Egzotyczna biomasa płynie do Polski, czyli fenomen PKS

2 godzin temu

Dlaczego Polska sprowadza biomasę z drugiego końca świata, skoro ma własne zasoby? I jak to możliwe, iż komukolwiek opłaca się to robić? Egzotyczna biomasa z odległych państw budzi emocje, ale są powody, dla których rynek po nią sięga.

Łupiny olejowca palmowego (ang. Palm Kernel Shell – PKS) są od kilkunastu lat sprowadzane do Polski z Azji i Afryki. To specyficzny rodzaj biomasy, który posiada cechy szczególnie pożądane przez energetykę i ciepłownictwo.

Rynek PKS ulega przemianom

Historia PKS w Polsce obejmuje kilkanaście lat. Jak podaje „Rynek Infrastruktury” w 2011 r. w Porcie Gdańsk Eksploatacja przeładowano 35 tys. t tego biopaliwa. Rok później wolumen wzrósł o 100% – do 70 tys. t.

– MMB System sprowadził pierwsze ilości biomasy PKS już w 2009 r. Kontynuując te działania, w 2012 r. przez port w Świnoujściu wykonaliśmy pierwsze dostawy wielkomasowe – mówi Robert Bieńkowski, prezes zarządu MMB System, firmy zajmującej się importem i obrotem biomasą na potrzeby energetyki i ciepłownictwa. W 2012 r. Urząd Regulacji Energetyki zakwalifikował PKS jako biomasę na cele energetyczne, tym samym otwierając krajową energetykę na szersze wykorzystanie biopaliwa.

Na przestrzeni lat wiele się zmieniło. Przede wszystkim w zakresie technologii przetwarzania PKS.

– Kiedyś PKS z rynku indonezyjskiego był dosłownie odpadem. Był wilgotny, zanieczyszczony i nieprzesiany. w tej chwili sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dziś rynek tej biomasy się rozwinął, dojrzał, wypracowano też dobre praktyki, m.in. dzięki Japonii, która importuje rocznie ok. 6 mln t indonezyjskiej biomasy. Producenci nauczyli się, jak przygotować to paliwo, by było atrakcyjne dla odbiorców – wyjaśnia Wojciech Rogowski, dyrektor generalny ds. biomasy w G7 Group.

Polska polubiła się z PKS-em

– Z rozmów, jakie prowadzę z podmiotami rynkowymi wynika, iż jedynym znaczącym odbiorcą PKS w Europie jest Polska – wskazuje Manolis Karampinis, dyrektor ds. rozwoju w stowarzyszeniu Bioenergy Europe.

Według firmy analitycznej Argus Media dwa momenty stały się impulsem do zwiększonego zainteresowania PKS-em. Pierwszy to początek agresji Rosji na Ukrainę, kiedy na polskim rynku zaczęło brakować biomasy drzewnej. Drugim – lipiec 2024 r., gdy pojawiła się pierwsza wersja rozporządzenia ws. drewna energetycznego. Ostatecznie obowiązujący dziś dokument jest mniej restrykcyjny, jednak jego pierwotne brzmienie groziło znaczącym obniżeniem krajowego sortymentu biomasy.

– Zainteresowanie biomasą będzie rosło, a PKS jest po prostu najłatwiej dostępny na tle paliw takich jak pellet drzewny czy inne rodzaje biomasy agro – wskazuje Wojciech Rogowski.

Zdaniem jednego z przedstawicieli branży, potencjał tkwi nie tylko w energetyce zawodowej.

– PKS może zastąpić ekogroszek, bo ma bardzo podobną granulację i efektywnie spala się w kotłach węglowych. W 2027 r. zacznie obowiązywać ETS2 i sądzę, iż wtedy biomasa egzotyczna stanie się konkurencyjna cenowo względem węgla. W 2023 r. sprzedaliśmy PKS do składów opału w 20-kilogramowych workach i rzeczywiście znalazł on indywidulanych nabywców – twierdzi Jerzy Skrodziuk.

Inaczej jego rolę w produkcji ciepła widzi prezes MMB System.

– PKS ma potencjał, by stać się paliwem do ogrzewania polskich domów poprzez ciepło systemowe – twierdzi Robert Bieńkowski.

Historia PKS sięga w Polsce 2009 r. ale dopiero w ostatnich latach zainteresowanie tym rodzajem biomasy rośnie

Egzotyczna biomasa z miejsca oddalonego o 10 tys. km

W odniesieniu do PKS często pojawia się pytanie: jak to możliwe, iż komukolwiek opłaca się import z odległości ponad 10 tys. km?

– Transport biomasy na duże odległości może być ekonomicznie uzasadniony i energooszczędny. PKS ma dość wysoką gęstość nasypową (nieco niższą niż pellet). W przypadku transportu takiego towaru statkiem koszty mogą być stosunkowo niskie, to samo dotyczy energii zużywanej do transportu materiału (w porównaniu z jego zawartością energetyczną). Należy również pamiętać, iż nie ma żadnych kosztów związanych z samą produkcją PKS, ponieważ jest to odpad z innego procesu – wyjaśnia Manolis Karampinis.

Pojawia się też pytanie: ile takie paliwo musi kosztować, aby było to opłacalne? w tej chwili pellet klasy A2 (dla przemysłu) osiąga ceny rzędu 890-1000 zł/t.

