
Pomyślałem o cierpieniu, które towarzyszy umieraniu. Przecież Jezus zawsze zgadza się na ulżenie cierpieniu, choćby wtedy, gdy nie ma już szans na uzdrowienie. Ulżenie cierpieniu jest aktem miłości, a miłość stanowi centrum Ewangelii.
Czy sedacja terminalna nie jest w sensie technicznym eutanazją? Serce przez cały czas bije, ale umysł zostaje wyłączony na zawsze.
Czy zaprzestanie uporczywego leczenia, które przecież prowadzi do śmierci, nie jest w praktyce eutanazją?
Czy w tych przypadkach różnica między „ulżeniem” a „skróceniem” życia rzeczywiście istnieje?
Czy nie jest to jedynie gra słów – mająca uspokoić sumienie i pozwolić zachować zgodę z nauczaniem Kościoła?
Przecież chodzi o niesienie ulgi, a śmierć staje się nieuniknioną konsekwencją.






![Szef świdnickiej prokuratury oficjalnie powołany na stanowisko [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/Marek-Rusin-powolany-na-Prokuratora-Okregowego-w-Swidnicy-2026.09.21-mix.jpg)





