- Dziś odwołanie jakiegoś włodarza w trakcie kadencji jest praktycznie niemożliwe. 3/5 frekwencji z wyborów to jest liczba osób, które muszą iść i oddać istotny głos w referendum, żeby w ogóle decyzja była brana pod uwagę. To za dużo - przekonywał na antenie Radia Kraków poseł PiS Filip Kaczyński. W weekend fiaskiem zakończyła się próba odwołania wójta Lanckorony. Żeby referendum było tam skuteczne, do urn powinno było pójść 1755 osób. Poszło... 240. 'Jak jest referendum, jest to inicjatywa lokalna. Ciężko jest ludzi poinformować i skutecznie doprowadzić do udziału' - mówił poseł Kaczyński w porannej rozmowie Radia Kraków.