Europa w erze globalnej niepewności. Rozmowa z Jacobem Funkiem Kirkegaardem [PODCAST]

4 dni temu

Jak wojna w Iranie wpływa na Europejczyków? Jaki wpływ ma kwestia Grenlandii na stosunek Duńczyków do NATO i sojuszu transatlantyckiego? Czy kraje nordyckie powinny zaopatrzyć się w broń jądrową? Jak wygląda droga Europy do konkurencyjności? Leszek Jazdzewski rozmawia z Jacobem Funkiem Kirkegaardem, starszym pracownikiem naukowym w think tanku Bruegel z siedzibą w Brukseli oraz w Peterson Institute for International Economics w Waszyngtonie. W swoich badaniach skupia się on na gospodarkach europejskich, bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, trendach geopolitycznych, demografii, migracji i innych długoterminowych czynnikach wpływających na produktywność i wzrost gospodarczy.

Leszek Jażdżewski (LJ): W jakim stopniu wojna w Iranie wpływa na Europejczyków i jakie wnioski można wyciągnąć z tego konfliktu na obecnym etapie?

Jacob Funk Kirkegaard (JFK): Wojna ma wyraźny i bezpośredni wpływ na europejską gospodarkę poprzez ceny ropy i gazu. Europa, jako główny importer ropy i gazu, pozostaje podatna na zagrożenia, ale z punktu widzenia polityki i bezpieczeństwa narodowego nie odgrywa żadnej roli ani nie ma żadnego realnego wpływu. Prezydent Donald Trump nie konsultował się z Europą, zanim rozpoczęła się ta wojna. Następnie poprosił kraje europejskie o pomoc w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz, ale zasadniczo Europa ponosi konsekwencje tej wojny, nie mając na nią żadnego wpływu.

Jest to problem natury politycznej, ale stanowi również wyzwanie gospodarcze zarówno w perspektywie krótko-, jak i długoterminowej. Wyzwaniem krótkoterminowym zajął się niedawno Europejski Bank Centralny. jeżeli wojna nie zakończy się przed kolejnym jego posiedzeniem pod koniec kwietnia, to podstawowym scenariuszem jest ponowne podniesienie stóp procentowych przez EBC, co może mieć potencjalnie negatywny wpływ na europejski wzrost gospodarczy.


European Liberal Forum · Europe in the Age of Global Uncertainty with Jacob Funk Kirkegaard

W następstwie rosyjskiej inwazji na Ukrainę Europa doświadczyła dramatycznego szoku cenowego w sektorze energetycznym, co sprawia, iż koszty utrzymania stały się istotną kwestią polityczną. Podczas niedawnego posiedzenia Rady Europejskiej jednym z najważniejszych tematów debat między przywódcami było obniżenie kosztów energii w perspektywie krótkoterminowej. Skutki tej sytuacji są natychmiastowe.

W dłuższej perspektywie odpowiedź na to wyzwanie jest jasna. Europa musi porzucić zależność od paliw kopalnych. Wymaga to zakończenia transformacji ekologicznej i elektryfikacji, aby zapewnić, iż dostawy energii elektrycznej nie będą pochodzić z paliw kopalnych, a będą oparte na energii wodnej, jądrowej i odnawialnej. Jest to cel wyznaczony na 2050 r., a obecny kryzys podkreśla, dlaczego jest on tak ważny.

LJ: Czy uważa Pan, iż wojna w Iranie będzie miała bezpośredni wpływ na wojnę na Ukrainie?

JFK: Wojna w Iranie już wywarła potencjalnie znaczący wpływ, przynosząc zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje. jeżeli chodzi o negatywne skutki, administracja Trumpa zniosła sankcje gospodarcze wobec rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską. Pozwala to Władimirowi Putinowi sprzedawać ropę krajom takim jak Indie po znacznie wyższych cenach, co skutkuje znacznym zyskiem dla Rosji. W rezultacie Rosja będzie miała lepszą pozycję do finansowania swoich operacji wojskowych niż wcześniej oczekiwano.

Ponadto państwa arabskie Zatoki Perskiej wykorzystały duże ilości pocisków przeciwlotniczych, takich jak Patriot. To właśnie ten rodzaj broni, którego Ukraina desperacko potrzebuje. Chociaż Europa próbowała zakupić te pociski od Stanów Zjednoczonych, możliwości produkcyjne są ograniczone. Zapasy te prawdopodobnie zostaną przeznaczone w pierwszej kolejności dla Stanów Zjednoczonych lub sprzedane po wysokich cenach krajom Zatoki Perskiej, co oznacza, iż Ukraina będzie miała dostęp do mniejszej liczby zaawansowanych pocisków przeciwlotniczych.

