Eksperci nie mają wątpliwości: po wyborach Polsce czekają nas drastyczne cięcia 800 plus i emerytur

1 godzina temu

Wszystko wskazuje na to, iż polityka „ciepłej wody w kranie” i hojnych transferów socjalnych dobiega końca. Wiedeński Instytut Międzynarodowych Studiów Ekonomicznych (WIIW) opublikował raport, który powinien być zimnym prysznicem dla polityków i wyborców. Według prognoz, już w 2028 roku – czyli tuż po najbliższych wyborach parlamentarnych – polski dług publiczny przebije bariery zapisane w Konstytucji. To uruchomi automatyczne mechanizmy oszczędnościowe, które mogą zmieść z planszy programy takie jak 800 plus czy trzynaste emerytury.

Fot. Warszawa w Pigułce

Długi rosną szybciej niż gospodarka. 72 procent PKB to wyrok

Najnowsze wyliczenia austriackich ekonomistów nie pozostawiają złudzeń. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (tzw. general government) rośnie w niepokojącym tempie. Eksperci szacują, iż w 2026 roku wyniesie on 65,5 proc. PKB, by rok później wzrosnąć do 69 proc..

Kulminacja ma nastąpić w 2028 roku. WIIW prognozuje, iż zadłużenie osiągnie wówczas poziom aż 72 proc. PKB. Dzieje się to przy wciąż wysokim deficycie, który w bieżącym roku ma wynieść 6,2 proc., a w 2028 roku spaść jedynie do 5,7 proc. PKB. Te wskaźniki stawiają Polskę w bardzo trudnej sytuacji negocjacyjnej z rynkami finansowymi.

Pułapka konstytucyjna zatrzaśnie się w 2028 roku

Polskie prawo zawiera bezpiecznik, który ma chronić kraj przed bankructwem. Konstytucja zakazuje zadłużania się powyżej 60 proc. PKB. Do tej pory rządy omijały ten limit, wyprowadzając gigantyczne kwoty do funduszy pozabudżetowych (np. w BGK), które nie wliczają się do oficjalnego Państwowego Długu Publicznego (PDP).

Ta kreatywna księgowość przestaje jednak wystarczać. Różnica między długiem rzeczywistym a tym „oficjalnym” wynosi w tej chwili około 10,5 proc. PKB. jeżeli nałożymy tę różnicę na prognozy z Wiednia, okazuje się, iż w 2028 roku oficjalny dług PDP wyniesie 61,5 proc. PKB. To oznacza złamanie konstytucyjnego limitu, co wiąże się z automatycznymi i bolesnymi konsekwencjami prawnymi.

Drastyczna kuracja odchudzająca. Co zniknie?

Przekroczenie progu 60 proc. uruchamia tzw. procedury sanacyjne. Rząd nie ma wtedy wyboru – musi ciąć wydatki, bo prawo zabrania mu uchwalenia budżetu z deficytem na kolejny rok.

Oznacza to paraliż wydatków państwa:

  • Zakaz podwyżek: Pracownicy sfery budżetowej (nauczyciele, urzędnicy, służby mundurowe) nie będą mogli liczyć na wzrost wynagrodzeń.
  • Głodowa waloryzacja: Emerytury i renty będą waloryzowane wyłącznie o wskaźnik inflacji. Seniorzy stracą część podwyżki wynikającą z realnego wzrostu płac w gospodarce.
  • Samorządy pod ścianą: Lokalne władze również otrzymają zakaz uchwalania budżetów z deficytem, co oznacza koniec wielu inwestycji.

800 plus i „trzynastki” na celowniku

Aby zejść poniżej progu zadłużenia, potrzebne będą oszczędności rzędu 80 do choćby 100 miliardów złotych rocznie. Takich pieniędzy nie da się znaleźć, oszczędzając na „biurokracji”. Zagrożone są największe programy społeczne:

  • 800 plus: Kosztuje budżet 62 mld zł rocznie.
  • 13. i 14. emerytura: To wydatek rzędu 32 mld zł rocznie.
  • Nowe świadczenia: Renta wdowia (7 mld zł) czy „babciowe” (6 mld zł) również mogą trafić pod nóż.

Przyszły rząd, który uformuje się po wyborach w 2027 roku, stanie przed wyborem: albo zlikwidować te świadczenia i narazić się na gniew społeczny, albo podnieść podatki, albo próbować zmienić Konstytucję (co wymaga zgody opozycji).


Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli Twój domowy budżet opiera się w dużej mierze na świadczeniach socjalnych, musisz liczyć się z tym, iż za dwa-trzy lata ten strumień pieniędzy może wyschnąć. Warto już teraz budować poduszkę finansową i nie zaciągać długoterminowych zobowiązań (kredytów) z założeniem, iż „trzynastka” czy 800 plus będą wypłacane zawsze.

Idź do oryginalnego materiału