Gaz zamiast węgla. Czechom się opłaca, a w Kaczycach cisza

3 godzin temu

Kiedy 31 stycznia 2026 r. z kopalni ČSM w Stonawie wyjechał ostatni wagon węgla, zakończyła się nie tylko działalność zakładu, ale i ponad 250-letnia historia wydobycia węgla kamiennego w Republice Czeskiej. Jednak dla spółki OKD to nie był koniec, a raczej początek nowego etapu. Po drugiej stronie granicy, w Kaczycach, historia wygląda inaczej. Tam po Kopalni Węgla Kamiennego „Morcinek” pozostały dziś jedynie wspomnienia. I pytanie: dlaczego podobny scenariusz transformacji nie wydarzył się w Polsce?

Zamknięcie kopalni ČSM nie oznacza bowiem porzucenia infrastruktury ani zasobów. Wręcz przeciwnie – OKD postawiło na ich nowe wykorzystanie.

Czechy: koniec wydobycia, początek transformacji

Gaz kopalniany, który przez lata był problemem technologicznym i zagrożeniem, dziś staje się paliwem przyszłości, a dawna kopalnia w Stonawie przez cały czas ma pełnić istotną rolę w regionie. Spółka OKD (Ostravsko-karvinské doly) zapowiada bowiem nową inwestycję, która wykorzysta potencjał drzemiący pod ziemią jeszcze długo po zakończeniu eksploatacji złóż. Chodzi o gaz kopalniany – produkt uboczny wydobycia, który dotąd w dużej mierze był jedynie odprowadzany lub spalany. Teraz ma się stać źródłem energii.

Jak zapowiadają przedstawiciele firmy, na terenie kopalni ČSM-Północ powstanie nowoczesna jednostka kogeneracyjna o wartości 23 milionów koron. Instalacja ma rozpocząć pracę jesienią i będzie produkować jednocześnie energię elektryczną oraz ciepło. Tzw. jednostka kogeneracyjna to bowiem zaawansowane urządzenie energetyczne, które w jednym, zintegrowanym procesie technologicznym jednocześnie wytwarza energię elektryczną oraz ciepło użytkowe (ciepłą wodę lub parę techniczną). Do tego w przeciwieństwie do tradycyjnych elektrowni, które marnują ciepło odpadowe, nowoczesna kogeneracja wykorzystuje je do celów grzewczych, osiągając sprawność ogólną bliską 90 proc.

– Gaz kopalniany, który uwalnia się spod ziemi podczas eksploatacji, będzie się wydobywał z kopalni jeszcze długo po jej zamknięciu. Tymczasem zawiera on ponad 40 proc. metanu nadającego się do wykorzystania w celach energetycznych. Zamiast go tylko odprowadzać lub spalać bez dalszego zastosowania, wykorzystamy go jako paliwo do produkcji energii elektrycznej i ciepła, oszczędzając w ten sposób znaczne środki na ich zakup – wyjaśnia Václav Maršálek, kierownik działu energetyki i administracji OKD.

Nowa instalacja będzie w stanie wytwarzać około 1 MW energii elektrycznej oraz 1,3 MW ciepła na godzinę. To istotny zastrzyk energii dla firmy, której obecne zapotrzebowanie wynosi 5-6 MW.

– Nowa jednostka może pokryć około jednej piątej naszego obecnego zużycia, ale po zakończeniu likwidacji kopalni, kiedy nasza energochłonność znacząco spadnie, energia ta pokryje całe zapotrzebowanie OKD, a nadwyżkę będziemy mogli dostarczać innym odbiorcom – dodaje Václav Maršálek.

Pomogą Austriacy

Jak podkreślają przedstawiciele spółki, kogeneracja jest rozwiązaniem bardziej efektywnym energetycznie i przyczynia się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla (w porównaniu z tradycyjnymi metodami wytwarzania energii). Czeski projekt jest zaś realizowany w formule „pod klucz”. Dostawcą technologii została austriacka firma Jenbacher. OKD wybrało ją spośród kilku oferentów, biorąc pod uwagę nie tylko cenę, ale także niezawodność oraz zdolność pracy z gazem o zmiennym składzie, co ma znaczenie, ponieważ zawartość metanu w gazie kopalnianym będzie z czasem maleć. Szacowany czas zwrotu inwestycji wynosi zaś tylko około pięciu lat.

Na miejscu realizowane są już przygotowania do uruchomienia instalacji. Powstała płyta fundamentowa oraz stacja transformatorowa, która umożliwi wpięcie urządzenia do sieci elektroenergetycznej. Dostawa jednostki planowana jest w czerwcu, a rozruch testowy ma się rozpocząć w październiku. – Pełne uruchomienie nastąpi natomiast po zakończeniu wszystkich procedur licencyjnych i administracyjnych – zapowiada Maršálek.

Fot. spółka OKD

Gaz, który jeszcze niedawno był jedynie problemem technicznym, za Olzą staje się więc dziś szansą – zarówno na ograniczenie kosztów, jak i na bardziej zrównoważone wykorzystanie zasobów naturalnych. OKD inwestuje bowiem w Stonawie w nową technologię, która docelowo ma zapewnić firmie pełną samowystarczalność energetyczną. Przy tym to element szerszej strategii: odejścia od węgla i wejścia w sektor nowoczesnej energetyki. A jak sytuacja wygląda po naszej stronie granicy?