Z drugiej strony konflikt ten uwypuklił, iż wyzwanie militarne, przed którym stoi Ukraina – a konkretnie codzienne nasycenie przestrzeni powietrznej setkami dronów – nie jest problemem typowym wyłącznie dla Ukrainy. Jest to wyzwanie, przed którym staną kraje na całym świecie.

Dlatego też istnieje duże zapotrzebowanie na doświadczenia, wiedzę techniczną i sprzęt obronny opracowany przez Ukrainę (w tym niedrogie drony przechwytujące, lekkie urządzenia do wykrywania dźwięku oraz radary). Prezydent Zełenski poinformował, iż trzystuosobowy personel już przebywa w regionie Zatoki Perskiej, aby pomóc w ulepszeniu obrony powietrznej. Europa, kraje Zatoki Perskiej i prawdopodobnie Stany Zjednoczone będą chciały pozyskać tę technologię. Stanowi to istotną okazję biznesową w perspektywie średnioterminowej dla Ukrainy i podkreśla, w sensie politycznym, iż wyzwania stojące przed Ukrainą mają charakter uniwersalny.

LJ: Czy duński model finansowania produkcji wojskowej na terenie Ukrainy można przenieść na resztę Europy, aby budować nasze własne zdolności produkcyjne, jednocześnie wspierając potrzeby obronne Ukrainy?

JFK: W tej kwestii szklanka jest w połowie pełna. Najważniejsze jest sfinalizowanie finansowania, a konkretnie pożyczki Unii Europejskiej dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro. Około 60 mld euro z tej pożyczki jest przeznaczone na sfinansowanie rozbudowy ukraińskiej produkcji wojskowej, zarówno w Ukrainie, jak i w innych częściach Europy.

Oprócz modelu duńskiego istnieje wspólna inicjatywa Ukrainy i kilku państw Europy Północnej o nazwie „Build with Ukraine”. Jej celem jest wykorzystanie sprawdzonej na polu walki ukraińskiej technologii – takiej jak drony przechwytujące, a docelowo również pociski – i produkowanie jej w krajach Europy Zachodniej. Ma to już miejsce w Danii, Niemczech i Wielkiej Brytanii, a prawdopodobnie również w Polsce. Początkowo elementy te są produkowane na potrzeby walk w Ukrainie, ale z czasem będą służyć wszystkim potrzebom obronnym Europy.

Ponowne uzbrojenie Europy wymaga umiejętności powstrzymania Rosji bez pomocy Stanów Zjednoczonych. Ukraina jest przyszłym członkiem Unii Europejskiej, który już teraz skutecznie walczy z Rosją. Wiemy, które projekty sprawdzają się w obliczu rosyjskiego zagrożenia militarnego. Musimy wykorzystać te projekty, uzupełnić je o nasze własne technologie i zwiększyć skalę produkcji. Istnieją powody do optymizmu w tej kwestii.

LJ: Jaki wpływ mają ostatnie napięcia ze Stanami Zjednoczonymi dotyczące Grenlandii na duńskie postrzeganie NATO i sojuszu transatlantyckiego?

JFK: Wcześniej stanowisko Danii odzwierciedlało siedemdziesiąt lat silnie proamerykańskiej postawy obronnej. Dania była partnerem w drugiej wojnie w Zatoce Perskiej i walczyła w Afganistanie. W kwestiach obronnych między Danią a Stanami Zjednoczonymi praktycznie nie było żadnych rozbieżności. To się jednak całkowicie zmieniło.

Zmiana ta rozpoczęła się jeszcze przed kryzysem dotyczącym Grenlandii. Około dwa lata temu w wyniku referendum w Danii zniesiono klauzulę ‘opt-out’ w zakresie polityki obronnej Unii Europejskiej. Od tego czasu Dania w pełni angażuje się we wszystkie inicjatywy obronne Unii Europejskiej i jest bardzo silnym sprzymierzeńcem Ukrainy.

Szczyt kryzysu grenlandzkiego w połowie stycznia był przełomowy. Duńskie oddziały bojowe zostały wysłane na Grenlandię z rozkazem przeciwstawienia się potencjalnej inwazji. najważniejsze znaczenie miało wsparcie innych państw europejskich – w szczególności Francji, Niemiec i pozostałych państw nordyckich. W rezultacie rola Danii całkowicie przesunęła się w kierunku europejskiej perspektywy w zakresie obronności oraz konieczności budowania autonomicznych zdolności obronnych Europy.

