Francja: Bayrou bez poparcia. Upadek rządu przesądzony?

2 godzin temu
Zdjęcie: https://www.euractiv.pl/section/demokracja/news/francja-bayrou-bez-poparcia-upadek-rzadu-przesadzony/


Francuskie partie skrajnie prawicowe i skrajnie lewicowe odrzuciły wczoraj kompromis zaproponowany przez premiera François Bayrou w sprawie oszczędnościowego budżetu rządu, uznając, iż na porozumienie jest już „za późno”.

François Bayrou uzależnił swoje polityczne przetrwanie od głosowania w sprawie wotum zaufania, które sam wyznaczył na 8 września. Zrobił to, aby przełamać impas wokół rządowych planów ograniczenia rosnącego długu publicznego.

Wobec deklaracji skrajnej prawicy i lewicy, iż nie poprą premiera, przyszłość rządu wydaje się jednak przesądzona. Gabinet Bayrou rozpoczął urzędowanie w grudniu ubiegłego roku.

– Za późno, panie premierze, stracił pan wiele okazji, by opracować budżet, który służyłby Francuzom – powiedział na antenie TF1 wiceszef skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) Sébastien Chenu. – Karta się odwróciła. Za późno na dialog – dodał.

Zaskakujący manewr Bayrou wywołał obawy, iż Francji grozi kolejny okres niestabilności politycznej i finansowej. Prezydent Emmanuel Macron zadeklarował „pełne poparcie” dla 74-letniego Bayrou, który zapowiedział walkę o pozostanie u władzy i od poniedziałku (1 września) chce rozpocząć rozmowy z liderami poszczególnych partii.

Podkreślił, iż jest gotów do negocjacji, ale pod warunkiem, iż ugrupowania zobowiążą się do działań oszczędnościowych, które przyczynią się do zmniejszenia francuskiego długu publicznego.

Lider RN Jordan Bardella napisał na platformie X, iż choć jego ugrupowanie weźmie udział w przyszłotygodniowych rozmowach z Bayrou, to jednak wszelki dialog jest „daremny i mocno spóźniony”.

W środę (27 sierpnia) wieczorem Bardella ponowił apel swojej partii, by Macron rozwiązał parlament albo podał się do dymisji, uzasadniając, iż to „jedyne rozwiązanie, by przełamać polityczny impas”.

„Nie ma sensu” rozmawiać

Skrajnie lewicowa Niepokorna Francja (LFI) również zapowiedziała, iż zbojkotuje przyszłotygodniowe negocjacje.

„Niepokorna Francja w tym roku złożyła już osiem wniosków o wotum nieufności wobec rządu. Nie zamierzamy więc uczestniczyć w operacji ratunkowej, którą premier próbuje teraz przeprowadzić”, napisał na X krajowy koordynator LFI Manuel Bompard.

Do bojkotu rozmów przymierzają się także Zieloni. Ich liderka Marine Tondelier stwierdziła, iż nie widzi sensu negocjować z premierem, „który i tak pozostanie tylko przez kilka kolejnych dni”.

Jeśli Bayrou przegra głosowanie, będzie musiał podać się do dymisji razem z całym rządem. Macron mógłby wówczas albo ponownie powołać go na premiera, albo wyznaczyć na to stanowisko nową osobę (byłby to już siódmy premier za jego prezydentury) albo rozpisać przedterminowe wybory, by przełamać polityczny impas, który trwa już ponad rok.

Sam Bayrou ostrzegł jednak, iż przyspieszone wybory nie pomogą przywrócić stabilności. Po ostatnim głosowaniu, które miało miejsce w lecie 2024 roku, RN stało się najliczniej reprezentowanym ugrupowaniem w parlamencie.

Premier przyznał, iż nie jest optymistą co do wyniku głosowania nad wotum zaufania. Stwierdził jednak, iż trzeba pomóc młodemu pokoleniu poprzez zmniejszenie długu publicznego, który – jak powiedział – narastał przez lata „dla wygody powojennego pokolenia boomerów”.

Po latach nadmiernych wydatków Francja musi ograniczyć deficyt i dług publiczny zgodnie z unijnymi wymogami. Wielu Francuzów narzeka na obecny polityczny impas, a także na rosnące koszty życia i przestępczość.

Antyrządowy ruch pod hasłem „Bloquons tout” (fr. „Zablokujmy wszystko”), wspierany przez lewicę, wezwał Francuzów do przeprowadzenia 10 września ogólnokrajowego strajku.

Idź do oryginalnego materiału