"Gabinet prezes w Szpitalu Południowym zaplombowany" - przekazał poseł PiS Janusz Cieszyński, który w czwartek rozpoczął kontrolę w warszawskim Szpitalu Południowym. To pokłosie afery wokół zarobków 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka. Na działania opozycji zareagował polityk KO Bartosz Arłukowicz. Zaapelował do Cieszyńskiego, by "nie pchał się w brudnych butach" na oddział in vitro.
Gabinet prezes zaplombowany. Politycy PiS wkroczyli do Szpitala Południowego

Polityk PiS Janusz Cieszyński opublikował w czwartek zdjęcie, na którym - jak opisał - widać drzwi do gabinetu prezes Warszawskiego Szpitala Południowego Anny Łukasik. Wejście zostało zaklejone taśmą klejącą, umieszczono także na nich kartkę z informacją o "zaplombowaniu" pomieszczenia.
"Gabinet prezes Anny Łukasik w Szpitalu Południowym zaplombowany" - przekazał w mediach społecznościowych były minister cyfryzacji.
Polsatnews.pl próbował uzyskać komentarz od medycznej placówki w tej sprawie, ale do chwili publikacji artykułu nie udało nam się skontaktować z jej przedstawicielami.
Gabinet prezes Anny Łukasik w Szpitalu Południowym zaplombowany 😂
— Janusz Cieszyński (@jciesz) June 18, 2026
Niestety nie chcą nas z @a_milczanowska wpuścić do VIP roomu... pic.twitter.com/QlHL1shDDd
Szpital Południowy. Drzwi do gabinetu prezes "zaplombowane"
Jak dodał Cieszyński, do Szpitala Południowego w ramach poselskiej kontroli wszedł wraz z partyjną koleżanką Anną Milczanowską. Również ona zabrała głos w tej sprawie, twierdząc, iż w stołecznej placówce funkcjonował "salonik VIP" dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Informację o jego istnieniu podał w środę portal Zero.pl.
"Chcemy tam wejść, nie chcą nas wpuścić. Czekamy z Januszem Cieszyńskim w gabinecie dyrektora ds. administracyjno-prawnych, przyszła zaplombowana pani prezes, prawnik, nic nie mogą, nic nie wiedzą, nic nam nie powiedzą! Pycha kroczy przed upadkiem!" - napisała polityczka.
ZOBACZ: "Nie wiemy, czy tak było". Poseł KO o aferze w warszawskim szpitalu
Do Cieszyńskiego w mediach społecznościowych zaapelował wiceprzewodniczący KO, były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, który poprosił go, aby ten "nie pchał się w brudnych butach w poszukiwaniu saloników VIP" na teren oddziału, gdzie dokonuje się procedury in vitro. "Może pan w nich wchodzić do szopy z pańskimi respiratorami od handlarza bronią. Tu z daleka. Poza tym przypomnę, iż według was in vitro to grzech" - napisał.
Panie pośle Cieszyński. Prośba, żeby pan nie pchał się w brudnych butach w poszukiwaniu saloników VIP do sterylnych oddziałów IN VITRO. Może pan w nich wchodzić do szopy z pańskimi respiratorami od handlarza bronią. Tu z daleka. Poza tym przypomnę, iż wg was in vitro to grzech. pic.twitter.com/rGlm68IEhz
— Bartosz Arlukowicz (@Arlukowicz) June 18, 2026
W kolejnym materiale Cieszyński poinformował, iż prezes szpitala jest "na krótkiej linii ze swym patronem politycznym Bartkiem". "Nikt na oddział oczywiście nie wchodził, co możecie Państwo zobaczyć na filmie" - zapewnił.
Widać, iż prezes Łukasik na krótkiej linii ze swym patronem politycznym Bartkiem.
— Janusz Cieszyński (@jciesz) June 18, 2026
Nikt na oddział oczywiście nie wchodził, co możecie Państwo zobaczyć na filmie 😉⤵️ https://t.co/HIt3ZM31yu pic.twitter.com/v2gW4tsEtC
Kontrowersje wokół warszawskiego szpitala. Politycy PiS prowadzą kontrole
Głos zabrał też rzecznik PiS Rafał Bochenek. Przekazał, iż politycy partii prowadzą w czwartek kontrole w warszawskich szpitalach, z którymi związany ma być lekarz Dawid Kacprzyk. W jego ocenie mógł on pracować bądź w dalszym ciągu pracuje na kilku etatach w innych placówkach medycznych.
- Nasi parlamentarzyści od rana są w Szpitalu Południowym, są również w Szpitalu Bródnowskim, w szpitalu Św. Anny, kontrolują również przychodnię specjalistyczną na Ochocie. Sprawdzamy, na jakich warunkach ten człowiek został tam zatrudniony, kto przeprowadzał konkursy, jak te konkursy były przeprowadzane, kto w nich uczestniczył, jak były rozstrzygane i jak ten człowiek był wynagradzany i czy przychodził w ogóle do pracy, czy pracował w tych placówkach medycznych - powiedział rzecznik PiS.
ZOBACZ: Zwrot w sprawie lekarza Dawida Kacprzyka. Odchodzi z Koalicji Obywatelskiej
Bochenek nadmienił, iż wszystko wskazuje na to, iż przypadek Kacprzyka nie jest odosobniony. - Jest próba rozmydlenia tej afery, odwrócenia kota ogonem, mówi się o jakimś systemowym problemie (...). Próbuje się wszystkich umoczyć i stworzyć wrażenie, iż to było jakieś systemowe działanie, czy jest systemowe działanie w całej służbie zdrowia. Otóż proszę państwa nie - to jest systemowe, ale złodziejstwo zorganizowane przez polityków KO, bo ktoś tego człowieka w szpitalu zatrudniał, nie w jednym zresztą - mówił Bochenek.
Dawid Kacprzyk zarobił fortunę. Miał też przyjmować polityków KO bez kolejki
Według portalu Zero.pl oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym w Warszawie miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków KO. Działacze tej partii mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania były wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. Politycy mieli być również przyjmowani w specjalnie wydzielonym pokoju - potocznie określonego przez Cieszyńskiego i Milczanowską mianem "saloniku VIP".
Wcześniej media opisały, iż Kasprzyk - do niedawna radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus oraz koordynator SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym - miał w trakcie specjalizacji zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Fala kontrowersji odbiła się na karierze młodego medyka. W poniedziałek Marcin Kierwiński - minister spraw wewnętrznych i administracji, ale jednocześnie także szef warszawskich struktur KO - poinformował o rezygnacji Kacprzyka z członkostwa w partii.
ZOBACZ: Dawid Kacprzyk zwolniony ze Szpitala Południowego. Wydano oświadczenie
W środę Szpital Południowy poinformował o wypowiedzeniu umów zawartych pomiędzy placówką a 28-latkiem. Następnie media obiegła informacja o tym, iż Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła z urzędu czynności sprawdzające w sprawie priorytetowego przyjmowania polityków KO w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Rząd przyjął we wtorek projekt, który umożliwi pozyskiwanie informacji o wynagrodzeniach pracowników medycznych. Dane będą mogły być przypisane do konkretnych pracowników na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu. Projekt trafił już do Sejmu - w środę odbyło się jego pierwsze czytanie.


1 godzina temu






