"Gdy tytani rozmawiają: Co jest stawką wizyty Trumpa w Chinach? Przywódcy obu państw mają omówić kwestie wojny w Iranie, rywalizacji w dziedzinie sztucznej inteligencji, Tajwanu oraz napięć handlowych."

grazynarebeca.blogspot.com 1 godzina temu

Updated 11 May, 2026 14:15

Prezydent USA Donald Trump wita prezydenta Chin Xi Jinpinga przed spotkaniem dwustronnym w bazie lotniczej Gimhae, 30 października 2025 r., w Pusan ​​w Korei Południowej. © Andrew Harnik/Getty Images


W środę Donald Trump ma wylądować w Pekinie w Chinach, rozpoczynając dwudniową wizytę państwową – pierwszą wizytę prezydenta USA od ośmiu lat – w momencie, gdy relacje między dwiema największymi gospodarkami świata znajdują się na rozdrożu, wyznaczonym przez wojnę z Iranem, tarcia handlowe oraz rywalizację technologiczną.

Program wizyty przewiduje spotkanie dwustronne z prezydentem Xi Jinpingiem w czwartek rano, po którym nastąpi wizyta w Świątyni Nieba oraz bankiet państwowy, a także lunch roboczy w piątek, przed odlotem Trumpa do kraju.

Główna zastępczyni sekretarza prasowego Białego Domu, Anna Kelly, określiła tę podróż mianem „wizyty o ogromnym znaczeniu symbolicznym”, zapowiadając jednocześnie „więcej korzystnych porozumień w imieniu naszego kraju”.

Te rozmowy o wysokiej stawce będą prawdopodobnie koncentrować się wokół wojny prowadzonej przez USA i Izrael przeciwko Iranowi – co było powodem przełożenia wizyty, pierwotnie zaplanowanej na koniec marca – a także wokół kwestii Tajwanu, sztucznej inteligencji oraz surowców krytycznych.

Iran i ropa naftowa

Oczekuje się, iż wojna z Iranem oraz kryzys w Cieśninie Ormuz zdominują agendę spotkań;
anonimowy urzędnik amerykański poinformował dziennikarzy podczas briefingu, iż Trump prawdopodobnie „wywrze presję” na Chiny w kwestii zakupu irańskiej ropy oraz domniemanych dostaw komponentów podwójnego zastosowania do Teheranu.

Oznaki takiego podejścia stały się widoczne w zeszłym tygodniu, gdy USA nałożyły sankcje na chińskie rafinerie skupujące irańską ropę, a także na podmioty – jak określił to Waszyngton – „mające siedzibę w Chinach i dostarczające zdjęcia satelitarne, które umożliwiają Iranowi przeprowadzanie uderzeń militarnych na siły amerykańskie”.

W odpowiedzi Chiny nakazały swoim firmom ignorowanie amerykańskich sankcji – krok, który Max Meizlish, analityk z Fundacji na rzecz Obrony Demokracji (Foundation for Defense of Democracies), określił mianem „bezprecedensowego... aktu buntu ze strony Pekinu”.

Oczekuje się również, iż Trump wezwie Xi do wykorzystania unikalnych wpływów Pekinu w Teheranie w celu ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz – kluczowego szlaku wodnego, przez który przed wybuchem wojny przepływało około 20% transportowanej drogą morską ropy naftowej.

Chiny – będące największym na świecie odbiorcą ropy z regionu Zatoki Perskiej – wyraziły zrozumienie dla tej kwestii, wzywając Teheran do usunięcia przeszkód utrudniających ruch morski. „Pięć B” w handlu
Obaj przywódcy są gotowi omówić kwestie, które obserwatorzy określili mianem „Pięciu B” (ang. *Five Bs*):
chiński zakup samolotów firmy Boeing, amerykańskiej wołowiny i soi, a także utworzenie Rady Handlu oraz Rady ds. Inwestycji.

W kwestii Boeinga przywódcy mogą dać zielone światło na zakup choćby pięciuset samolotów modelu 737 MAX oraz około 100 maszyn szerokokadłubowych dla kilku chińskich przewoźników lotniczych.

Wartość tej transakcji szacowana jest na dziesiątki miliardów dolarów;
według doniesień w składzie amerykańskiej delegacji znajduje się dyrektor generalny Boeinga, Kelly Ortberg.

Jako największy na świecie importer soi, Chiny historycznie odpowiadały za połowę amerykańskiego eksportu tego zboża i stanowiły najważniejszy rynek zbytu dla amerykańskich produktów rolnych.

Handel soją nie był jednak wolny od problemów – w tej chwili amerykańskie ziarno obłożone jest w Chinach łącznym cłem w wysokości 13%, podczas gdy w przypadku soi brazylijskiej stawka ta wynosi zaledwie 3%.