LJ: Czy konflikt zbrojny między Stanami Zjednoczonymi a Danią o Grenlandię był realnie możliwy? Czy duńskie siły zbrojne były faktycznie gotowe do walki?

JFK: Właśnie takiego scenariusza się spodziewano. Wysłano tam siły zbrojne gotowe do natychmiastowej reakcji, z rozkazem odpowiadania ogniem i zniszczenia pasów startowych na lotniskach w okolicach Nuuk. Celem tego działania było uniemożliwienie Donaldowi Trumpowi realizacji planu inwazji bez ponoszenia żadnych kosztów.

Chociaż dwustu lub trzystu duńskich żołnierzy nie byłoby w stanie pokonać militarnie sił zbrojnych USA, nie o to chodziło. Celem było zmuszenie Donalda Trumpa do wydania rozkazu strzelania do sojuszniczych żołnierzy i potencjalnego poniesienia strat wśród amerykańskich żołnierzy. Taki konflikt wywołałby wówczas polityczną i konstytucyjną reakcję w Stanach Zjednoczonych, zmuszając administrację do zaprzestania działań. Duńczycy podeszli do tego na poważnie – gdyby doszło do inwazji, skutkowałoby to krótkim, ale zdecydowanym konfliktem zbrojnym.

LJ: Czy przez cały czas ulegamy transatlantyckiemu złudzeniu? A może uważa Pan, iż obecne napięcia stanowią tylko tymczasowe odejście od normy?

JFK: W pewnym stopniu ulegamy temu złudzeniu. Jednak bez względu na to, co się stanie, fundamentalna rola, funkcja i struktura NATO ulegną zmianie. Do tej pory NATO było przede wszystkim gwarancją bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych dla innych państw członkowskich przed Związkiem Radzieckim, a następnie Rosją. Ta era się skończyła.

Europa – poprzez „koalicje chętnych” i partnerstwo z Ukrainą – będzie w stanie zbrojnie powstrzymać Rosję bez pomocy Stanów Zjednoczonych. W tym sensie NATO ulegnie zmianie. najważniejsze pytanie brzmi, czy NATO zachowa swój komponent interoperacyjności; choćby jeżeli Stany Zjednoczone nie będą już sojusznikiem traktatowym gwarantującym nasze bezpieczeństwo w tradycyjnym rozumieniu, to prawdopodobnie zaczną dostrzegać strategiczną korzyść w utrzymaniu interoperacyjności z europejskimi siłami obronnymi.

NATO nie staje się całkowicie nieistotne tylko dlatego, iż przestaje działać zgodnie z logiką artykułu 5, ale przyjmuje inną, mniej istotną rolę. Europa musi być w stanie i będzie sama zajmować się kluczowym zadaniem powstrzymywania Rosji, ponieważ nie możemy polegać na Stanach Zjednoczonych. Niezależnie od tego, czy na stanowisku prezydenta będzie Donald Trump, czy ktoś inny, to nie możemy dalej polegać na Stanach Zjednoczonych w tej zasadniczej roli.

LJ: Dlaczego uważa Pan, iż stabilne, demokratyczne kraje nordyckie mogą potrzebować własnej broni jądrowej i jak realistycznie mogłoby to wyglądać w ciągu najbliższej dekady?

JFK: Może to być konieczne, ponieważ cały region bałtycki i cała Europa znajdują się pod bezpośrednim zagrożeniem militarnym ze strony Rosji, która posiada broń jądrową. Tradycyjny parasol nuklearny zapewniany przez Stany Zjednoczone nie jest niezawodny. Ponadto istnieją uzasadnione wątpliwości co do skuteczności francuskich i brytyjskich środków odstraszania nuklearnego ze względu na sytuację polityczną w tych krajach.

Podczas gdy prezydent Francji Emmanuel Macron zaproponował rozszerzenie politycznego zasięgu francuskiego parasola nuklearnego, Marine Le Pen stwierdziła, iż francuskie środki odstraszania mają służyć wyłącznie Francji. W Wielkiej Brytanii środki odstraszania nuklearnego są uzależnione od amerykańskiej technologii rakietowej; ponadto przywódcy polityczni cieszący się w tej chwili poparciem w sondażach mieli w przeszłości powiązania z rosyjskimi interesami. Państwa graniczne z Rosją i Białorusią mogą znaleźć się w sytuacji, w której nie będą mogły polegać na tych sojusznikach.

