
Pomyślałem o cierpieniu, które towarzyszy umieraniu. Przecież Jezus zawsze zgadza się na ulżenie cierpieniu, choćby wtedy, gdy nie ma już szans na uzdrowienie. Ulżenie cierpieniu jest aktem miłości, a miłość stanowi centrum Ewangelii.
Czy sedacja terminalna nie jest w sensie technicznym eutanazją? Serce przez cały czas bije, ale umysł zostaje wyłączony na zawsze.
Czy zaprzestanie uporczywego leczenia, które przecież prowadzi do śmierci, nie jest w praktyce eutanazją?
Czy w tych przypadkach różnica między „ulżeniem” a „skróceniem” życia rzeczywiście istnieje?
Czy nie jest to jedynie gra słów – mająca uspokoić sumienie i pozwolić zachować zgodę z nauczaniem Kościoła?
Przecież chodzi o niesienie ulgi, a śmierć staje się nieuniknioną konsekwencją.







![Agresywny pies terroryzuje mieszkańców. Pilna akcja służb w Ostrołęce [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/agresywny_pies_nasypowa.png)


