Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i policja poinformowały 20 sierpnia 2026 roku o zatrzymaniu 18 osób podejrzanych o organizowanie siedmiu schematów unikania mobilizacji. W obwodzie żytomierskim fikcyjne diagnozy nowotworowe miały kosztować 15 tys. dolarów i objąć blisko 50 poborowych. To pokazuje, jak korupcja podgryza państwo walczące z Rosją.
Siedem schematów i 18 zatrzymanych
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy razem z Policją Narodową opisały kolejną operację przeciw ludziom, którzy mieli zarabiać na omijaniu mobilizacji. Według ukraińskich służb rozbito siedem schematów działających w różnych regionach kraju, a zatrzymanym grozi do 12 lat więzienia z konfiskatą majątku. Sprawa jest ważna także z polskiej perspektywy: trwa wojna, Zachód ponosi ogromne koszty wsparcia Kijowa, a wewnętrzna korupcja osłabia zaufanie do państwa ukraińskiego.
Najbardziej drastyczny wątek dotyczy obwodu żytomierskiego. Jak podaje Kresy.pl na podstawie komunikatu SBU, cztery osoby miały za 15 tys. dolarów organizować fikcyjne diagnozy chorób nowotworowych. Wśród podejrzanych mieli być pracownicy ochrony zdrowia oraz kobieta wyszukująca klientów. Według śledczych z procederu skorzystało blisko 50 mężczyzn.
Medycyna jako przykrywka
Mechanizm opisany przez ukraińskie media uderza szczególnie mocno, bo dotyczy dokumentacji medycznej. Podejrzani mieli pozorować zabiegi chirurgiczne i wykorzystywać materiał biologiczny prawdziwych pacjentów, aby tworzyć fałszywe akta. Na ich podstawie poborowi uzyskiwali orzeczenia, które dawały podstawę do uniknięcia służby.
To nie jest zwykła łapówka wręczona urzędnikowi przy biurku. To system wykorzystujący chorobę, szpital i autorytet lekarza. Państwo, które walczy o przetrwanie, nie może pozwolić, by za pieniądze kupowano ucieczkę od obowiązku, a ludzie naprawdę chorzy stawali się narzędziem w cudzym interesie.
Podobny problem wraca na Ukrainie regularnie. W lipcu SBU informowała już o kolejnych procederach, o czym pisaliśmy w tekście o tym, jak mobilizacja za łapówkę stała się osobnym rynkiem. Twarda walka z Rosją wymaga armii, ale wymaga też elementarnej uczciwości instytucji.
Odesa, Czerkasy, Chmielnicki i Winnica
Według ukraińskiego portalu UA.News, w obwodzie odeskim dokumenty umożliwiające zwolnienie ze służby z powodu rzekomego stanu zdrowia miały kosztować 15 tys. dolarów. W samej Odessie inna grupa miała sprzedawać dokumenty dotyczące fikcyjnej niepełnosprawności za 4 tys. dolarów.
W obwodzie czerkaskim zatrzymano blogera, który według śledczych publikował w TikToku trasy mobilnych grup rekrutacyjnych i policji. Zatrzymano także byłą sekretarz komisji lekarskiej. Za 2 tys. dolarów miała pomagać w uzyskaniu statusu opiekuna na podstawie fikcyjnych zaświadczeń o chorobach krewnych. Ukraińskie media piszą, iż z tego schematu mogło skorzystać niemal 100 mężczyzn.
W obwodzie chmielnickim podejrzani mieli za 14 tys. euro organizować fikcyjne zatrudnienie w firmie infrastruktury krytycznej, co dawało możliwość wyjazdu za granicę pod pozorem delegacji. W Winnicy zatrzymano żołnierza kontraktowego, który według śledczych za 9,5 tys. dolarów pomagał mobilizowanym opuszczać jednostkę z ominięciem punktu kontrolnego.
Stawka dla Polski
Polska ma prawo patrzeć na te sprawy bez naiwności. Rosja pozostaje zagrożeniem dla całego regionu, więc obrona Ukrainy ma znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. Równocześnie każdy taki proceder pokazuje, iż pomoc, pieniądze i polityczne wsparcie muszą iść w parze z kontrolą. Solidarność nie może oznaczać ślepoty.
W tle jest szerszy obraz wojny, w której technologia, logistyka i kontrwywiad stały się równie ważne jak linia frontu. Gdy SBU zatrzymuje ludzi podejrzanych o pracę na rzecz rosyjskich interesów albo o handel sprzętem, widać skalę nacisku na ukraińskie państwo. Dlatego sprawy takie jak zatrzymania przy procederze związanym ze Starlinkami są częścią tej samej układanki: wojna obnaża słabości instytucji.
Dla Polaków wniosek jest prosty. W polityce wschodniej trzeba łączyć twarde wsparcie przeciw Rosji z twardym wymaganiem przejrzystości. Państwo narodowe nie może finansować cudzej fikcji ani udawać, iż korupcja w czasie wojny jest drobnym problemem. To kwestia bezpieczeństwa, pieniędzy podatnika i wiarygodności całego frontu przeciw Moskwie.
Źródło: Kresy.pl, SBU, UA.News, Słowo i Diło.
Źródło: Kresy.pl













