fabryk broni pokazują, iż Polska jest wymieniana wprost jako państwo zaangażowane w zaplecze obronne regionu.

Pierwszy powód: główny szlak pomocy na Ukrainę

Nazarow wskazał, iż Polska jest jedynym państwem NATO mającym tak długą granicę z Ukrainą, przez którą od ponad czterech lat płynie ogromna część pomocy partnerów. W rozmowie podkreślił, iż Kijów nie otrzymuje porównywalnego wsparcia przez żadną inną granicę ani przez inne państwo. Wypowiedź generała opublikowało ukraińskie Espreso.

To czyni Polskę zapleczem logistycznym o strategicznym znaczeniu. Dla Rosji zakłócenie tego szlaku byłoby sposobem uderzenia w zdolność Ukrainy do dalszej obrony bez podejmowania pełnoskalowego ataku na NATO. Presja może więc przyjmować formy trudne do jednoznacznego przypisania: kampanii dezinformacyjnych, prób dywersji albo incydentów przedstawianych później jako przypadek.

Polska ma prawo udzielać pomocy Ukrainie zgodnie z własnym interesem bezpieczeństwa. Ta pomoc nie może jednak oznaczać ślepoty na koszt i ryzyko ponoszone przez naszych obywateli. Państwo powinno chronić węzły transportowe, infrastrukturę krytyczną i zakłady zbrojeniowe z taką samą determinacją, z jaką składa polityczne deklaracje. Rosyjskie ataki na Ukrainę już wymuszają podrywanie polskich myśliwców, więc zagrożenie nie jest abstrakcyjnym ćwiczeniem sztabowym.

Drugi powód: Białoruś i obwód królewiecki

Drugim czynnikiem jest położenie Polski. Nazarow przypomniał, iż nasz kraj graniczy z Białorusią, bliskim sojusznikiem Federacji Rosyjskiej, oraz bezpośrednio z Rosją przez obwód królewiecki. W jego ocenie daje to Moskwie dodatkowe możliwości rozszerzania prowokacji i tworzenia nowych zagrożeń w przyszłości.

Mapa jest bezlitosna. Polska leży między obszarem rosyjskiej aktywności wojskowej a najważniejszym zapleczem walczącej Ukrainy. Ten układ wymaga twardego realizmu: sprawnej obrony powietrznej, kontrwywiadu, ochrony granic i przygotowania ludności cywilnej. Polskie plany ewakuacyjne na czarny scenariusz są częścią koniecznego przygotowania, ale dokument na urzędowym biurku nie zastąpi ćwiczeń, zapasów i jasnych procedur.

Polska musi odstraszać, a nie tylko reagować

Ocena Nazarowa wskazuje stawkę dla Polski bardzo konkretnie. Chodzi o bezpieczeństwo rodzin, ciągłość transportu, stabilność dostaw energii i odporność państwa na szantaż. Każdy udany test zachęca przeciwnika do kolejnego kroku. Każda szybka i czytelna odpowiedź podnosi jego koszt.

Warszawa powinna utrzymywać solidarność sojuszniczą, ale nie może uzależniać podstawowej ochrony kraju od dobrej woli partnerów. Polska potrzebuje własnych zdolności rozpoznania, obrony i odstraszania, a także polityków gotowych nazywać Rosję zagrożeniem bez siania paniki. Pokój na wschodniej flance nie utrzyma się dzięki uspokajającym komunikatom. Utrzyma go siła państwa, którego nie opłaca się sprawdzać.

Źródło: Espreso, 30 września 2026 r.

Idź do oryginalnego materiału