„Morcinek” przegrał z geologią i ekonomią

Kopalnia „Morcinek” w Kaczycach została zamknięta w 1998 r., w zupełnie innych realiach. Powody były brutalnie proste. Wydobycie się nie opłacało. Koszt produkcji przewyższał cenę węgla, a sama eksploatacja była wyjątkowo trudna. Złoże było słabo rozpoznane, silnie uskokowane, a warunki geologiczne skomplikowane i kosztowne. Do tego dochodziło wysokie zagrożenie metanowe i wodne, duże ciśnienia górotworu, niewielkie pola eksploatacyjne. Zdaniem specjalistów to nie była kopalnia, którą można było łatwo „przestawić” na nowe funkcje.

A dlaczego w Kaczycach nie ma dziś kogeneracji? Na pierwszy rzut oka sytuacja wydaje się przecież podobna. W obu przypadkach mamy do czynienia z kopalniami metanowymi, gdzie gaz pozostaje w górotworze jeszcze długo po zakończeniu wydobycia. Różnice są jednak zasadnicze.

Znaczenie ma przede wszystkim moment zamknięcia „Morcinka”. Po prostu likwidowano go w latach 90., kiedy nikt nie myślał o transformacji energetycznej w dzisiejszym rozumieniu, a gaz kopalniany traktowano głównie jako zagrożenie, a nie zasób.

Do tego w Stonawie infrastruktura kopalni ČSM przez cały czas funkcjonuje (choć w trybie likwidacyjnym). OKD utrzymuje zakład i może inwestować w nowe technologie. W Kaczycach infrastruktura została w dużej mierze zlikwidowana lub zdegradowana (obok przypominamy archiwalny tekst, który ukazał się w „Głosie”, opisujący zdarzenia z 20 czerwca 2000 roku, gdy wysadzono wieże kopalni „Morcinek”). Ponadto ČSM była dużą, nowoczesną kopalnią – ostatnią w kraju. Wciąż pozostają tam ogromne ilości gazu i infrastruktura pozwalająca go pozyskiwać. „Morcinek” był zakładem o ograniczonym potencjale i trudnych warunkach eksploatacyjnych.

Ważna jest również strategia państwa. Czechy świadomie kończą epokę węgla i szukają nowych modeli działalności dla regionów pogórniczych. OKD nie znika – zmienia profil. W Polsce likwidacja kopalń w latach 90. miała charakter głównie oszczędnościowy, a nie rozwojowy.

Dwie kopalnie, dwa światy

Historia „Morcinka” pokazuje, jak bardzo zmieniło się myślenie o energetyce. To, co kiedyś było odpadem, w tej chwili staje się surowcem. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, iż w Kaczycach zmarnowano szansę. Bardziej trafne wydaje się pytanie, czy w ogóle była ona wtedy możliwa? Pamiętajmy bowiem, iż pod koniec lat 90. brakowało technologii na odpowiednim poziomie, polityki wspierającej transformację i – przede wszystkim – kapitału.
Dziś Czechy korzystają z tego, czego Polska nie miała trzy dekady temu: doświadczenia, presji klimatycznej i dostępu do nowoczesnych rozwiązań. ČSM i „Morcinek” to przykład dwóch różnych epok. Jedna kończy działalność, ale zaczyna nowe życie jako źródło energii. Druga zakończyła historię definitywnie – zanim pojawiła się koncepcja „drugiego życia” kopalń.

Fot. Gminny Ośrodek Kultury w Zebrzydowicach

Sytuacja wcale jednak nie jest biało-czarna, bo choć kopalnia w Kaczycach zakończyła działalność blisko trzy dekady temu, metan z „Morcinka” przez cały czas trafia do naszej gospodarki.

Zagrożenie, które stało się surowcem

Metan towarzyszył eksploatacji „Morcinka” od początku jego funkcjonowania. Był też jednym z głównych zagrożeń, wymagającym stałej kontroli i odprowadzania. Po zamknięciu kopalni w 1998 r. problem nie zniknął. Metan przez cały czas wydziela się z górotworu i może migrować ku powierzchni. Aby zapobiec jego niekontrolowanemu uwalnianiu, konieczne jest więc utrzymanie systemów jego ujmowania. W naszym regionie zarządza nimi Zakład Odmetanowania Kopalń w Jastrzębiu-Zdroju.

Mimo więc, iż w Kaczycach nie powstała instalacja kogeneracyjna na miarę tej planowanej w czeskiej Stonawie, gaz z „Morcinka” znajduje swoje miejsce w lokalnej gospodarce. Wykorzystywany jest m.in. jako paliwo w elektrociepłowniach czy zakładach przemysłowych. To cichy, niewidoczny na co dzień proces, ale w ten sposób gaz z Kaczyc był przez lata dostarczany m.in. Miejskiemu Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej „Ciepło” w Skoczowie i wykorzystywano go do ogrzewania mieszkań na największych skoczowskich osiedlach.

Idź do oryginalnego materiału