Ponadto, choć Chiny wywiązały się ze zobowiązania do zakupu 12 milionów ton soi w roku 2025, nie jest jasne, czy Pekin zrealizuje ambitniejszy cel, zakładający roczny zakup 25 milionów ton w latach 2026–2028.

Tajwan – punkt zapalny

Tajwan – który Chiny uznają za integralną część swojego terytorium państwowego – od dawna stanowi punkt sporny w relacjach między Waszyngtonem a Pekinem.

Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi określił tę samorządną wyspę mianem „największego źródła ryzyka” w relacjach dwustronnych, wzywając Waszyngton do „dotrzymania zobowiązań i dokonania adekwatnego wyboru, co otworzyłoby nowe perspektywy dla współpracy chińsko-amerykańskiej”.

Wiele doniesień medialnych wskazuje, iż Chiny oczekują od Trumpa deklaracji, iż USA „sprzeciwiają się” niepodległości Tajwanu – co stanowiłoby odejście od dotychczasowego języka dyplomatycznego – a urzędnicy w Tajpej obawiają się, iż prezydent USA może przychylić się do tej prośby.


Nienazwany amerykański urzędnik powiedział jednak dziennikowi „Financial Times”,„nie spodziewamy się w przyszłości żadnych zmian w polityce USA [wobec Tajwanu]”.


Choć administracja Trumpa kontynuowała dostawy broni na Tajwan, sam prezydent USA wyrażał wcześniej sceptycyzm co do konieczności obrony wyspy, a także oskarżał ją o „kradzież” amerykańskiego przemysłu produkcji półprzewodników.


Pierwiastki ziem rzadkich i cła

Chiny dysponują potężnym atutem, jakim jest niemal całkowita kontrola nad łańcuchami dostaw pierwiastków ziem rzadkich.

Analitycy cytowani przez „Guardiana” sugerują, iż Pekin może zaoferować długoterminowe porozumienie handlowe, gwarantujące USA dostęp do tych surowców pod warunkiem, iż nie zostaną one wykorzystane do celów wojskowych.


Kwestia ta od lat stanowi punkt zapalny w relacjach między obu państwami;

decyzja Chin o wprowadzeniu w 2025 roku ograniczeń eksportowych na pierwiastki ziem rzadkich wywołała poważne zawirowania w amerykańskim przemyśle zaawansowanych technologii.


Choć pod koniec 2025 roku Waszyngton i Pekin zawarły wstępny „rozejm handlowy” – który wygasa w listopadzie bieżącego roku – liderzy amerykańskiego przemysłu skarżyli się na opóźnienia w wydawaniu licencji eksportowych oraz ogólną niestabilność łańcuchów dostaw.


Jeśli chodzi o szerszy kontekst wojny handlowej, obie strony realizowane są w tej chwili w stanie „zawieszenia broni”, w wyniku którego efektywne cła nałożone przez Trumpa wahają się w przedziale od 19% do 24% – po tym, jak w szczytowym momencie intensywnych eskalacji na zasadzie „wet za wet” sięgały poziomu 145%.

Według doniesień USA i Chiny prowadzą w tej chwili rozmowy na temat rocznego przedłużenia tego porozumienia w zamian za zagwarantowanie nieprzerwanych dostaw pierwiastków ziem rzadkich.


Cyfrowe pole bitwy

Wizyta Trumpa przypada na okres, w którym Biały Dom oskarża Chiny o „kradzież” technologii sztucznej inteligencji (AI), w tym o prowadzenie „celowych kampanii na skalę przemysłową”, mających na celu pozyskiwanie funkcjonalności z modeli AI opracowanych w USA, aby wykorzystać je do szkolenia tańszych, konkurencyjnych systemów.


W odpowiedzi Ambasada Chin w Waszyngtonie oświadczyła, iż ​​Pekin „sprzeciwia się nieuzasadnionemu represjonowaniu chińskich firm przez USA”, dodając jednocześnie, iż „przywiązuje ogromną wagę do ochrony praw własności intelektualnej”.


Pekin od dawna protestuje przeciwko działaniom, które postrzega jako zmasowany atak USA na chińskie firmy technologiczne – w tym przeciwko restrykcjom nałożonym na koncern Huawei oraz dążeniom do wyeliminowania technologii powiązanych z Chinami z systemów amerykańskich samochodów podłączonych do sieci; polityka ta jest powszechnie odbierana jako dotkliwy cios wymierzony w chińskich producentów pojazdów elektrycznych.


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/639861-trump-xi-summit-explainer/

Idź do oryginalnego materiału