– Dzisiaj pelletu drzewnego brakuje. Jego cena utrzymuje się na poziomie 53-55 zł/GJ. Spodziewamy się, iż te ceny będą obowiązywać przez dłuższy czas – powiedział dyrektor G7 Group. – Kaloryczność PKS to około 16,5 GJ, a pelletu 17,5 GJ, przy czym ceny obu tych paliw są dość zbliżone. Przewagą PKS na tle innych paliw jest to, iż tę cenę da się zagwarantować. Producenci pelletu są uzależnieni od rynku zrębki i nie są w stanie zapewnić dużych wolumenów w stałych cenach na rok, z PKS-em jest inaczej – dodaje Rogowski.

Przedstawiciele rynku wskazują także inne zalety, które mogą sprawić, iż PKS będzie zyskiwał nowych odbiorców.

– Ceny PKS i ceny pelletu przemysłowego są na zbliżonym poziomie. Ponadto PKS bardzo dobrze nadaje się do spalania w węglowych kotłach ciepłowniczych bez żadnych inwestycji. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, iż polski pellet nie będzie wykazywał wystarczającej redukcji emisji w cyklu życia, ponieważ w Polsce mamy zbyt wiele węgla w miksie energetycznym. W efekcie nie będzie zrównoważonym biopaliwem w myśl RED III. Z tego powodu zainteresowanie PKS-em wzrośnie – ocenia Robert Bieńkowski.

Technologiczne aspekty używania PKS

PKS dobrze się sprawdza w różnych kotłach, w przypadku gdy ciepłownia czy elektrociepłownia zamierza współspalać węgiel z biomasą.

– Doświadczenia eksploatacyjne wskazują, iż to właśnie spalanie PKS jest najmniej problemowe choćby przy jego dużych udziałach w mieszaninie paliwowej, w nieprzystosowanych kotłach. Wynika to z innych niż wartość opałowa parametrów, które czynią PKS podobnym do węgla. Chodzi tutaj m.in. o wysoką gęstość nasypową i twardość. Dzięki temu PKS można łatwo podawać istniejącymi urządzeniami, jest również podatny na mielenie w młynach przeznaczonych do węgla, co jest wyjątkiem dla paliw z grupy biomasy. W dobrej jakości PKS, mimo wielokrotnych przeładunków surowca, jest bardzo mała ilość rozkruszu (pylenie), co jest bolączką niektórych typów pelletu. Poza tym PKS jest trudno nasiąkliwy, a choćby po długim namoczeniu wysycha i nie traci znacząco twardości – wyjaśnia dr hab. inż. Rafał Rajczyk z Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Tab. 1. Porównanie parametrów PKS i innych rodzajów biomasy stałej

Certyfikacja i inne aspekty PKS

Obecnie problemem PKS są jego wartości standardowe w RED III. To paliwo nie wykazuje wymaganych 80%, ponieważ w zbyt małym stopniu redukuje emisje gazów cieplarnianych w całym łańcuchu wartości.

W efekcie nie jest zrównoważone i nie wypełnia unijnych celów, więc nie pojawiają się korzyści prawne i finansowe z jego wykorzystania. Szansą jest obliczanie rzeczywistych wartości, czyli raportowanie redukcji emisji dzięki kalkulatora, co w niektórych przypadkach daje wyższe wartości od standardowych.

– Indonezja leży w takim miejscu, iż zakładając transport statkiem napędzanym konwencjonalnymi nośnikami energii (HFO, gaz) oraz dalej transportem samochodowym w głąb Polski, same procesy transportu powodują emisje rzędu 15-20% w stosunku do wartości opałowej biomasy. Oczywiście emisje z każdej dostawy będą wyliczane indywidualnie. Końcowe wyniki certyfikacji będą miały jednak wpływ na konkurencyjność danej partii PKS – wskazuje dr Rafał Rajczyk.

Dla niektórych uczestników rynku obejściem jest też zmiana kierunku dostaw.

Instalacje spalające biomasę – jedyna taka mapa w Polsce!

– Dostrzegam ryzyko związane z tym, iż PKS z Azji może – w zależności od m.in. wartości opałowej – nie spełniać wymagań redukcji emisji cieplarnianych o 80%. Oprócz samego transportu morskiego i lądowego są też inne potencjalne źródła emisji – załadunek i rozładunek często realizowane są dzięki ciężkich maszyn spalinowych. Od lat przesuwamy się w kierunku PKS z Afryki. Tamtejsze paliwo ma wyższą wartość opałową niż to z Azji. Zapewniamy 17 GJ, a przy okazji transportujemy na dwukrotnie mniejszą odległość. W efekcie udaje się wykazać redukcje emisji choćby na poziomie przekraczającym 90% – mówi prezes MMB System.

Ponadto PKS zostanie objęty EUDR, czyli dyrektywą o wylesianiu, która miała wejść w życie od stycznia 2026, jednak została przesunięta na początek 2027 r. realizowane są prace nad ostateczną wersją dokumentu, ale już dziś wiadomo, iż dyrektywa będzie wymuszała dodatkowe raportowanie. Z drugiej strony PKS jest klasyfikowany jako biomasa agro. To oznacza, iż dla jednostek wytwórczych działających w ramach systemu zielonych certyfikatów może on spełniać wymóg udziału odpadów rolniczych w instalacjach biomasowych.

Na razie PKS pozostaje paliwem niszowym, ale jego znaczenie rośnie. Polska, jako jeden z głównych odbiorców w Europie, może znaleźć się w roli kraju wyznaczającego kierunki rozwoju tego rynku.

Chcesz wiedzieć więcej? Czytaj magazyn Biomasa i paliwa alternatywne:

Tekst: Daria Lisiecka
Zdjęcie: Shutterstock

Idź do oryginalnego materiału