Epstein – główny zwornik zaprzedanych złu psychopatów

12 godzin temu

Wyjątkowo przeciwskuteczne i bałamutne są wszelkie licytacje o to, czy stręczyciel z Wysp Dziewiczych był przede wszystkim agentem CIA, agentem KGB/GRU czy agentem Mossadu (abstrahując już od faktu, jak dużą liczbę owych licytacji sztucznie prowokują armie botów i oddziały trolli). Zamiast tego należy zdroworozsądkowo przyjąć, iż był on jednym ze zworników obsługujących wszystkie główne macki światowych struktur opresji, złodziejstwa, pasożytnictwa, szantażu, propagandy i deprawacji, obnażając tym samym finalną iluzoryczność wszelkich konfliktów między lokalnymi agenturalnymi odnogami globalnego „systemu bestii”.

Innymi słowy, uwidocznienie globalnego zasięgu siatki kontaktów owej zatraconej figury jest znakomitą okazją do uzmysłowienia sobie, iż jedyny istotny w tym kontekście konflikt toczy się nie między „narodami”, „klasami”, „hegemonami” czy „grupami interesu”, tylko między światowym związkiem świadomie zaprzedanych złu psychopatów a ogółem jednostek zabiegających o zachowanie swojej materialnej, intelektualnej, moralnej i duchowej wolności oraz godności.

To zaś powinno stanowić najważniejszy krok na drodze do ukształtowania się oddolnego, zdecentralizowanego, ponadgranicznego frontu ludzi dobrej woli, którzy potrafią nie mylić wrogów z sojusznikami, a tym samym nie mylić jedynej wartej uwagi koncepcji zwycięstwa z jej niezliczonymi zwodniczymi atrapami. Dziś powinno być to jaśniejsze i wyrazistsze niż kiedykolwiek wcześniej – więc wstyd by było i tym razem w pełni z owej prawdy nie skorzystać.

* * *

Nie jest już żadną zasługą uświadomienie sobie tego, iż strukturami tego świata rządzi demoniczne zło. Niezmienną zasługą pozostaje za to takie kierowanie swoim życiem, żeby – niezależnie od skromności własnych wpływów i zasobów – swoimi codziennymi czynami dążyć niestrudzenie do jak najpełniejszej eliminacji owych rządów zła. Jest to zadanie w sam raz na miarę bohatera, mędrca i świętego – czyli kogoś, do bycia kim powołany został każdy człowiek.

* * *

Dość nieoczywistym dowodem na to, iż w większości ludzi wciąż przynajmniej tli się dobra (choć skażona) natura, jest powszechne wciąż niedowierzanie, iż samozwańcze „elity” globalnych decydentów mogą być tak skrajnie, wręcz karykaturalnie złe i wynaturzone.

Otóż rzecz nie powinna być zaskakująca dla nikogo, kto pojmuje duchowy kształt obecnego świata, który jasno opisuje choćby 10-ty ustęp 6-go rozdziału Listu do Efezjan czy też 3-ci ustęp 4-go rozdziału 2-go Listu do Koryntian. w tej chwili nadarza się więc znakomita okazja, by tę wiedzę sobie przypomnieć i utrwalić, lub też może zdobyć ją dopiero po raz pierwszy.

Jest ona bowiem kluczowa w zakresie ożywiania i hartowania w sobie wyżej wspomnianej dobrej natury, a tym samym wydobywania się z „matriksa”, który został z wyrachowaniem zbudowany przez rzeczonych „globalnych decydentów” oraz ich mniej lub bardziej świadomych służących.

Wydobywszy się zaś z niego, można jasno zdać sobie sprawę, iż tej skali zdeprawowania mającego na podorędziu wszelkie środki i wpływy może się skutecznie przeciwstawić wyłącznie niezłomny front tych, którzy całkowicie dosłownie traktują powołanie do „bycia doskonałymi, jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski”. Oby więc, w konfrontacji z tak wyrazistym obnażeniem natury i natężenia toczącej się duchowej walki, front ten zaczął rosnąć w tempie prawdziwie wykładniczym.

Jakub Bożydar Wiśniewski

Idź do oryginalnego materiału