Fitch 21 sierpnia utrzymał rating Polski na poziomie A- i pozostawił perspektywę negatywną. Agencja wskazała na wysoki deficyt, brak wiarygodnej konsolidacji finansów i polityczne tarcia wokół wet prezydenta Karola Nawrockiego. Dla Polaków stawką są koszty długu, podatki i przestrzeń dla rozwoju gospodarki.
Rating utrzymany, ostrzeżenie zostaje
Agencja Fitch Ratings utrzymała 21 sierpnia długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie A- z perspektywą negatywną. To znaczy: Polska przez cały czas jest krajem wiarygodnym dla wierzycieli, ale kierunek finansów publicznych budzi poważne zastrzeżenia. Sama ocena nie spadła. Ostrzeżenie zostało na stole.
Fitch wskazuje przede wszystkim na deficyt. Według agencji deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych ma w 2026 r. pozostać na poziomie 6,9 proc. PKB, czyli ponad dwa razy wyżej niż mediana państw o podobnym ratingu, wynosząca około 3 proc. To już nie jest techniczna rubryka dla analityków. To rachunek, który wraca w cenie obsługi długu, w podatkach i w mniejszej swobodzie państwa.
Weta są problemem politycznym, nie całym źródłem deficytu
Money.pl relacjonuje, iż minister finansów Andrzej Domański po decyzji Fitch zwrócił uwagę na fragment dotyczący prezydenckich wet. Według niego agencja widzi, iż rekordowa liczba wet ogranicza możliwość prowadzenia skutecznej polityki gospodarczej. Rząd chętnie użyje tego zdania jako pałki na Pałac Prezydencki.
Ale prawda jest szersza. Weto prezydenta Karola Nawrockiego jest konstytucyjnym narzędziem, a nie wybrykiem przeciw gospodarce. jeżeli rząd próbuje łatać budżet podwyżkami albo rozwiązaniami uderzającymi w obywateli, prezydent ma prawo powiedzieć: stop. Problem zaczyna się wtedy, gdy cała polityka finansowa państwa zależy od awaryjnych ustaw, politycznych targów i doraźnego szukania wpływów.
Dlatego spór o model prezydentury Karola Nawrockiego jest realny, ale nie może przykrywać podstawowego pytania: czy Polska ma plan ograniczenia deficytu bez duszenia własnej gospodarki? Fitch nie ocenia sympatii partyjnych. Fitch patrzy na zdolność państwa do płacenia rachunków.
Koszt chaosu zapłaci podatnik
Negatywna perspektywa nie oznacza automatycznej obniżki ratingu. Oznacza jednak, iż agencja widzi większe ryzyko pogorszenia oceny w przyszłości niż jej poprawy. Dla państwa narodowego to sygnał bardzo konkretny. Suwerenność kosztuje, a zadłużone państwo ma mniej swobody w polityce obronnej, inwestycyjnej i społecznej.
Polska potrzebuje inwestycji, własnego kapitału, tańszego kredytu dla firm i bezpieczeństwa finansów publicznych. Tymczasem wysoki deficyt zjada przestrzeń działania. Wcześniej opisywaliśmy już, ile wynosi dług publiczny Polski w 2026 roku i dlaczego twarde liczby są ważniejsze niż partyjne komunikaty. Rating tylko dopowiada to samo innym językiem.
Rząd nie może chować się za Pałacem
Rząd Donalda Tuska nie może udawać, iż jedynym źródłem kłopotów jest prezydent. To rząd odpowiada za projekt budżetu, tempo wydatków, jakość ustaw i wiarygodność planu naprawy finansów. Prezydenckie weta komplikują grę, ale nie zastąpią rachunkowości państwa.
Z drugiej strony Pałac Prezydencki też musi pamiętać, iż obrona obywateli przed fiskalnym apetytem rządu wymaga własnej, policzonej alternatywy. Sam sprzeciw nie wystarczy. Polska prawica powinna bronić wolności gospodarczej i kieszeni rodzin, ale właśnie dlatego musi pokazać, gdzie ciąć marnotrawstwo i jak wzmacniać narodowy kapitał.
Wniosek jest prosty. Rating A- daje Polsce czas, nie rozgrzeszenie. jeżeli Warszawa dalej będzie prowadzić finanse publiczne jak pole partyjnej przepychanki, rachunek przyjdzie do zwykłych Polaków: w wyższych kosztach długu, presji podatkowej i słabszym rozwoju.
Źródło: Fitch Ratings, Money.pl, PAP.
Źródło: Money.pl












