Znowu zrobiło się gorąco wokół Donalda Trumpa w kontekście kobiet. A raczej pewnej kobiety imieniem Natalie. Wszystko przez list pełen uczuć, który do prezydenta USA miała wysłać blond włosa asystentka. Biały Dom wszystkiemu zaprzecza, ale… co innego mają mówić? Media grzmią o „niezdrowej relacji” Natalie Harp przez lata pozostawała poza głównym nurtem amerykańskiej polityki. Dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób z najbliższego otoczenia Donalda Trumpa. 35-letnia w tej chwili Harp jest jego bliską współpracowniczką i asystentką, a media nadały jej przydomek „ludzka drukarka”. To ona miała dostarczać Trumpowi wydrukowane artykuły, wpisy z mediów społecznościowych i materiały, które mogły go zainteresować. Z czasem jej rola stała się znacznie szersza, obejmując m.in. pomoc przy prowadzeniu komunikacji Trumpa w Truth Social.
Harp zwróciła na siebie uwagę Trumpa w 2019 roku, gdy publicznie opowiadała o swojej walce z nowotworem. Kobieta przypisywała prezydentowi i jego programowi „Right to Try” szczególne znaczenie w swojej historii leczenia. W 2020 roku wystąpiła podczas konwencji Partii Republikańskiej, a później pracowała jako prezenterka prawicowej stacji One America News Network. Największe emocje wywołały jednak nie jej polityczne poglądy, ale prywatne listy, które pisała do Trumpa w 2023 roku. Dziś mówią o nich całe Stany Zjednoczone. Według relacji „The New York Times” i