Pod względem technologicznym i finansowym kraje nordyckie są w stanie opracować tę broń w ciągu pięciu do dziesięciu lat. jeżeli chodzi o obawy dotyczące podważenia doktryny nierozprzestrzeniania, stabilne państwa demokratyczne w regionie skandynawskim mogą w bardziej wiarygodny sposób argumentować, iż broń ta ma charakter czysto obronny. To odróżnia je od innych krajów, które wcześniej naruszyły standardy nierozprzestrzeniania, ciesząc się mniejszą wiarygodnością.

LJ: Czy kraje nordyckie dysponują niezależnymi środkami, które pozwoliłyby im osiągnąć taki cel bez współpracy ze Stanami Zjednoczonymi lub Francją?

JFK: Jeśli istnieje wola, nic nie stoi na przeszkodzie, by zamożne kraje nordyckie osiągnęły ten cel. Nie potrzebują one współpracy ze Stanami Zjednoczonymi ani Francją, aby rozwinąć własny program jądrowy.

Sankcje handlowe wobec gospodarek tak silnych jak kraje nordyckie mogą okazać się nieskuteczne. Chociaż takie posunięcie niewątpliwie podważyłoby międzynarodową normę przeciwko rozprzestrzenianiu broni jądrowej – i nie popierałbym go z perspektywy polityki globalnej – ostatecznie decyzja należy do państw nordyckich. Mogą one dojść do wniosku, iż jako sąsiedzi Rosji dysponującej bronią jądrową nie mają innego wyboru, jak tylko dążyć do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Czołowi polscy politycy wyrażali podobne opinie, ponieważ Polska stoi przed tym samym dylematem jako państwo graniczące z Białorusią.

LJ: Czy w tej niebezpiecznej atmosferze ponownego zbrojenia uważa Pan zwiększone wydatki na obronę za konieczny koszt gospodarczy, czy też za potencjalną kartę przetargową dla znaczenia Europy na arenie międzynarodowej i w zakresie rozwoju przemysłowego?

JFK: Ponowne zbrojenie to oczywiście koszt, który przejawia się w wydatkach rządowych na uzbrojenie, koszary i szkolenia. Wiąże się to również z przywróceniem poboru do wojska w kilku krajach, co stanowi znaczącą zmianę w wykorzystaniu siły roboczej. Koszty te są realne i są wynikiem politycznej decyzji o zainwestowaniu w zabezpieczenie przed zagrożeniami ze strony otaczającego nas świata.

Jednak Europa stoi również przed ogromnymi możliwościami gospodarczymi. Przechodzimy proces zbrojeń w samym środku rewolucji wojskowej, zapoczątkowanej przez Ukrainę, oraz rewolucji dronowej. Zaczynamy obserwować pojawianie się europejskich przedsiębiorstw z branży obronnej o statusie „jednorożców”. Historycznie rzecz biorąc, relacje między Departamentem Obrony Stanów Zjednoczonych a Doliną Krzemową były bardzo bliskie. Można by argumentować, iż jedyną prawdziwą polityką przemysłową, jaką posiadały Stany Zjednoczone, był przemysł obronny finansowany przez dotacje Pentagonu dla start-upów.

Ukraina jest pionierem w tworzeniu platform takich jak Brave1, wykorzystujących potrzeby obronne do wspierania rozwoju sektora produkcyjnego i innowacyjnego. Nie widzę powodu, dla którego reszta Europy nie mogłaby tego naśladować. Sektor ten mógłby odegrać istotną rolę w stymulowaniu gospodarki opartej na przedsiębiorczości – obszaru, w którym Europa tradycyjnie pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi. Przy znacznym wzroście wydatków na obronę i wyraźnym zagrożeniu ze strony Rosji, obrona może stać się sektorem, w którym firmy będą się gwałtownie rozwijać. Dlatego nie powinniśmy traktować zbrojeń wyłącznie jako kosztu – działania te oferują potencjalnie znaczące korzyści gospodarcze dla całej Europy.


Niniejszy podcast został wyprodukowany przez Europejskie Forum Liberalne we współpracy z Movimento Liberal Social i Fundacją Liberté!, przy wsparciu finansowym Parlamentu Europejskiego. Ani Parlament Europejski, ani Europejskie Forum Liberalne nie ponoszą odpowiedzialności za treść ani za jakiekolwiek wykorzystanie niniejszego podcastu.


Podcast jest dostępny także na platformach SoundCloud, Apple Podcast, Stitcher i Spotify


Z języka angielskiego przełożyła dr Olga Łabendowicz


Czytaj po angielsku na 4liberty.eu

Idź do oryginalnego materiału