Nie w specjalnie zaaranżowanym studiu fotograficznym. Ani podczas żadnego z największych prestiżowych salonów samochodowych. Nowy DS N°8 po raz pierwszy ujrzał światło dzienne, wyjeżdżając na ulice. Na pozór zwyczajne okoliczności były jednak bardzo wyjątkowe. Francuskie cacko przemierzało Pola Elizejskie, mając na pokładzie prezydenta Emmanuela Macrona wraz z małżonką. 8 maja 2025 roku, a więc w dniu obchodów 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Unikatowa wersja PRÉSIDENTIELLE DS N°8 była przedprodukcyjnym wariantem debiutującego modelu, skrojonym na potrzeby zapewnienia Macronowi największej porcji luksusu i bezpieczeństwa. Producent gwałtownie pochwalił się relacją w mediach z tego wydarzenia, komunikując, iż Emmanuel Macron został pierwszym na świecie prezydentem, który ma „elektryka” jako służbowe auto.
Kilka miesięcy później, podczas jazd prasowych w Warszawie, siadłem za kierownicę, tego wozu jako jednego z ciekawszych premier zeszłego roku. Zanim jednak pojeździłem po Alejach Jerozolimskich i okolicy, usłyszałem kilka zaskakujących informacji na konferencji prasowej. Otóż na pytanie o bezpośrednią konkurencję dla DS-a padła buńczuczna odpowiedź: – Każda! Byle z pożądanej półki premium. Wątpliwości co do tego, jak klasyfikować to auto, próbowano rozwiewać, przypisując je do segmentu SUV-ów coupé. Skrzywiłem się, bo w aucie, którego prześwit nadwozia wynosi ledwie ponad 14 centymetrów, nie widzę niczego „uterenowionego”.
Fot. Maciej Woldan
4 godzin temu




