Opinie

Prezydent Rosji Władimir Putin w trakcie wizyty w uczelni wojskowej w Krasnodarze / autor: PAP/EPA/VLADIMIR GERDO/SPUTNIK/
Prezydent Rosji Władimir Putin w trakcie wizyty w uczelni wojskowej w Krasnodarze / autor: PAP/EPA/VLADIMIR GERDO/SPUTNIK/

Następcy Nawalnego? Rzucili wyzwanie Putinowi

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 7 marca 2024, 13:40

    Aktualizacja: 7 marca 2024, 13:49

  • Powiększ tekst

Rosję w marcu czekają „wybory” prezydenckie, które bez wątpienia „wygra” Władimir Putin - nie oznacza to jednak, że po śmierci Alekseja Nawalnego nie ma w kraju żadnej opozycji, przynajmniej formalnie.

Przypomnijmy: zarząd służby więziennej Rosji powiadomił w piątek 16 lutego, że Aleksiej Nawalny, lider opozycji antykremlowskiej, uważany za najważniejszego oponenta prezydenta Rosji, Władimira Putina, zmarł w łagrze. Media niezależne przekazują tę informację, powołując się na Zarząd Służby Więziennej w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. Na jego terenie znajduje się kolonia karna, w której w ostatnim czasie przebywał Nawalny.

Czytaj: Aleksiej Nawalny nie żyje. „Zmarł w łagrze”

Nawalny był najbardziej znanym rosyjskim opozycjonistą i jego śmierć - jak mogło się zdawać - kończy nadzieję rosyjskich demokratów na zmiany w kraju. Tak się jednak nie dzieje.

Dziennikarka na prezydenta?

Jekaterina Duncowa była pierwszą, antywojenną kandydatką na prezydenta Rosji, która zgłosiła w listopadzie 2023 roku chęć startu w wyborach. Ta dziennikarka z prowincjonalnego miasta Rżew (obwód twerski) już wcześniej zajmowała się polityką, zasiadając np. w lokalnej Dumie. Wcześniej zaś, jako prezenterka i dziennikarka telewizyjna, demaskowała proceder korupcyjny w lokalnych władzach, jak również liczne inne nieprawidłowości.

Odwierciedlał to jej program, bowiem Duncowa startując w wyborach prezydenckich ogłosiła, iż nie tylko zakończy wojnę na Ukrainie, ale też uwolni więźniów politycznych (w tym żywego wtedy jeszcze Nawalnego), wprowadzi prodemokratyczne reformy, zwalczy korupcję i zakończy prześladowania osób LGBT.

Niestety - po uzyskaniu wymaganej prawem liczby podpisów wniosek o rejestrację jej kandydatury odrzucono, powołując się na błędy formalne. Przewodnicząca komisji po odrzuceniu wniosku dodatkowo pouczyła Duncową by ta zajęła się rodziną:

Jest pani jeszcze młoda, ma pani czas na politykę

Duncowa jednak nie składa broni. Zwłaszcza, że objawił się kolejny kandydat.

Wykładowca na prezydenckiej ścieżce

Borys Nadieżdin w latach 90-tych była aktywnym politykiem, doradzał też prezydentowi Jelcynowi. Po śmierci tego polityka wycofał się z życia publicznego, wybierając naukę na uczelni, jednak pojawiał się w programach publicystycznych propagandowej, publicznej TV, gdzie był chłopcem do bicia dla propagandystów.

Jednak gdy ogłosił swój start w wyborach, reprezentując podobne poglądy jak wspomniana tu już Duncowa entuzjazm wobec jego kandydatury był ogromny!

Jak widać na regularnie usuwanych nagraniach z Rosji do złożenia podpisu w poparciu dla Nadieżdina ustawiały się istne kolejki. Kandydata poparła Jekaterina Duncowa, zaś sam Nadieżdin zdecydowanie opowiedział się na rzecz zakończenia wojny.

Jednocześnie kremlowska machina propagandowa zaczęła go mocno atakować, korzystając zarówno z materiałów oficjalnej TV jak i… rosyjskich TikTokerów, którzy mieli zniechęcać młodzież do popierania Nadieżdina. Dodatkowo, podobnie jak w przypadku Nawalnego, władze wypuściły informację, jakoby Nadieżdin był w istocie człowiekiem Putina, mającym kanalizować nastroje społeczne. Podobne kalumnie wypuszczano także pod adresem Nawalnego.

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Pod presją rolników rząd się cofa

Wielkanocny „prezent” Tuska – zabierze Polakom 3 mld zł

Płynie rzeka aut z importu

W UE koniec z zakupami uzbrojenia na własną rękę?

Najwyraźniej jednak Nadieżdin był autentycznym kandydatem - tak jak i Duncowej tak i jemu odmówiono rejestracji kandydatury, za uzasadnienie podając błędy - ze 105 tys. zgromadzonych podpisów 9 tys. miało być zebrane niepoprawnie.

Tym razem komisja darowała sobie pouczającego wykładu.

Żadnych marzeń”?

Czy to oznacza koniec nadziei prodemokratycznej, rosyjskiej opozycji? Niekoniecznie - choć kandydaci wyczerpali formalne drogi do kandydowania nadal mogą zdobywać społeczne poparcie.

A to, mimo przerażająco wysokiego poparcia dla wojny na Ukrainie występuje - pogrzeb Alekseja Nawalnego zgromadził tysiące ludzi, i to właśnie ta grupa może być rezerwuarem poparcia dla nowych polityków opozycji. Pytanie czy nie skończą oni podobnie jak ich poprzednicy.

AP News/ The Moscow Times/ NFKRZ/ as/

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych