W nocy zeszłam do metra, które już od czterech lat pełni funkcję schronu. Było tam wielu ludzi: z rozkładanymi łóżkami, torbami, zwierzętami domowymi. Położyłam się obok kobiety z dzieckiem. Dziecko długo płakało, ale nikt nie zwracał na to uwagi – w takich miejscach obowiązuje niepisana solidarność. Być może wielu z nas w tamtym momencie chciałoby znów stać się dzieckiem, przytulić do mamy i po prostu popłakać.
Gdy gaśnie światło, zostaje solidarność. Kijów zimą [Korespondencja]
7 miesięcy temu
- Strona główna
- Polityka krajowa
- Gdy gaśnie światło, zostaje solidarność. Kijów zimą [Korespondencja]
Powiązane
ADAM BODNAR I JACEK PRUSINOWSKI - PORANNE ROZMOWY ZERO
1 godzina temu













