W nocy zeszłam do metra, które już od czterech lat pełni funkcję schronu. Było tam wielu ludzi: z rozkładanymi łóżkami, torbami, zwierzętami domowymi. Położyłam się obok kobiety z dzieckiem. Dziecko długo płakało, ale nikt nie zwracał na to uwagi – w takich miejscach obowiązuje niepisana solidarność. Być może wielu z nas w tamtym momencie chciałoby znów stać się dzieckiem, przytulić do mamy i po prostu popłakać.
Gdy gaśnie światło, zostaje solidarność. Kijów zimą [Korespondencja]
7 miesięcy temu
- Strona główna
- Polityka krajowa
- Gdy gaśnie światło, zostaje solidarność. Kijów zimą [Korespondencja]
Powiązane
Czym jest Polska dla idioty Lecha Wałęsy ?!
1 godzina temu
Słowacy chwalą Polaków. "Strefa śmierci" na granicy
2 godzin temu
Szał na stacjach w Zakopanem. Zaczęło brakować paliwa
3 godzin temu
Roszady / dorka
3 godzin temu
Polecane
Ukrywał się w Norwegi prawie od roku. Wpadł pod kołdrą
51 minut temu












