Kilkaset osób znów stanęło pod parlamentem w Tiranie, a policja odpowiedziała gazem łzawiącym, pieprzowym i armatkami wodnymi. Drugiego lipca albańska stolica przeżyła kolejną odsłonę trwającego już ponad miesiąc buntu przeciwko premierowi Ediemu Ramie. Rannych zostało dwunastu policjantów, zatrzymano osiemnaście osób. O co toczy się ta walka?
Kolejna eskalacja pod albańskim parlamentem
Drugiego lipca przed budynkiem parlamentu w Tiranie zebrało się kilkaset osób, a demonstracja gwałtownie przerodziła się w starcia. Policja użyła gazu łzawiącego, gazu pieprzowego oraz armatek wodnych, by rozproszyć tłum. Część protestujących obrzuciła funkcjonariuszy kamieniami, jajkami i plastikowymi butelkami, a fragmentem metalowej barierki wybito szyby w policyjnym radiowozie.
Bilans jednego wieczoru pokazuje skalę napięcia. Jak podają albańskie służby, rannych zostało dwunastu policjantów, a osiemnaście osób trafiło do zatrzymania. To nie był odosobniony wybuch, ale kolejny rozdział konfliktu, który od tygodni paraliżuje życie polityczne kraju.
Bunt, który trwa od tygodni
Protesty przed parlamentem ciągną się już ponad miesiąc i doczekały się własnej nazwy: „rewolucja flamingów". Demonstranci domagają się dymisji premiera Ediego Ramy, a spod gmachu niosło się hasło, iż szef rządu powinien trafić do więzienia.
Za falą wystąpień stoi opozycja. Do wyjścia na ulice wzywa Sali Berisha, lider Partii Demokratycznej i były premier, który od miesięcy próbuje przekuć uliczny gniew w polityczną presję na obóz rządzący. Rama, kierujący Albanią nieprzerwanie od 2013 roku, na razie nie ustępuje.
To nie pierwsza tak gwałtowna odsłona kryzysu. Już zimą pod parlamentem dochodziło do starć, podczas których w stronę policji leciały koktajle Mołotowa i race, a odpowiedzią również bywały armatki wodne i gaz. Kolejne miesiące pokazały, iż napięcie nie wygasa, ale się utrwala, a każda demonstracja grozi przerodzeniem się w regularną bitwę o ulice stolicy.
Luksusowy kurort i zagrożone flamingi
Iskrą, która podpaliła nastroje, stały się plany budowy luksusowego kompleksu nad laguną Narta. Według doniesień inwestycja jest powiązana z amerykańskim kapitałem, w tym z Jaredem Kushnerem, zięciem prezydenta Stanów Zjednoczonych. Rząd przekonuje, iż projekt okaże się dla regionu przełomowy i przyniesie miejsca pracy.
Krytycy widzą to inaczej. Laguna Narta to obszar cenny przyrodniczo, dom między innymi dla flamingów, od których wzięła się nazwa protestów. Dla wielu Albańczyków spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do ekologii. To także pytanie, czyje interesy ważą więcej: mieszkańców i chronionej przyrody czy zagranicznych inwestorów oraz rządzącej elity.
Kandydat do Unii z armatkami wodnymi
Albania od lat puka do drzwi Unii Europejskiej jako oficjalny kandydat do członkostwa. Tym mocniej z tymi aspiracjami kontrastują obrazy armatek wodnych i gazu kierowanych przeciw własnym obywatelom pod gmachem parlamentu. Bruksela potrafi być głośna, gdy o praworządność chodzi w Warszawie czy Budapeszcie. Czy z równą uwagą przygląda się temu, co dzieje się w Tiranie, pozostaje pytaniem otwartym.





![Lasówka: Polsko-czeskie spotkanie z nietoperzami, przyrodą i historią przyciągnęło tłumy [Foto]](https://tvklodzka.pl/wp-content/uploads/2026/07/05ey_qMz.jpg)









![W Medjugorje trwa czyszczenie sprofanowanych figur Maryi [WIDEO]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/07/Projekt-bez-nazwy-3.png)