Erotyk o Zygmuncie Wazie
Prześwity mojego nieba otwierają się na promienie i serce,
gołębie przycupnęły na klawesynie,
motyle chowają się w różach.
Sztuka jest sztuką, gdy jest prawdziwa
Trzymam jego dłoń,
wąską,
długą,
bladą,
żyły przechodzą w rzekę.
Moje usta tam, gdzie kłębią się jego najczarniejsze myśli,
a jego tam, gdzie moje najpiękniejsze.
Przeszywa mnie blask i tęcza.
Tylko wieczność jest cierpieniem.













