Nic dziwnego, skoro te same media i ci sami eksperci od trzech lat konsekwentnie powtarzają, że jedyną przyczyną wojny na Ukrainie są ekspansjonistyczne dążenia Kremla, że Ukraina broni Europy przed Rosją i że ta musi w końcu napaść na Europę.
Jak zatem tłumaczą oni spotkania przedstawicieli amerykańskiej administracji z Rosjanami? Większość przedstawia Donalda Trumpa i jego otoczenie trochę tak, jak dawniej pisano o dzikusach z buszu. Nie znają się, nie rozumieją, są naiwni, ulegają propagandzie, dają się wykiwać i oszukać, przejmują kremlowską narrację, są niedoświadczeni itd., itp. Ot, głuptaski, które przypadkiem dostały do ręki prawdziwe narzędzia wielkiej polityki i teraz nie wiedzą, co mają z nimi zrobić. Każde potencjalne porozumienie musi być zatem podejrzane, dwuznaczne, wątpliwe.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.